Z londyńskiego metra




---
Wiem już, dlaczego wyparłam "Księgę Sądu Ostatecznego", ponieważ przeczytałam ją ostatnio ponownie. Otóż to jest naprawdę niezła powieść, ale potwornie przygnębiająca i zaskakująco ciężka, co w zderzeniu ze zwykłym dowcipnym stylem i zmysłem obserwacji Connie Willis robi niesamowite wrażenie. Świetny jest ten pomysł wysyłania historyków w przeszłość, i bardzo ładnie zrealizowany. Tutaj mamy dopiero początek takich badań, Kivrin ma trafić do Oxfordu w 1320, tylko nic nie idzie zgodnie z planem, ani w przeszłości, ani we współczesności (czyli druga połowa wieku XXI), gdzie nagle ogłaszają kwarantannę. Mamy świetne, dowcipne opisy chaosu, co jest znakiem rozpoznawczym Willis, znakomite studium życia w średniowiecznej Anglii, i dużo śmierci, może za dużo, co nie pozwala myśleć o tej książce tylko jako o fantastycznej rozrywce. To jest rzecz o poświęceniu dla drugiego człowieka, dająca sporo do myślenia. Zasłużenie zgarnęła najważniejsze nagrody gatunkowe: Hugo, Nebulę i Locusa.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani