DS magazine
Bertrand Russell

"Przygody młodego przyrodnika" David Attenborough

Jak często bywa w życiu, ten niezwykle znany brytyjski przyrodnik został osobowością telewizyjną przez przypadek. Był producentem programów telewizyjnych (w latach 50 było to dopiero rozwijające się medium) i jako zoolog z wykształcenia pragnął robić programy o zwierzętach. Ze swoim wspólnikiem wypracował formułę kręcenia filmów o łapaniu egzotycznej fauny, uzupełnianych pokazami zwierzyny na żywo w studiu. Kiedy zajmujący się tym Jack nagle zachorował, David musiał go zastąpić, i tak zaczęła się jego kariera.

W pierwszej księdze swoich wspomnień pisze o wyprawie do Gujany (wówczas Brytyjskiej), i jest tam wszystko, czego się spodziewamy po tego typu lekturze: egzotyczne zwierzęta, ludzie żyjący na łonie natury i przyjmujący zapłatę w paciorkach, trudności dzielnie przezwyciężane przez bohaterów, i nieco nieodzownego poczucia humoru. W księdze drugiej wyruszamy do Indonezji, żeby łapać smoka z Komodo, ale najpierw na przeszkodzie stanie rozbudowana biurokracja i niemożność zrozumienia przez urzędników, że jacyś biali przybyli tak daleko, żeby oglądać jakieś pospolite (dla tubylców) zwierzęta. Oczywiście wszystko to dzisiaj odbiera się nieco inaczej, sama widziałam choćby manaty w zoo francuskim, ale wtedy mnóstwo gatunków nie było znanych, łapanych ani filmowanych. Attenborough należał do pionierów.

W trzeciej części odwiedzamy Paragwaj, gdzie autor łapie pancerniki i przy okazji opisuje ich fascynujące zwyczaje. Jeszcze ciekawszy jest gatunek strusi nandu - nie miałam pojęcia, że samiec wprawdzie ma harem, ale to on buduje gniazdo, pilnuje składania w nim jaj, a następnie je wysiaduje. Bardzo dobra organizacja, znacznie lepsza niż u ludzi. Dowiemy się też, dlaczego zoologowi niezbędna jest łazienka. W wannie może mieszkać na przykład krokodyl, a w zlewie żółwie. Natomiast jeśli pancerniki uciekną, mogą się zaszyć w dość nieoczekiwanym miejscu.

Mój nieustanny podziw budziła świadomość, że w tamtych czasach Attenborough nie miał przecież komórki i na każdym kroku dostępu do cywilizacji. Po pierwsze z transportem był zdany na własne siły i przypadkowe okazje, a po drugie musiał mieć w głowie i ewentualnie papierowych książkach większość oszałamiającej wiedzy. Znakomita lektura.


2020-01-28 13:41:04 Komentuj (0)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem