Z londyńskiego metra

miss (08.12.2016, 17:55)
u nas (Szkocja) 'Szwajcarzy' to sino-beżowi lub sino-niebiescy, któż by przecież posądził o;)
dees (24.11.2016, 09:31)
kaja, ciekawe, czy faktycznie rasistami, czy ksenofobami, bo tych tu na pęczki. tak, oczywiście, z przedmieść i imigracji.
kaja (23.11.2016, 14:09)
moi znajomi (skadinand wyksztalceni) Francuzi (tez ich poznalas) bez ogrodek przyznaja sie, ze sa rasistami. Verlang jest/byl popularny na przedmiesciach (94)
dees (22.11.2016, 09:10)
czarownica, dzięki, miałam wrażenie, że to bardziej ogólne.

maglop, rasiści, fałszywi i interesowni są wszędzie. niestety. pamiętam, jak się zdziwłam odkrywając, że czarni (oczywiście nie wszyscy) są rasistami - jakoś naturalne było, że skoro ofiary, to nie prześladowcy, a tu dokładnie odwrotnie.
maglop (21.11.2016, 23:30)
wyrazy al reves sa tez w lunfardo,i w mowie takich "bardziej prawdziwych" mieszkancow Baires.

nie jest to jezyk ani elegancki,ani dla turystow. przyswajalam go pracujac w grupie elektrykow

Polacy w baires sa falszywi i interesowni i zawsze staralam sie ich unikac,gdy zas ta regule lamalam,zawsze gorzko zalowalam.

ja tez poprosze wiecej takich notek

ps

ostatnio zmieniajac kola w poczekalni warsztatu spotkalam faceta zyjacego jako Francuz,ale w Nicei. Byl bardzo rasistowski i ogromnie sie madrzyl. bylo smutno sluchac tego,bo zanim otworzyl buzie zdawal sie byc elegancki i dystyngowany :-(
czarownica (21.11.2016, 19:51)
Ciapaty to nie Arab tylko mieszkaniec Dekanu, ale roziaga sie to tez na Pakistan i Bangladesz. Inne okreslenie na nich to "beżowi".
dees (21.11.2016, 15:23)
Iskra, tak sądziłam, że może Ci się spodobać :) nie masz chyba czego żałować, acz może u Was Polonia jakaś bardziej wyrafinowana...
Isk (21.11.2016, 12:52)
Interesujące :-) Więcej takich notek! (Osobiście nie mam pojęcia, jak w CH mówi Polonia, nie mam kontaktu z rodakami poza kilkoma znajomymi z netu, którzy tu mieszkają - a oni nie używają żadnych specjalnych określeń).



---
Polonia francuska ma słowo, które doskonale oddaje specyficzny stosunek Polaków do swoich rodaków. "Polaczek", sam w sobie będący wyrazem chyba nieprzetłumaczalnym na żaden inny język, stał się "Polczakiem", a następnie uległ paryskiej transformacji zgodnie z zasadami gwary verlan. Ta polega na przestawianiu sylab, ostatnia idzie na początek, samo "verlan" to w ten sposób zmodyfikowane "l'envers", na odwrót. W ten sposób swojski Polczak to "czakpol". Kiedy to pierwszy raz usłyszałam, skojarzyło mi się najpierw z Chuckiem Norrisem, niesie jednak ze sobą zgoła inny ładunek emocjonalny.

We Francji nie używa się również słowa "ciapaty" (skądinąd zawsze w moich uszach brzmiacego dziwnie pieszczotliwie), stworzonego czy tylko spopularyzowanego przez emigrację do Anglii. Z przyczyn absolutnie dla mnie niejasnych osoby pochodzenia arabskiego znane są tu w kręgach polskich jako "Szwajcarzy". Podejrzewam, że na zasadzie złośliwego kontrastu, ale nie wiem. Próba guglania nie dała żadnych rezultatów, słyszałam to jednak od osób w różnym wieku i z rozmaitym stażem na obczyźnie. Znacznie sympatyczniejsze złożenie polsko-francuskie to z kolei "sawaszka?", naturalnie od francuskiego "ca va?"
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani