Z londyńskiego metra

dees (08.07.2016, 09:40)
p. HA, to wyjaśnia wszystko!
p.--> ds (07.07.2016, 14:39)
bo Paryz lezy na przesunietym o 30' w stosunku do CET poludniku ;-)
dees (07.07.2016, 14:26)
i ci, którzy przychodzą o 9:15, doskonale wiedzą, że nie są spóźnieni.
dees (07.07.2016, 14:26)
nie czekaliśmy na spóźnialskich. to było planowe. oni z góry piszą, że odjazd o 9 wiedząc, że naprawdę będzie o 9:30.
spt (07.07.2016, 13:03)
ale w Polsce wcale nie jest inaczej. Zawsze się czeka na tych co się spóźniają.

Jedyny raz kiedy powąchałam dym z rury wydechowej miał miejsce w Londynie. I wcale się wtedy nie spóźniłam. Oni podjechali pod hotel za wcześnie ;)))
futrzak (06.07.2016, 18:03)
Rzeczywiscie, brzmi jak Ameryka Lacinska, z tym ze tutaj potrzebaby na zejscie sie wszystkich z godzine...
dees (06.07.2016, 16:04)
p. zawsze tak czułam że prowincja lepsza. i ludzie milsi. kiedyś się przeniosę.
p. (06.07.2016, 12:16)
nie jest az tak zle jak piszesz. Od lat uczestnicze w zbiorowych wyjazdach na niedzielne narty. Poranne wyjazdy sa zawsze punktualne i tylko raz, przy powrocie czekalismy na zgubionych we mgle. Czyli wszystko zalezy od dyscypliny tego jak uczestnicy wyjazdu respektuja wzajemnie czas innych.
No ale, my z prowincji ... ;-)



---
Jedna z tych rzeczy, których nigdy nie pojmę: kiedy wysyłają pocztą (a potem smsem) kategoryczną informację na piśmie, że wyjazd dziecka na kolonie odbywa się punktualnie o godzinie 9, to o 9 ludzie dopiero zaczynają się schodzić. O 9:15 nadciągają ostatni, wyluzowani i bynajmniej nie w pośpiechu. Przejście do autokaru ma miejsce o 9:30. Tak jest zawsze, nikt się temu nie dziwi, tylko przybyszka z Polski. Powinnam się już nauczyć, ale za każdym razem ulegam złudzeniu, że to niemożliwe, poprzednio musiało mi się wydawać, coś źle zrozumiałam, tym razem napisali przecież jasno, że 9.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani