Z londyńskiego metra




---
Inwestygatorka Enid rok po wydarzeniach z "Bannerless" udaje się ze swoim partnerem w odległą okolicę The Coast Road, żeby tam rozstrzygnąć spór o stary dom. Właściciel chce go zachować jako pamiątkę dawnych czasów, reszta lokalnej społeczności nie widzi sensu. Nie ma tam jednak komitetu, stąd wezwanie inwestygatorów. Enid myśli, że uda jej się szybko wrócić do domu, do którego bardzo tęskni, sprawy się jednak szybko komplikują, kiedy mieszkańcy znajdują zwłoki młodej dziewczyny. Miejscowi regularnie handlują z ludźmi żyjącymi w dzikim obozie niedaleko, co będzie miało istotne znaczenie dla akcji.

Tym razem to kryminał pełną gębą: jest trup, jest dochodzenie. Niestety już na samym początku nieprzyjemnie zdumialo mnie, że Enid nie sprawdza od razu absolutnie podstawowej i oczywistej rzeczy, i odkrywa ją dopiero przypadkiem. To ma być inteligentna, długo szkolona osoba, już z pewnym doświadczeniem? Następnie błyskawicznie domyśliłam się tożsamości Elli (i idącej za tym osoby mordercy). To był ten przypadek, kiedy przez pół książki czytelniczka (ja) się męczy mówiąc w kółko do bohaterki "przecież to jest tak i tak, kiedy w końcu na to wpadniesz albo przynajmniej zadasz właściwe pytanie, którego unikasz tylko po to, żeby była akcja!"

Pomijając te drobiazgi dokuczliwe jak drzazgi, życie na Coast Road skontrastowane z życiem dzikim jest nadal odmalowane fajnie i konsekwentnie - tylko wszystko to już widzieliśmy w poprzedniej części. Nie wspominając o opowiadaniach, w których ten świat sprawdza się lepiej. Nadal nie rozumiem pomysłu, żeby kobietom zezwalać na maksymalnie jedno dziecko - w ciągu tych 80 lat od upadku, czyli trzech pokoleń, populacja, już i tak mocno przerzedzona, zmniejszyłaby się przecież ośmiokrotnie! Jak społeczność The Coast Road miałaby w takich warunkach prosperować, i niby skąd konieczność budowania nowych domów (jak zrobiła Enid) - wydaje się, że starych powinno być aż nadto?

Sprawne, realistyczne, ze żwawą akcją, jak to Vaughn, ale po kolejną część niekoniecznie sięgnę. Chyba, że będzie obiecywać wyjaśnienie moich wątpliwości.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani