Z londyńskiego metra

bere (11.12.2013, 07:43)
było w liście do Mikołaja, to teraz czekam ;)
dees (09.12.2013, 13:43)
bere, co stoi na przeszkodzie?

helena, oj :((( wiesz coś więcej?

spt, oczywiście.
spt (07.12.2013, 11:44)
inaczej się uzależniła. Osiecka jest dla mnie postacią bardziej tragiczną niż spełnioną. kocham ją bezgranicznie.
helena (07.12.2013, 08:04)
niestety, na większość będziemy musieli czekać wiele, wiele lat.
bere (06.12.2013, 22:35)
o, jak bardzo #chceto



---
Jakoś w październiku trafiłam zupełnie przypadkiem na rozmowę w TV Polonia z Danielem i Agatą Passentami, mówili o mającym się właśnie ukazać Dzienniku Agnieszki Osieckiej z jej czasów nastoletnich. Zapaliłam się ogromnie do tej lektury: raz, że Osiecka, dwa, że dzienniki w ogóle często są pasjonujące. Miałam też jednak wątpliwości słysząc, że zaczęła pisać jako dziewięciolatka. Przywiozłam sobie ten tom z listopadowego pobytu w Polsce, i okazał się fascynujący. Tylko parę pierwszych stron pisała w wieku 9 lat, a potem to już rok 1949/1950, przyszła poetka ma 13-14 lat i jest sportowcem. Trenuje pływanie na Legii, jej nazwisko wspomina nawet Przegląd Sportowy. Pisze ze sporą dozą nastoletniej egzaltacji, ale również z niewiarygodną w tym wieku samoświadomością. Filozofuje, analizuje swoje podejście do wiary, religii, polityki, nie wiem czy dziś znalazłoby się czternastolatków z takimi zainteresowaniami, a i dwudziestolatków nie jestem pewna. Flirtuje zawzięcie z trzema kolegami naraz, zakochuje się bez wzajemności, i na chłodno obserwuje rozpadające małżeństwo swoich rodziców (Wiktor Osiecki za chwilę rozwiedzie się, żeby poślubić Józefinę Pellegrini). Na kartach dziennika powraca postanowienie, że Agnieszka tak nie chce, chce żyć ciekawie, barwnie, zakochiwać się intensywnie, ale nigdy od tego nie uzależniać. Udało jej się, jak wiemy. Bardzo już bym chciała kolejne tomy.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani