DS magazine
Bertrand Russell
Zabójcza sprawiedliwość

Czytałam dość sporo fantastyki i rozmaitych innych rzeczy mniej lub bardziej eksperymentalnych, ale muszę przyznać, że początek "Zabójczej sprawiedliwości" wymagał ode mnie znacznego wysiłku. Narratorka otóż nie rozróżnia płci, i o wszystkich pisze "ona", co natychmiast prowadzi do lapsusów w stylu "była płci męskiej". Mętlik, jaki mi to zrobiło w mózgu, jest nie do opisania (co zresztą jest dość zaskakujące, bo niektórzy imigranci francuscy mają tendencję do mieszania "il" i "elle", powinnam się już przyzwyczaić). W drugim rozdziale narratorka okazuje się być byłym okrętem wojennym, aktualnie w ciele ludzkim, a raczej Radchaai, bardzo ekspansywnej rasy nie rozróżniającej płci, kochającej herbatę, oraz zawsze występującej w rękawiczkach. Chyba niezbyt praktyczne:  co z myciem rąk przed jedzeniem?

Polska idiotyczna wersja tytułu jest niechybnie uzasadniona miłością do pecunia, oryginalne "Ancillary Justice" odnosiło się do roli, jaką okręt odgrywał w podbojach. Poza byciem okrętem wcielał się w ancillaries - serwitorów - przybocznych poruczników, na bieżąco monitorujących ich parametry życiowe, ale też ścielących łóżka i serwujących herbatę. Akcja toczy się dwuwątkowo: w powieściowym teraz narratorka usiłuje odnaleźć pewien artefakt, a w retrospekcjach opowiada o tym, co stało się dziewiętnaście lat wcześniej, kiedy Radchaai podbijali układ Shis'urna. Nieustannie zachwycała mnie narracja, nie ma prawie żadnych opisów wyglądu ludzi i nie znamy płci większości bohaterek, łącznie z narratorką, co niestety ginie w tłumaczeniu, a co zrobiła już Winterson w "Zapisanym na ciele". Bardzo odświeżające. Teoretycznie bezpłciowość jest oczywiście w "Lewej ręce ciemności", ale tam narrator postrzega ludzi przez pryzmat swoich doświadczeń, mamy więc gospodynię i króla, nie ma tego wybicia z kolein myślowych, które osiąga Leckie.

Powieść zdobyła Hugo, Nebulę i parę innych poważnych nagród, nie dziwię się. Czyta się doskonale, pomyślane jest znakomicie, wszechświat przypomina nieco Kulturę Banksa. I ma zakończenie, chociaż jest dalszy ciąg. Doceniam.

2017-10-30 09:26:48 Komentuj (0)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem