Z londyńskiego metra




---
Ogromne rozczarowanie, że Nebuli za minipowieść (novellę) nie dostał Murderbot, było tym większe, że dostała ją de Bodard. Czytałam kilkanaście jej opowiadań, bo z jakichś przyczyn Dozois ją ukochał, nie podobało mi się właściwie żadne. Z niejasnych przyczyn nie umiem zaakceptować rodzenia przez kobiety umysłów statków podróżujących przez deep spaces. Odległa przyszłość, niewyobrażalna technologia, a inkubatorów nie mają? Natomiast tutaj jest dość fajne otwarcie. Do statku kosmicznego przychodzi pani w interesach. Statek natomiast jest ubogi i przymierający głodem, ponieważ już nie chce zanurzać się w podprzestrzeń po strasznej traumie, której doświadczył jakiś czas temu (nie rozumiem, nie mają tam psychologów i terapii dla statków?) Musi się zgodzić na propozycję. Specjalizuje się poza tym w parzeniu mieszanek herbacianych pozwalającym ludziom funkcjonować w deep spaces. Long Chau zaś jest specyficzną wersją Sherlocka Holmesa, i razem będą prowadzić dochodzenie w sprawie dawnej śmierci. Odsuwając na bok środowisko, którego nie cierpię, są tu zupełnie niezłe postaci oraz relacje między nimi, na które mają wpływ tradycje azjatyckie. To dość oryginalne podejście, i w zasadzie żałuję, że nie podoba mi się to uniwersum bardziej.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani