Z londyńskiego metra




---
Miałam tę książkę na liście w ramach czytania powieści nagrodzonych Hugo i Nebulą (Nebula i Locus 2016, nominacja do Hugo, przegrana z "Piątą porą roku"), ale omijałam ją wzrokiem długi czas. Nie lubię fantasy, a to jest bardzo klasyczna baśniowa fantasy. Zwyciężyła w końcu ciekawość, jak Naomi Novik, autorka urodzona z matki Polki wykorzystała polski folklor.

Narratorka Agnieszka urodziła się w małej wiosce w królestwie Polnia, w bliskim sąsiedztwie strasznego i niebezpiecznego Boru. Za Borem jest natomiast wrogie królestwo Rusja, z którym Polnia nieustannie toczy wojny. Mieszkańcy wiosek w dolinie są jednak bezpieczni, chroni ich bowiem Smok, który w zamian za to co dziesięć lat zabiera stamtąd młodą dziewczynę. Oddaje ją, ale odmienioną, i te kobiety zawsze odchodzą z wiosek. Agnieszka czuje się jednak bezpieczna, Smok zabierze na pewno jej przyjaciółkę Kasię, która jest śliczna, mądra, wesoła, zorganizowana i umie gotować. Tymczasem Agnieszka ma wyjątkowe uzdolnienia wyłącznie w jednej dziedzinie: niezgrabności. Jest bez przerwy brudna, podrapana i poparzona. Przynajmniej Smok (który nie jest naprawdę smokiem, tylko czarodziejem o tym imieniu) jej nie zabierze... chyba że jednak wybierze.

Książka jest bardzo sprawnie napisana i błyskawicznie wciąga wbrew wszelkiemu nielubieniu fantasy oraz young adult. Obok polskich nazw miejscowości i bohaterów pojawia się tu Baba Jaga w ładnym ujęciu. Agnieszka jest sympatyczna. Reszta to oczywiście kalki. Heroina jest podejrzanie podobna do Harry'ego Pottera ze swoją szczątkową znajomością magii i zapałem powodującym katastrofy. Smok wiadomo - skrywa dobre, lecz zranione serce w wysokiej wieży i za fasadą grubiaństwa. Od czasów Heathcliffa, a bliżej czasowo i gatunkowo Snape'a, nie jest to odkrywcza konstrukcja postaci - to mi chyba przeszkadzało najbardziej. Podobały mi się natomiast różnice w rodzajach magii, coś w rodzaju Pratchettowego rozdziału na czarodziejów i wiedźmy, ale bez rozróżnienia według płci. Bór jest solidnie przerażający, zastanawiam się czy to słowiańskie baśnie tak wpłynęły na wyobraźnię autorki. Za to pomysł, że siedemnastoletnie wiejskie dziewczyny nie będą miały pojęcia o seksie, przyprawiał mnie o spazmy śmiechu jeszcze przez tydzień. Ale wiadomo, to na amerykański rynek.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani