DS magazine
Bertrand Russell

Pan Lodowego Ogrodu

Nie jestem w stanie już teraz sobie przypomnieć, dlaczego tyle czasu odmawiałam czytania Grzędowicza. Może dlatego, że wszyscy go czytali i chwalili, co było podejrzane, i uznałam, że musi się odleżeć. A potem wiadomo, człowiek zastanawia się milion razy "może ja bym w końcu przeczytała tego Grzędowicza" i nigdy nie jest to właściwy moment, i robi się jak z tą choinką z dowcipu. ("Siedzimy z kumplami, pijemy piwko, upał, lipiec, przyjemnie, a żona jak nie zacznie marudzić 'przeczytaj Grzędowicza wyrzuć choinkę, wyrzuć choinkę'"). Ale w końcu już podjęłam decyzję, już byłam w księgarni internetowej, już wkładałam do koszyka, kiedy koleżanka rzekła, że czwarty tom kiepski. Przecież nie będę zaczynać i się wciągać w trzy tomy, skoro czwarty kiepski..! Wyszłam z księgarni i zapomniałam o sprawie. Po czym byłam u przyjaciółki, gdzie "Pan Lodowego Ogrodu" skoczył na mnie z półki. Wzięłam do ręki, niech wiem, co tracę. Po dwóch stronach już wiedziałam, że przepadło, muszę to przeczytać. Zamarudziłam jeszcze "ale on umie pisać też zdania dłuższe niż dwa słowa?", i przekartkowalam dalej. Umie.

Doskonałe jest zderzenie kultury technologicznej, ziemskiej nieco bardziej zaawansowanej niż nasza, z magicznym średniowieczem. Uzyskane to jest w sposób banalnie prosty, a przecież nie mogę sobie przypomnieć podobnej aranżacji. Kojarzy mi się ewentualnie jakiś Harrison ze Stalowym Szczurem, i tyle. Co nie znaczy, że reszta jest oryginalna. Dość przewidywalne klisze z Sapkowskiego, klasyczny rozwój akcji, nieco przegadany opis upadku imperium widziany oczami następcy tronu (a szkolenie Tygrysa żywcem zerżnięte z "Piaseczników" Martina, tu miałam poważnie za złe, można chociaż było puentę zmienić!). Ale napisane to jest naprawdę znakomicie, szczegóły przemyślane, wciąga niesłychanie, okraszone jest świetnym poczuciem humoru. W połowie pierwszego tomu już żałowałam, że nie kupiłam od razu wszystkich czterech.

2014-07-23 10:36:47 Komentuj (5)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem