Z londyńskiego metra

dees (26.05.2015, 12:41)
czarownica, Żulczyk mniej więcej to pisze.
czarownica (22.05.2015, 21:55)
Srodowisko przy blizszym poznaniu niezwykle traci.
Cpun to cpun, nawet jesli z korpo. Diler to jeszcze gorszy luj.
BTW koka musiala potaniec w ostatnich 10 latach, bo przedtem to tylko "elyty" na "kreseczkie" bylo stac.
aniek (22.05.2015, 09:57)
Muszę wreszcie przeczytać.
inka (22.05.2015, 09:38)
TAK. co do słowa. (plus jeszcze to, że mnie zawsze pociągali niegrzeczni chłopcy. i nadal z tego nie wyrosłam.



---
Nie umiem o tym napisać ani słowa. Ależ to jest! Nie mam pojęcia, skąd Żulczyk zna tak dogłębnie środowisko mafii i handlarzy narkotyków, i nie chcę go mieć, może zmyślił wszystko, ale zrobił to niezwykle przekonująco. (Nie zmyślił - od roku nie pije i nie bierze). Opowiada warszawski handlarz kokainą, inteligentny, wykształcony, młody, esteta, trochę artysta, to jest ten chwyt, który wymyślił Nabokov w "Lolicie" i podjął Burgess w "Mechanicznej pomarańczy" oraz Littell w "Łaskawych": narratorem jest zły, ale kulturalny i inteligentny, który przekonuje nas, że jest inny niż jemu podobni, że to wszystko nie tak, a w ogóle to nie jego wina, ludzie sami sobie tak życia urządzają, a on tylko przechodzi przypadkiem. I my w to wierzymy, dogłębnie zafascynowani tym inym światem, sąsiadującym z naszym, totalnie odmiennym, rządzącym się potwornymi w swojej logice prawami. Czyta się to jak grzęźniecie w bagnie.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani