DS magazine
Bertrand Russell

"Some of the Best from Tor.com"

Pod takim rzeczowym tytułem Tor.com wydało zbiór swoich ubiegłorocznych opowiadań, dostępny na Amazonie za darmo. Po lekturze bardzo jestem ciekawa tegorocznych Hugo i Nebuli, bo poziom tu jest wysoki, a lektura interesująca. Symptomatyczne: 24 teksty, żadnego Obcego.


Deriving Life” Elizabeth Bear. Bliska przyszłość. Są tu dwa dobre pomysły, pierwszy właściwie tylko zasygnalizowany: zamiast małżeństw są kontrakty, w których zakontraktowani biorą oksytocynę. Jak się domyślamy, w przypadku rozstania można przestać ją brać, co sugeruje narratorowi jego żona (piszę to wbrew zamysłowi autorki, która nie zdradza płci żadnej postaci, używając konsekwentnie zaimka "they", co jest fajne, ale po polsku wymaga jakiejś ekwilibrystyki językowej zaciemniającej sens wypowiedzi). Żona jest umierająca, w finałowym stadium, a zabija ją lokator - ten mniej więcej z "Things" Wattsa, tylko że tutaj te istoty działają jawnie, wybierają wyłącznie nosicieli świadomych i godzących się na zalety (świetne zdrowie) i wady (szybsza śmierć) tego rozwiązania. To jest drugi fajny pomysł. Bardzo dobrze napisane, wykraczające poza sf, natomiast ponure przeraźliwie.


For He Can Creep” Siobhan Carroll. W domu obłąkanych rządzi rudy kot Jeoffry, lecz kiedy przychodzi diabeł i żąda poematu od mieszkającego tam poety, Jeoffry nie da sobie z nim rady sam. Prześliczny weird horror, z uroczymi kocimi bohaterami, a pomysł oparty jest na napisanym w 1763 wierszu Christophera Smarta, faktycznie mieszkającego w wariatkowie. Autorka specjalizuje się w angielskiej literaturze z tamtego okresu. Nominacja do Nebuli i Hugo (novelette).


Beyond the El” John Chu. Connor jest kucharzem w eleganckiej restauracji, w wolnym czasie usiłuje odtworzyć smak pierożków robionych przez jego chińską matkę, ktora już nie żyje. Zła starsza siostra, która Connorem się opiekowała i go dręczyła, chce mu zabrać spadek po matce oraz się poznęcać nad nim jeszcze trochę, a on na to pozwala. To w ogóle nie jest fantastyka, oraz ktoś tu się naczytał Kena Liu. Ten fragment o biednych Chińczykach, którzy musieli złym Amerykanom gotować tanie jedzenie i się zaharowywać na amen, rzewny niczym z Mniszkówny, ale Amerykanie lubią taki masochizm. Idę o zakład, że będzie nominowane do nagród, niestety (do Nebuli nie jest, chociaż tyle).


Zeitgeber” Greg Egan. Sześcioletniej córce bohatera przesuwa się cykl dobowy, wstaje o północy, zasypia w południe. Lekarze są bezradni. Po chwili okazuje się, że takich ludzi jest więcej. Jeden z tych przyjemnych pomysłów pokazujących, jak drastycznie zmieniłby się świat, gdyby zmianie uległ jeden z codziennych oczywistych drobiazgów. Wymaga natomiast solidnego zawieszenia niewiary - naprawdę trudno sobie wyobrazić (bez)senność niereagującą na leki i inne sposoby, ostatecznie ludzie pracują zmianowo od tysięcy lat. Tekst urwany, rozglądałam się, czy to nie początek powieści, ale jeszcze nie.


One/Zero” Kathleen Ann Goonan. Jedna bohaterka ratuje się i małego braciszka z rzezi w Kurdystanie, a w obozie dla dzieci uchodźców otrzymuje ai. Druga, w Ameryce, ma wszczepione ai, żeby monitorowało jej zdrowie. Strasznie długie i cokolwiek rzewne opowiadanie rozważające, jak ai mogłaby powstrzymać wojny - nie żeby coś konkretnego zostało tu zaproponowane.


Skinner Box” Carole Johnstone. Skinner box to urządzenie, w którym warunkuje sie obiekt eksperymentu karząc go lub nagradzając, na przykład szczura w labiryncie. Bohaterka ma takie coś w swoim labie na pokładzie statku kosmicznego, na którym przebywa z mężem i kochankiem. Lecą w stronę Jowisza, a mąż ją brutalnie bije. Od początku tekstu brwi wędrowały mi na czubek głowy, bo w żaden sposób nie moglam pojąć, po co ona tam poleciała, po co w ogóle ten statek tam leci, i kto tak debilnie dobrał załogę. To się wyjaśni, acz nie do końca przekonująco. Gnxn vagryvtragan bfbon v avr jcnqłn an gb, żr gb flzhynpwn?


“The Song” Erinn L. Kemper. Na statku wielorybniczym jest fabryczka do przerabiania złowionych zwierząt na mięso, naukowcy badający wieloryby oraz nurkujący technik od naprawiania sprzętu. Ta dziwna koegzystencja nie może skończyć się dobrze, wieloryby zaś śpiewają. Ponure i mroczne prawie jak Watts.


Articulated Restraint” Mary Robinette Kowal. Lady Astronaut z innej strony. W 1960 młoda astronautka Ruby ma zrobić pokazowy trening w basenie i kombinezonie EVA dla dziennikarzy, ale okazuje się, że plany uległy zmianie, trzeba błyskawicznie opracować procedurę ratunkową dla kolegów ze stacji Lunetta. Problem w tym, że Ruby właśnie skręciła nogę. Mocno techniczne, świetnie dopracowane, proste i realistyczne, widzę to na liście finalistów Hugo, chociaż z drugiej strony po powieściach niczym już nie zaskoczy.


Painless” Rich Larson. Mars nie czuje bólu i regeneruje się błyskawicznie, więc jest niezniszczalnym komandosem. A co się stanie, jeśli jednak postanowi się jakoś zabić? Niby pomysł stanowczo nienowy, ale ujęcie dość świeże, plus Afryka (autor jest Nigeryjczykiem) na okrasę.


Seonag and the Seawolves” M. Evan MacGriogair. Dużo wtrąceń po gaelicku, low fantasy dziejąca się w Szkocji w jakimś 18 czy 19 wieku, fajnie pokazane życie zwykłych ludzi, historia za to banalna, ale jakoś tak napisana, że nie mogłam się oderwać. Jest potencjał.


Any Way the Wind Blows” Seanan McGuire. Mam jej książki w kolejce, i jeśli są chociaż trochę podobne, to chyba przesunę je na początek. To jest poniekąd Długa Ziemia: cyniczna, nieco Heinleinowska, bohaterka eksploruje w sterowcu równoległe rzeczywistości. W zasadzie oczywiste, ale zabawne i absolutnie urokliwe.


Blue Morphos in the Garden” Lis Mitchell. Rodzina partnera narratorki po śmierci zmienia się w przedmioty codziennego użytku. Gdyby wyszła za niego za mąż, też by tak mogła - ale nie chce. Subtelny, głęboki, bardzo mało fantastyczny tekst, coś ma w nastroju z opowiadań Cortazara. To zdaje się jest debiut autorki - będę miała oko na to nazwisko.


His Footsteps, Through Darkness and Light” Mimi Mondal. Indie. Narrator ma cyrk, występuje na trapezie, ale popisowym numerem jest Aladyn. Dowcip polega na tym, że dżin jest prawdziwy. Ale to wcale nie idzie w tę stronę, w którą mogłoby. Bardzo ładne. Nominacja do Nebuli (novelette).


Old Media” Annalee Newitz. Wizja życia młodych ludzi w roku 2145, kiedy boty funkcjonują na prawach zwykłych ludzi i mogą się zakochiwać, oraz istnieje niewolnictwo. Interesujące i nieźle pokazane są drobne odmienności w mentalności ludzkiej, natomiast pomysł, że za 125 lat nadal będą oglądać seriale, mnie wcale nie przekonał (chociaż oczywiście my czytamy powieści jak w 18 wieku, więc może i tak).


More Real Than Him” Silvia Park. Nieco podobne do poprzedniego. Morgan znajduje porzucony korpus robota i po pijaku postanawia go przerobić na faceta, tak się bowiem składa, że jest programistką robotów, a dokładnie ich ruchów. Zaskakująco wielowarstwowa i pełnowymiarowa rzecz.


The Hundredth House Had No Walls” Laurie Penny. Nowoczesna baśń o królu stwarzającym świat z opowieści, który spotkał księżniczkę i wybudował jej 99 domów. Ładna, ale dość przewidywalna w swoim łamaniu znanych schematów.


The Touches” Brenda Peynado. Sposobem na trapiące Ziemię zarazy i zmiany klimatyczne jest Matrix - ludzie cieleśnie egzystują w swoich sterylnych pokoikach (niesłychanie aktualne), a naprawdę żyją w VR. Tam bohaterka ma męża, jest w ciąży, oraz prowadzi badania naukowe. Można też czasem jednak wyjść na zakażone i zniszczone Zewnątrz: w przezroczystej szczelnej kuli. Ładny pomysł, fajne wykonanie, całość raczej przygnębiająca.


Knowledgeable Creatures” Christopher Rowe. Narratorem jest pies detektyw, były policjant, do którego zwraca się z prośbą o pomoc kobieta, przybrana córka uczonej myszy. Ale to nie są zwierzęta zmodyfikowane genetycznie - były od czasów Newtona, czyli to jest właściwie historia alternatywna. Oraz kryminał noir. Kolejny raz mamy nowe wykorzystanie starych baśniowych elementów, świetnie zrobione, niezwykle świeże.


Blood Is Another Word for Hunger” Rivers Solomon. To opowiadanie wygrywa wszystko w kategorii "dziwność". W pierwszym zdaniu poznajemy liczne bohaterki żyjące sobie spokojnie, ale nie pożyją długo, bo w tym samym pierwszym zdaniu morduje je wszystkie służąca. Następnie rodzi tyle samo osób przybyłych z zaświatów, bo musi być równowaga. Dalej jest dziwniej. Naprawdę. Po długim namyśle doszłam do wniosku, że to zdekonstruowany horror, w którym oklepane motywy znajdują całkiem nowe znaczenia. Intrygujące i zdecydowanie wykraczające poza fantastykę.
Nominacja do Hugo.

The Last Voyage of Skidbladnir” Karin Tidbeck. Skidbladnir jest żywym statkiem-krabem, podróżującym nie przez przestrzeń, tylko inny wymiar. Saga jest na nim naprawiaczką. Ze statkiem dzieje się coś niedobrego, co na to powie inżynier? Dość oczywiste, ale skrzyżowanie klasycznej space opery z realizmem magicznym jest tu urokliwe.


Circus Girl, The Hunter, and Mirror Boy” JY Yang. Narratorka była Circus Girl, teraz układa sobie normalne życie, ale w lustrze znowu widzi Mirror Boy, który przecież odszedł już dziesięć lat wcześniej. Są tu wiedźmy, modlimy się do The Great Finned One, i podobnie jak u Solomon jest to poniekąd horror przetworzony na inny sposób, nieco w stronę Laundry Files. Dość zaskakująco prowadzona narracja.


Water: A History” KJ Kabza. Kolonia ludzka na obcej planecie, bardzo niegościnnej, ludzkie próbniki bowiem się pomyliły, a odwrotu już nie było. Opowiada najstarsza z ludzi, ostatnia jeszcze pamiętająca Ziemię. Bardzo klasyczne, 1960 bardziej niż 2019, bardzo rzewniuteńkie, pomysł już był parę razy, oraz kompletnie nie udało mi się zawiesić niewiary - niby CO w atmosferze (zbliżonej do ziemskiej) mogłoby tak natychmiastowo wysuszać ciało w ciągu pięciu minut?! Poza tym jak właściwie przylecieli, skoro narratorka pamięta jeszcze planetę - mają napęd podświetlny (lub hibernację), a wrócić nie mogą? Dlaczego? Rozczarowanie.


As the Last I May Know” S. L. Huang. Pomysł jest obłędny - prezydent ma dostęp do straszliwej broni zabijającej wszystkich natychmiast, ale kody do niej chowamy w... sercu dziecka. Jeśli chce użyć broni, musi własnoręcznie to dziecko zabić. Wydumane, tak, tym niemniej realizacja niezła.
Nominacja do Hugo (short story).

The Time Invariance of Snow” E. Lily Yu. Chyba celowo tutaj ostatnie, bo to jednak to opowiadanie bije wszelkie rekordy dziwności, na granicy niezrozumienia. To jest "Królowa Śniegu" Andersena przetworzona na sposób zupełnie szalony, fizyczno-poetyczny, może jakaś AI mogłaby tak to zinterpretować.

2020-03-12 10:03:23 Komentuj (0)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem