Z londyńskiego metra




---
Zaczyna się mocnym uderzeniem, mianowicie meteorytu, który kompletnie niszczy Waszyngton i okolice. Pomysł nie całkiem oryginalny, ale w tym ujęciu i owszem, ponieważ jest 1952. Stany rządzone przez Thomasa Deweya (w naszej linii czasowej przegrał w 1948 z Trumanem) wyniosły właśnie na orbitę trzeciego satelitę. Zimna wojna trwa. Protagoniści, młode małżeństwo, pracują dla NACA, ówczesnego pierwowzoru NASA. Narratorka jest świetną matematyczką, ma doktorat z fizyki, i potrafi pilotować samoloty, podczas wojny była bowiem w Women Airforce Service Pilots. W obliczu tej straszliwej katastrofy czuje się jednak kompletnie bezradna. Obraz po zniszczeniach odmalowany jest tu bardzo precyzyjnie i realistycznie, z ogromną dbałością o szczegóły, z masą konkretnych obliczeń. Natychmiast gorąco pokochałam Elmę: "Give me an unpowered landing and I was fine. Addressing a roomful of people? Thank you, but no". Jest doskonale spójną bohaterką. Poza tym jest 1952, kobiety są kobietami, trwa segregacja rasowa, szaleje polio, a w tym wszystkim okazuje się, że apokalipsa dopiero się zaczęła.

Świetna, pomysłowa, oryginalna, wciągająca, znakomicie napisana rzecz, coś między "Hidden Figures" a "First Man": mimo otoczki fantastycznej zbudowana jest z prawd historycznych, i pokazująca pewne rzeczy bez ogródek. W 1944 kobiety były pilotkami samolotów, gdzie teraz są pilotki? W latach 1950 słowo "computer" oznaczało kobietę, powszechnie uważano, że matematyka to jest odpowiednie dla nich zajęcie (mężczyźni byli inżynierami), maszyny komputery zostały zaprojektowane dla nich i były przez nie programowane. Co się z tym wszystkim stało w roku 2019? Kto i kiedy uznał, że to nie jest odpowiednia dziedzina dla kobietek? A do tego Kowal wplata tu aluzje do obecnego powszechnego odbioru zagrożeń dla środowiska naturalnego. Zastanawiałam się tylko, skąd właściwie Stany po katastrofie brały pieniądze na program kosmiczny - ale w tamtej wersji świata zbrojenia nie były konieczne.

Świeżutka Nebula 2018, z której się cieszę, jakbym to ja osobiście ją dostała, gorąco jej kibicowałam. Nominacje do Hugo i Locusa.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani