DS magazine
Bertrand Russell

"Portret nietoty"

Oto spełnienie moich najskrytszych marzeń, czyli Dukaj zwięzły i trzymający się jednego tematu. Nie żebym nie lubiła tych rozbuchanych powieści bez końca, wręcz przeciwnie, ale zawsze chciałam zobaczyć, co by napisał ograniczywszy się i zdyscyplinowawszy. Właśnie to. Pomysł jest zwodniczo prosty: mamy świat identyczny z naszym, tyle że ludzie posiadają dodatkowy z naszego punktu widzenia zmysł, istotny w życiu codziennym, coś w rodzaju odbiornika feromonów, tylko bardziej. Fabuła zaś skupia się na bohaterce, która tego zmysłu nie posiada za grosz, a żeby było ciekawiej, żyła z artystą tworzącym sztukę odbieraną właśnie otuchem. Paradoks: nie możemy współczuć bohaterce, bo przecież jest dokładnie taka sama jak my, a jednak w trakcie lektury postrzegamy ją jako kalekę, nie zbliżywszy się przy tym ani na jotę do zrozumienia natury tego szóstego zmysłu. Tak samo jak głuchy od urodzenia nie pojmie, czym się zachwycają w filharmonii, czy niewidoma w żaden sposób nie będzie wiedziała, czym się różni zielony od czerwonego, choć mogą jej powiedzieć, że ładnie wygląda w czerwonej bluzce. Dukaj wygrywa to olśniewająco, jego geniusz słowotwórczy sprawdza się tutaj w stu procentach, błyskawicznie akceptujemy nowe przymiotniki i czasowniki, świat przedstawiony jest doskonale naturalny, a nawet banalny. Bohaterka otrzymuje zaproszenie od swego eksa na wernisaż, waha się czy iść; wspomina. Ale to Dukaj, więc mamy tu fragmenty ze Szekspira, jakie by napisał w tamtym świecie, w oryginale oraz tłumaczeniu Słomczyńskiego i Barańczaka, wyimki z Arystotelesa, czy streszczenie opowiadania Italo Calvino. Ja nawet nie umiem odczuwać zazdrości, potrafię jedynie przed tym uklęknąć w niemym zachwycie.

Natura zmysłowego postrzegania świata była od dawna przedmiotem rozważań filozofów. Dukaj w genialnie prosty sposób pokazuje, jak bardzo nieprzekładalna jest na język, jak wyślizguje się zrozumieniu. To jest jego kolejne podejście do Inności, minimalistyczne, raptem jeden zmysł więcej: otrzymujemy barierę nieprzekraczalną. Niepotrzebni żadni wymyślni obcy, żadne wydumane eksperymenty. A z drugiej strony... bohaterka normalnie żyje, cieszy się życiem, pracuje, gotuje, bawi się. Czy rzeczywiście traci tak wiele bez tego, co odbierają niemal wszyscy w jej otoczeniu? W tamtym świecie jest niepełna, ale jest identyczna z nami, jaki z tego wniosek dla nas? Nas - skądinąd wiedzących, że odbieramy z zasady ułomnymi zmysłami jedynie niewielki ułamek otoczenia. Świat z otuchem nie jest tak daleko, jak może się wydawać, a jednocześnie jest całkowicie nieosiągalny.


2015-07-24 09:21:46 Komentuj (9)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem