Z londyńskiego metra




---
Orbitowski jest pisarzem hipnotyzującym tym swoim stylem łączącym w niewiarygodny amalgamat brutalność i poetyczność. Ten sposób pisania jest jednocześnie zwięzły i trafiający prosto w sedno. Kiedy zobaczyłam na górze następnej strony cyfrę 2, wytrzeszczylam z niedowierzaniem oczy "jak to, ja naprawdę przeczytałam dopiero jeden rozdział?" Zdążyłam przecież już się zanurzyć z głową, już tam być, w tym Rykusmyku, miasteczku obok Legnicy, na początku lat dziewięćdziesiątych. Nic prostszego, narrator opowiada o swoim dzieciństwie - ale JAK opowiada. Ojca nie ma (pozna go dopiero po ukończeniu 18 lat, kiedy ten pójdzie do sądu obniżenie alimentów), matka ma na imię Wściekłość i zagląda do butelki. Są wierni koledzy i jest zamek z zamurowanymi wejściami i ciemnym korytarzem, a jeśli zejść do podziemi, to może spełnią się życzenia, tymczasem jednak nocami z trzewi zamczyska dochodzą wrzaski, śmiechy i inne odgłosy. Jest tam w końcu Kościół Pokoju, Szalona Tekla, bogata Władysława i młody bandyta Wilczur. "W tamtych czasach płyta sprowadzona z Zachodu była czymś niezwykłym. Mieliśmy swój perkal i swoje paciorki."

Narrator byłby całkiem przeciętnym dzieciakiem tamtych czasów, ale słyszy głosy. Wściekły wrzask co pewien czas wybucha mu w głowie. A potem wszyscy dorastają i chcą wyjechać z Rykusmyku poza bohaterem, który zdał na Politechnikę Wrocławską i chce tam dojeżdżać. Jest wieczór pożegnań, przyjaciele idą do zamku po raz ostatni, być może w końcu zejdą do podziemi. W kolejnych rozdziałach czytamy o tym, co z nich wyrosło, kim są w roku 2012 (kiedy powieść się ukazała). Na początku znaliśmy ich tylko z przezwisk, teraz pojawiają się imiona, trzeba uważnie przeczytać dwa pierwsze rozdziały, żeby domyślić się, kto jest kim. Świetna rzecz. Bardzo podoba mi się, jak subtelnie Orbitowski wplata element fantastyczny w skrzeczącą rzeczywistość.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani