Z londyńskiego metra

b. (06.03.2018, 16:18)
ja tez.
dees (05.03.2018, 09:36)
b. bardzo żałuję best picture. bardzo.
b. (02.03.2018, 18:45)
ciekawe czy dostanie Oskara. znakomicie pierwszy w tegorocznych nominacjach. w zasadzie powinien dostac jako best picture and best actress i tez best supporting actor.
p. (28.02.2018, 10:05)
Dawno nie widzialam tak swietnie granych, nawet trzecoplanowych, rol. Ale kto nie zna realnosci amerykanskich miasteczek i spolecznosci odnajdzie tu wiele prawd, odbijajacych sie w krzywym zwierciadle dramatu.
dees (28.02.2018, 09:56)
spt, TAK.

Aqua, tak, do dzisiaj ze smakiem sobie przypominam niektóre sceny. A Dixon to ta warstwa slapstickowa :)
Aqua (28.02.2018, 08:46)
Po wyjściu z kina pomyślałam dokładnie to, co Spt - że to film wielowarstwowy.
Został mi w głowie, a to niezbyt często się zdarza :-)
I też miałam wrażenie, że postać Dixona jest rysowana zbyt grubą kreską i trochę mi to przeszkadzało.
spt (27.02.2018, 16:29)
Film doskonały. Ja go określam jako wielowarstwowy. I każda warstwa obłędnie smakowita :)



---
Nastoletnia córka Mildred Hayes została dziesięć miesięcy temu brutalnie zgwałcona i zamordowana. Sprawców do tej pory nie znaleziono, jej matka wykupuje więc trzy stare billboardy przy nieuczęszczanej drodze i umieszcza tam oskarżenie pod adresem lokalnego szefa policji Willoughby'ego. Ten ma raka, nie zostało mu wiele życia, ale to nie powstrzyma Mildred. A to dopiero początek całej plątaniny zdarzeń, strasznych, bolesnych, a miejscami śmiesznych. Zapomniałam już, jak to jest jednocześnie płakać i śmiać się. McDormand w roli Mildred jest obłędna w każdej sekundzie, absolutnie przekonująca, twarda, zrozpaczona, zdeterminowana. Rewelacyjnie - i oszczędnie - pokazana jest jej relacja z byłym mężem, bardzo trudna, rozstali się w złych okolicznościach, ale przecież nadal łączą ich dzieci i jakieś wspomnienia. To wszystko w może trzech scenach. Przerysowana jest natomiast postać Dixona, ale nie dziwię się, że twórcy chcieli zrównoważyć dramatyzm, poza tym potrzebny był jakiś zwrot akcji, jeśli nie miał powstać dramat polski z kategorii ciężkich*.

Nie obejrzałabym tego filmu, bo trailer mnie zupełnie nie zachęcił. Zrobiły to jednak dwie wzmianki na fejsie, w tym Zuzanki, która ma całkowitą rację pisząc, że to najlepszy ubiegłoroczny film. I w dodatku jest to pierwszy w moim życiu film amerykański, który skończył się dokładnie w tym momencie, w którym pomyślałam "o - i tu może być koniec". No dobrze, brytyjsko-amerykański, więc pewnie się jednak nie liczy.

_______
*K.I. Gałczyński "Zielona Gęś"
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani