Z londyńskiego metra




---
W grudniu w ramach imprezy świątecznej byłam w kinie Le Grand Rex, wybudowanym na początku lat 1930 z rozmachem typowym dla epoki. Pomysłodawca Jacques Haïk, ówczesny właściciel Olympii, wymarzył sobie gigantyczną salę kinową ze sklepieniem imitującym gwiaździste niebo, i takie kino zbudował w sercu Paryża (w 2 arrondissement). Czynne jest do dziś i przyjmuje ponad milion widzów rocznie,  a przed spektaklem można zwiedzić kulisy i przejechać się pierwszą mechaniczną windą zamontowaną w kinie europejskim, umieszczoną za olbrzymim ekranem. Poza tym bierze się udział jako statysta w kręceniu filmu, ogląda stare i nowe projektory, i można wziąć do ręki dokładną replikę statuetki Oscara. Sala kinowa jest piękna, potwornie wielka, i nigdy w życiu nie poszłabym tam po prostu na film, za dużo ludzi. Pewnie dlatego dodatkową atrakcją każdej zimy od 60 lat jest pokaz "la féerie des eaux", czyli podświetlane kolorowo fontanny tańczące do muzyki. Pierwszy raz w życiu widziałam taki spektakl bodaj w Pradze, bardzo dawno temu, i jak się widziało taki jeden, to w zasadzie już wszystkie, choć przyznam, że woda skacząca z balkonu na scenę jednak mnie zaskoczyła pomysłowością.  Sam film to "Asterix - la domaine des dieux", Rzymianie próbują wybudować blokowisko w pobliżu wioski Asteriksa. Mam pewną słabość do Asteriksa, na którym uczyłam się potocznej francuszczyzny, i wybaczam mu nawet francuskie poczucie humoru.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani