Z londyńskiego metra




---
Spofforth jest robotem, Marki 9, najdoskonalszym stworzonym przez człowieka. Nosi w sobie osobowość depresyjnego inżyniera. Chciałby umrzeć, ale nie może się zabić, bo celowo wbudowano mu ograniczenia. A teraz rządzi konającym światem za tysiąc lat, gdzie zostało parędziesiąt milionów ludzi, bezustannie ogłupiających się narkotykami, nieumiejących nawet czytać. A wręcz jest to zakazane, jako szkodliwe. Chyba, że ktoś jednak się nauczy, jak drugi bohater, Paul Bentley, którego poznajemy przez jego dziennik, w którym odkrywa prawdę o świecie.

Narracja i antyutopijny obraz świata bardzo w stylu lat 80, w czym nic dziwnego, bo powieść wydana została w roku 1980 (i nominowana do Nebuli). Pobrzmiewają tu oczywiście echa "Nowego wspaniałego świata" i "Czy androidy..." Dicka. Tak samo jak one, pozostaje aktualna. Nadal łatwo można sobie wyobrazić świat, w którym ludzie tak długo wymyślali coraz znakomitsze ułatwiacze życia, wytłumiacze emocji i inne ersatze wszystkiego, aż przesadzili i nie zostało już nic.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani