Z londyńskiego metra

dees (02.01.2019, 10:58)
cytrynka, polecam.
cytrynka (29.12.2018, 22:48)
hm.... Pierwsze skojarzenie: krzyżówka "Diuny" z "Odwróconym światem" Priesta? Brzmi co najmniej interesująco :)



---
Najchętniej nic bym o tym nie pisała, bo niewypowiedzianej satysfakcji dostarcza ta lektura, kiedy się ją zaczyna znając tylko tytuł. Przez pierwszy 1% mamrotałam do kindla z wyrzutem "ale tym razem Miéville przegiąłeś, o co tu w ogóle chodzi?". Nie pomaga zastąpienie wszystkich spójników i znakiem &, do czego da się przywyknąć, ale nie od razu. Potem wszystko zaczyna się rozjaśniać. Radzę przerwać tu czytanie i zaopatrzyć się w książkę.

Jest pociąg, pędzący po torach, które się nie kończą - są splątane w dziki kłąb, tworząc toromorze. Załoga pociągu trudni się polowaniem na gigantyczne kretoryje, które jak czerwie piaskowe żyją w ziemi, wynurzając się tylko czasem na powierzchnię. Poluje się na nie przy pomocy harpunów, a pociąg opisuje się używając terminologii związanej ze statkami. Jest tam olinowanie, obserwator na bocianim gnieździe, na ziemię między torami nie wolno schodzić, pociągi zawijają do portów i z nich wychodzą, kolejarze śpiewają szanty, itp. Lądy natomiast są na wyższym poziomie, na twardej skale. Niektóre wznoszą się aż do nieba, które w górze jest trujące i żyją tam dziwne stworzenia, o zupełnie odmiennej biologii, ale nie wiadomo o nich za wiele, bo widują je tylko nieliczni śmiałkowie, nadniebni nurkowie. Pociągi mają napęd parowy lub diesel, są w tym świecie również komputery i bardziej zaawansowana technologia, ale ta jest szczątkowa i niepojęta, pochodzi ze statków kosmicznych, które kiedyś tu zawijały i wyrzucały śmieci. Mnóstwo ludzi zajmuje się odzyskiem, znajdowaniem takich śmieci i ich sprzedażą. Wracając do pociągu kretowniczego, polowanie harpunami na wielkie wynurzające się istoty z czymś mi się natychmiast skojarzyło. Kiedy kapitan Naphi, która nie ma ręki, niecierpliwie spytała o kolor zaobserwowanego kretoryja, już wiedziałam na pewno, co autor zrobił. Skojarzenie nazwisk przyszło chwilę później, powodując u mnie wybuch niekontrolowanego śmiechu.

Oczywiście, odzysk i szczątki technologii zaawansowanej jak magia nie są bynajmniej nowe. Toromorze jest natomiast absolutnie oryginalne i oszałamiające. Przeróbka statku na pociąg (oraz wątku nadrzędnego) jest zrobiona fantastycznie i zabawnie. Bohater, Sham, uczy się na pomocnika pokładowego lekarza, to jego pierwszy rejs, obserwuje wszystko z zachwytem i przerażeniem, jest świetnym bohaterem. To Miéville - nawet gdyby napisał poradnik podatkowy, czytelnik byłby zachwycony pomysłowością, plastycznością i barwnością opisanego świata oraz zwrotami akcji. Bo oczywiście polowanie na kretoryja jest tylko słabiutkim wstępem do kolejnych wydarzeń. Podtrzymuję moje twierdzenie, że to jedyny pisarz dorównujący Wolfe'owi, choć znacznie zabawniejszy. Obawiam się tylko, że ta wyobraźnia kiedyś go zabije.

Mam poza tym parę pytań: czy tu są rzeki i dokąd wpadają? A skoro nadniebie jest śmiertelnie trujące, to czy padające deszcze już nie, i jakim cudem?
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani