Z londyńskiego metra

bere (20.12.2015, 01:30)
to pierwsza Nothomb, którą czytałam. uwielbiam.



---
Nawet gdyby Amélie Nothomb napisała wyłącznie książki o charakterze autobiograficznym, i tak byłaby świetną pisarką. Nie jestem pewna, czy powinnam w poprzednim zdaniu używać słowa "nawet". Ale na bok tanie złośliwości, "Sabotage amoureux" ("Sabotaż miłosny") jest kolejną cudownej urody opowieścią o dzieciństwie Amelii, tym razem części spędzonej w połowie lat 70-tych Chinach. Lecz ten szczegół geograficzny jest prawie nieistotny, oglądamy ten świat oczami siedmiolatki. Najistotniejszy jest jej koń (przez dorosłych postrzegany jako rower), nieustająca wojna toczona z niemieckimi dziećmi i pierwsze zauroczenie miłosne. Gdzieś w tle komunistyczne Chiny, w anegdocie, na przykład takiej: Chińczycy spotrzegli, że dzieci bawią się na strychu, zamknęli więc drzwi przeciwpożarowe na kłódkę - jeden z tych absurdów, który nam przypomina czasy PRL=u. Dzieciaki przepiłowały kłodkę zwykłym metalowym pilnikiem do paznokci, była to przecież chińska jakość, i zastąpiły identyczną, do której miały klucze.

Specyficzny, egzaltowany i fantasmagoryczny styl Nothomb jak żaden inny nadaje się do opisywania tego świata. Być może to właśnie zresztą jej klucz do całej jej twórczości, być może nigdy nie przestała oglądać otoczenia oczami dziecka, i z tego punktu widzenia go opisuje.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani