Z londyńskiego metra




---
Przedziwna książka. Jesteśmy współcześnie (czyli w 2007, wtedy się ukazała) na Alasce, ale zamieszkują ją prawie wyłącznie Żydzi. Cokolwiek dezorientujące, ale najpierw zajmuje czytelnika akcja, bowiem policjant mieszkający w hotelu Zamenhof zostaje wezwany do zabójstwa w tymże hotelu. Ofiara, zabita strzałem w potylicę, miała w pokoju podręcznik szachowy i szachownicę z rozstawioną partią. A Landsman, bohater pierwszoplanowy, jest szachistą. Albo przynajmniej był - to skomplikowane. Potem dowiadujemy się, że Żydzi, również polscy, w czasie wojny i tuż potem byli zbiorowo odsyłani na Alaskę, gdzie powstał autonomiczny okręg Sitka (takie miasto istnieje rzeczywiście, założone przez rosyjskiego kupca Baranowa pod nazwą Nowoarchangielsk). Mówią po żydowsku i amerykańsku. A teraz, sześćdziesiąt lat później, władze nad okręgiem ma z powrotem przejąć Alaska, i czort wie, co się stanie z mieszkańcami. Oryginalnie te tereny zamieszkiwali oczywiście Indianie, więc jednym z bohaterów, przyjacielem i partnerem Landsmana jest ogromny półkrwi Tlingit, wychowany jako Żyd. Natomiast szefem Landsmana właśnie została jego była żona. Jak regularnie wzdychają bohaterowie, nadchodzą dziwne czasy dla Żydów.

Jest to w zasadzie historia alternatywna, stąd nagrody Hugo, Nebula i Locus. Jest to również przyzwoity kryminał, w którym przy okazji dochodzenia odkrywamy ten świat od jego najgorszej strony. Przebiegł mi nawet przez myśl Nabokov, specjalista od tworzenia światów równoległych oraz szachów - to odległe skojarzenie, styl, świat i cele Chabona są inne, ale jest w klimacie coś pokrewnego. Napisane jest to świetnie, choć rozkręca się powoli, długo nie czułam, o czym to właściwie ma być; za to im dalej, tym lepiej i tym bardziej byłam zachwycona. Bardzo daleka od wszelkich typowych historii alternatywnych typu fantasy, jest to rzecz ambitna, znakomita literacko, i cudownie oryginalna. Zresztą nic dziwnego, Chabon parę lat wcześniej dostał Pulitzera za powieść (jest jedynym pisarzem z takim zestawem nagród), którą koniecznie muszę przeczytać, najlepiej natychmiast.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani