DS magazine
Bertrand Russell

"Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza" Maria Mamczur

Początkowo zdumiewał mnie tytuł tej książki. O czym to może właściwie być: o gejach ukrywających się, oszukujących swoje żony? Ale to chyba jednak nie w XXI wieku, nawet w Polsce? Dziwiłam się, całkiem idiotycznie, jak się za chwilę okazało. Nie miałam pojęcia, w jak skomplikowanym świecie żyjemy. Punktem wyjścia są oszukiwane żony. Okazuje się, że to dość powszechny problem. Mężczyzna bardziej lub mniej dogłębnie wypiera swoją orientację, wiąże się z kobietą, często zakompleksioną, bez doświadczenia, lub poprzednio zdominowaną przez agresywnego partnera. Takich nie zastanawia niedostatek seksu, doceniają to, co biorą za delikatność i szacunek, a po latach jest tragedia, której rozmiaru, przyznaję, nie doceniałam. Wydawało mi się, że to można wybaczyć łatwiej niż zwykłą zdradę, w końcu natury człowiek nie wybiera, ani nie oszuka. Otóż nie. Te żony są zdruzgotane, kompletnie tracą poczucie własnej wartosci, nie rozumieją, jak mogła spotkać je tak nienormalna rzecz, nie wiedzą, jak dalej żyć. Widocznie nie były dość kobiece, dość dobre, skoro gej wybrał właśnie je. Przeraźliwa jest ich samotność: o zdradzie z młodszą mogłyby pogadać z przyjaciółkami, z rodziną, to coś powszechnego, do czego inne kobiety umieją się odnieść. Gej to - w powszechnym odczuciu - coś nienormalnego, wstydliwego. Zresztą sama mam na sumieniu koleżankę, która się rozstała z mężem i twierdziła, że jest on gejem. Nie do końca jej wierzyłam, nie bardzo rozumiałam jej napastliwość wobec homoseksualistów; teraz rozumiem nieco lepiej.
 
To wszystko Mamczur pokazuje w wymianie korespondencji oraz dialogów - wnikliwej i dociekliwej, ale nie naruszającej niczych granic. Nie jest tu celem poszukiwanie sensacji, tylko być może pomoc innym w podobnej sytuacji. Warto też zauważyć, że wiązanie się z kobietami nie zawsze jest tylko na pokaz i jako przykrywka. W tych zwiazkach często jest prawdziwa bliskość, pozbawiona tylko (tylko!) intymności. Dalej w książce wypowiadają się homomężowie i tu znowu przeżyłam zaskoczenie. Naiwnie sądziłam, że orientacja jest jednak określona; nawet jeśli ktoś usilnie ją maskuje, to gdzieś w głębi wie, z kim chce być. Nic bardziej błędnego. Spektrum postaw było pełne, łącznie z wyznaniami "jestem gejem, ale prawdziwy związek musiałbym jednak tworzyć z kobietą". Na ile to jest narzut kulturowy, a na ile jakaś rzeczywista potrzeba - najpewniej bywa i tak i tak. I w końcu są też mężczyzni utrzymujący kontakty seksualne z innymi mężczyznami, ale żyjący w związku z kobietą i nie uważający się za homo ani bi. Coś na kształt starożytnej Grecji, choć tam to było chyba bardziej kulturowe niż wrodzone. To już naprawdę trudno mi zrozumieć, ale czytan i przyjmuję do wiadomości.

Mamczur udało się również trafić w sedno, jeśli chodzi o poczucie rozżalonych kobiet "przecież ma rodzinę, dlaczego dla młodego kochanka chce nagle rzucić wszystko, niech sobie już będzie tym gejem, po cichu". Otóż na pierwszym miejscu nie jest tu wcale seks, tylko poczucie tych mężczyzn, że w końcu mogą być sobą, że nie muszą się wiecznie ukrywać ani udawać. Stąd też zresztą parady równości. Nie chodzi w nich o epatowanie orientacją ani właściwie w ogóle o seksualność, tylko o poczucie, że są akceptowani, że mają prawo do swoich wyborów (czasem udanych, czasem nieudanych, jak w życiu każdego człowieka). Symptomatyczne jest wyznanie pewnej byłej żony, jak zobaczyła dom swojego eksa, mieszkającego teraz z partnerem, a tam te same firanki oraz bibeloty, które mieli u siebie w mieszkaniu, i w końcu do niej dotarło, że nie chodziło o nic nadzwyczajnego, żadne fajerwerki, tylko o wolność wyboru. Tylko tyle, aż tyle.

Jedyne, co z tej lektury wynika na pewno, to to, że ludzka seksualność jest jednak niewiarygodnie skomplikowana, a do niej dochodzą inne potrzeby życiowe: bliskości, przyjaźni, wspólnego gospodarstwa, posiadania dzieci. Widać też, że potrzebujemy ogromnej wyrozumiałości w spojrzeniu i ocenie drugiego człowieka, gdyż niezmiernie latwo tu spowodować dramat. Pojawia się przy tej okazji również motyw sekty "leczącej" homo, o której dopiero co czytałam u Reszki. Mamczur potwierdza jego spojrzenie: dużo tam dobrych chęci i zapału, wynikających z niewłaściwych pobudek, źle ukierunkowanych, fatalnie się kończących.

2020-06-22 09:33:50 Komentuj (2)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem