Z londyńskiego metra




---
Bizarre oznacza dziwny, zaskakujący w swojej inności. To świetny tytuł dla tego zbioru opowiadań, w którym fantastyka (czysto sf "Transfugium") łączy się z kafkowskim metafizycznym niepokojem ("Przetwory" czy "Szwy") albo z klasyczną opowieścią niesamowitą (prześliczne stylistycznie "Zielone dzieci"). Światy Tokarczuk zawsze mają bardzo spójną logikę wewnętrzną, ich zwodniczy precyzyjny realizm jest umiejętnie skontrapunktowany zbijającym z tropu elementem dziwności. Może najbardziej emblematyczna w tym zbiorze jest najprostsza, minimalistyczna "Prawdziwa historia", w której najzwyklejszy bohater poprzez zbieg okoliczności zostaje nagle wyrzucony na margines swojego świata. A raczej świata, który całe życie uważał za swój, i którego reguły znał, zdawałoby się, na wylot. To jest powracające pytanie Tokarczuk: czy rzeczywiście znamy zasady. Zmierzyliśmy świat, opisaliśmy rządzące nim prawa, czy to wystarczy? Czy aby na pewno mamy gwarancję, że jutro będą obowiązywać identyczne? Lektura tych opowiadań wytrąca z utartych ścieżek myślenia, przypomina, że życie będzie potrafiło nas zaskoczyć.

Czystym sf (ku mojej radości) są również "Wizyta" i "Góra Wszystkich Świętych". To pierwsze ma ładny pomysł, fajne wykonanie językowe i bardzo oczywistą puentę. W tym drugim szybko domyśliłam się rozwiązania fabularnego. Natomiast w każdym przypadku podziw budzi dopracowanie świata przedstawionego.

Na osobny akapit zasługuje natomiast ostatnie opowiadanie zbioru "Kalendarz ludzkich świąt". Również sf, a nawet bardziej: to jest opowiadanie Huberatha. Obracałam to natrętne skojarzenie w głowie, nie mogąc pogodzić tych dwóch nazwisk, a przecież jest to doskonale logiczne. Oboje mają niezrównaną wyobraźnię, ogromny humanizm, i kochają przekraczanie granic surrealnej dziwności. A jednak wyjątkowo niepokojące uczucie budziło we mnie czytanie tego bardzo dobrego opowiadania Huberatha napisanego przez Tokarczuk. Bardzo pragnęłabym wiedzieć, czy to było celowe i świadome, czy też niechcący doszli do tego samego miejsca innymi drogami.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani