Z londyńskiego metra

bere (09.12.2017, 23:41)
ja znam jego nazwisko z książki dla dzieci, chyba to byli "Piraci z Wysp Śpiewających", ale pewna nie jestem.
dees (09.12.2017, 21:27)
O! nigdy o tym nie słyszałam! dziękuję. a wydawało mi się, że w Polsce zupełnie nie był znany..?
p. (08.12.2017, 14:58)
tak, coz za zbieg okolicznosci. Smierc ich obu pozwala lepiej zrozumiec Francje. Elitarny pisarz, ktorego ksiazek nie czytala ogromna wiekszosc Francuzow i podstarzaly rock-and-rollowy idol wielu pokolen. Jean d'Ormesson, znakomity gawedziasz i kokiet przewidzial ta sytuacje - mowil kiedys, ze najgorsze co moze sie przytrafic pisarzowi to jego smierc w momencie gdy umiera ktos bardzo popularny, np. Edith Piaff ...
Dees, jestes za mloda by pamietac, ze w latach 60-tych Johnny dawal koncerty w Polsce , warto przypomnieć, ze po koncercie w 1966 roku niezle pil w Hotelu Cracovia gdzie zdemolowal bar i restauracje. Demolka byla ponoc polaczona z wymiana zdan na temat klientow hotelu. Podobno, zycie uratowali mu funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej.



---
W ciągu jednej doby Francja straciła dwóch ludzi wielkiego formatu, bardzo odmiennych, lecz każdy zdawał się wieczny. 5 grudnia zmarł Jean d'Ormesson, pisarz, akademik od zawsze, nadal aktywny mimo swoich 92 lat. Za parę tygodni wyjdzie jego ostatnia książka, o znamiennym tytule "A ja nadal żyję". Uroczystości pogrzebowe mają się zacząć jutro u Inwalidów.

Wczoraj natomiast ranek powitał nas wieścią o śmierci Johnny'ego Hallyday'a, co wszyscy przyjęli z ogromnym zaskoczeniem, choć było od dawna wiadomo, że jest poważnie chory. Zdawało się jednak, że kolejny raz z tego wyjdzie, jak zawsze. Usłyszałam o nim podczas mojego pierwszego pobytu we Francji, nie miałam jeszcze dwudziestu lat. Znajoma czternastolatka zapytała czy go lubię - nawet nie pytała, czy znam, jakby to było absolutnie oczywiste. Zgłupiałam totalnie, nazwisko brzmiało angielsko, a ja oglądałam MTV, nie mogłam pojąć, jakim cudem nawet nie kojarzę tak znanej postaci. To jeszcze nie były czasy przepaści pokoleniowej. Potem do mnie dotarło, że sławny jest głównie we Francji - za to totalnie. Znali go wszyscy: od niemowląt do stulatków. Kiedyś przypadkiem odkryłam cały sklep poświęcony wyłącznie Hallydayowi. W którymś momencie śmiałam się, że znam dokładnie jego życie prywatne i stan zdrowia, nie dało się bowiem uniknąć wzmianek, natomiast tak naprawdę nie słyszałam żadnej jego piosenki. Przestałam, kiedy pewnego dnia leciało w radiu coś, co mimochodem zidentyfikowałam jako piosenkę Hallydaya. Nawet nie wiem skąd i jak, jakoś przez osmozę. W sobotę Polami Elizejskimi ma przejść kondukt pogrzebowy Johnny'ego, natomiast zapowiadany w pierwszym momencie koncert jednak się nie odbędzie.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani