Z londyńskiego metra

corporatcja (29.03.2013, 16:57)
No wiesz, żeby tak pominąć kota :) Ja sięgnęłam po Connie po jakiejś Twojej notatce dawno dawno temu i straszliwie lubię. A Księga mnie smuciła. Jednak wolę kota i kamerdynera.
ds (29.03.2013, 14:00)
Gościu, prawda? też się zaczęłam zastanawiać nad tym. tak, polecałeś, i ja je kupiłam i mam na półce od już lat, i jeszcze ciągle nie przeczytałam :D

Zuzanka, nie wiem czy mnie pocieszasz czy wprost przeciwnie...
Gościu (29.03.2013, 12:47)
Dees, a Ty czytałaś w ogóle "Balladyny i romanse" Karpowicza? Polecałem Ci już?
Zuzanka (29.03.2013, 11:55)
Czytałam "Księgę" chyba trzy razy. Ale pewnie i za czwartym i tak będę miała kolejny raz przyjemność z odkrywania na nowo (starość, tak).
Gościu (29.03.2013, 11:43)
"Księga sądu" to była ta o dżumie? Też niewiele pamiętam.

Czy to nie oznacza, że jest to jednak literatura klasy B? Hmm...



---
Nie pojmuję, jak ja czytałam swego czasu "Nie licząc psa" Connie Willis, pamiętałam bowiem tylko, że mi się podobało, że było o podróży w czasie do epoki wiktoriańskiej, i to mniej więcej wszystko. Zuzanka mi przypomniała, że mogłabym i chciałabym przeczytać to ponownie, co uczyniłam z wielką radością, oraz z równie wielkim zdumieniem odkrywając, że zupełnie nie pamiętam roli, jaką odgrywa tu kot, ani kamerdyner. Gorzej, dziesięć lat temu od razu wiedziałam, na czym polega misja Fincha, a tym razem nie. To jest właśnie starzenie się, tak? I czy to znaczy, że za dziesięć lat znowu ją przeczytam z tą samą niepamięcią? W sumie mogę, bo jest przezabawna, urocza, świetnie napisana. Właściwie to "Księgę sądu ostatecznego" też pamiętam mgliście. Bardzo mgliście.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani