Z londyńskiego metra

dees (19.05.2018, 21:13)
Lenka, czytać, bo wiedza tam jest, tylko z zastrzeżeniami. Czytałam Kołysankę, tu o niej piszę dees.ownlog.com/leila-slimani-chanson-douce-kolysanka,2594462,link.html. Czytać, bardzo dobra jest. Jak przetłumaczą "Ogród" to można się zastanawiać, też dobry, ale potworny. dees.ownlog.com/dans-le-jardin-de-logre,2594530,link.html
Lenka (19.05.2018, 19:47)
Dziękuję za wpis - zastanawiałam się, czy przeczytać, i pomogłaś mi podjąć decyzję :)

A czytałaś może 'Kołysankę' Slimani? Bo dotarła już do nas i nie jestem pewna, czy wierzyć recenzjom (i poświęcić jej czas).
dees (18.05.2018, 09:28)
Bere, ano. i Anna Kamińska.
bere (17.05.2018, 08:34)
bo nas Urbanek rozpieścił!



---
Po "Fałszerzach pieprzu" zaczęłam czytać biografię Ireny Tuwim, która zaczyna się od wyrzucenia w czasie wojny trupa matki jej i Juliana przez okno. Przebywała w zakładzie dla nerwowo chorych i została oczywiście zastrzelona przez Niemców. Jej choroba podobno wzięła się stąd, że pierworodny Julian miał na policzku duże znamię (o czym nie miałam pojęcia, choć faktycznie widać to na niektórych zdjęciach i na portrecie namalowanym przez Witkacego), dlatego syn matki nie odwiedzał, żeby nie przypominać jej o tym problemie. Poza tym zaraz po wybuchu wojny brat i siostra ze swoimi małżonkami wyjechali z Polski. W drugim rozdziale cofamy się w czasie i poznajemy rodziców rodzeństwa Tuwimów, Izydora i Adelę Krukowską, potem opowieść toczy się już chronologicznie.

Ogromnie dużo miejsca w tej biografii zajmuje Julian, co przez chwilę miałam za złe autorce, ale potem okazało się, że tak być musi. Rodzeństwo było bowiem ze sobą niesłychanie mocno związane od początku do końca. Fragmenty listów Juliana do siostry są aż żenujące, tak nieustająco niemal histerycznie wyznaje jej miłość i przesadnie się troszczy, proponując co chwila wszelką pomoc, finansową i nie tylko. Zastanawiałam się, czy przypadkiem żona nigdy nie była zazdrosna (nie wiem, Irena o żonę natomiast i owszem). Chyba nie czułabym się dobrze w związku z kimś, kto jest aż tak emocjonalnie uzależniony od siostry. Pozostaje dla mnie też zagadką, jak mając takiego brata i jego wsparcie mogła pozostawać w trudnym małżeństwie, ale cóż: Irena żali się na swoje cierpienie, żeby po chwili logicznie stwierdzić "ale tak go strasznie kocham". To trzeba egzaltacji poetki, nie mojego przyziemnego podejścia. Tuwim debiutowała bowiem jako poetka, i to było dla mnie zaskoczenie. Nic o tym nie wiedziałam. Stały problem wynikający z tego, że jak się już coś wie od kimś od zawsze, to człowiek już więcej nie sprawdza, bo i po co. Była zresztą zupełnie dobrą poetką, ale po pierwsze nieustannie porównywaną z bratem, a po drugie wykpiwaną z racji płci, zwłaszcza przed wojną. Po wojnie przestała uprawiać własną twórczość, przerzuciła się na tłumaczenia.

Życie Ireny Tuwim jest bardzo ciekawe, choć niewesołe, ta biografia natomiast mnie nie zachwyciła. Jest tu sporo niezręczności stylistycznych, a przede wszystkim niektóre istotne szczegóły są tylko zasygnalizowane i trzeba się ich domyślać, a czasem nawet i tego się nie da. Jakie na przykład były stosunki Ireny z jedyną siostrzenicą, dlaczego na starość była czy czuła się samotna - nie ma o tym ani słowa, i to nie jest jedyne uchybienie. Kolejnym rażącym jest przekonanie, że Kubuś Puchatek w oryginale był dziewczynką: "Autor książki, Alan Aleksander Milne, nazwał Kubusia misią Winnie, (...) Irena zdecydowała, że Winnie-the-Pooh będzie chłopcem." Winnie-the-Pooh zawsze był chłopcem, mimo żeńskiego imienia. Jestem zdumiona, że taki błąd przeszedł przez redakcję. Nie tego oczekuję od wnikliwego biografa, byłam rozczarowana.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani