Z londyńskiego metra




---
Przez końcówkę Dozoisa 34 przeczytałam dwie wcześniejsze minipowieści o Merlinie. W galaktyce jest Waynet, po którym można podróżować na skróty, o ile ma się statek wyposażony w syrinx. Merlin, uciekinier z The Cohort, ma taki statek, inteligentny w dodatku. Jego głównym celem jest walka z the Huskers, którzy dawno temu zniszczyli jego system rodzinny. Czyli Star Wars, zasadniczo. W "Minla's Flowers" Merlin wypada z Waynetu z powodu awarii, i musi lądować na pobliskiej planecie, na której niebo jest pokryte unoszącymi się w powietrzu wyspami. Kiedyś była to tarcza ochronna przed Huskerami, ale od tego czasu ludność cofnęła się w rozwoju technicznym i nie ma nic poza prostymi samolocikami. Merlin wplącze się w ich ratowanie.

W "Merlin's Gun" swallowship Sory zostaje zaatakowany przez Huskerów, wszyscy giną oprócz niej. Trzy tysiące lat później w systemie pojawia się statek - oczywiście to Merlin, żywa legenda. Nieustannie w poszukiwaniu broni, która pozwoli The Cohort wygrać trwającą od tysięcy lat wojnę z Huskerami. Fajnie napisane.

Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani