DS magazine
Bertrand Russell

"Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę" Stanisław Barańczak, Wisława Szymborska (korespondencja)

Przecudowna lektura, ponieważ Barańczak był tłumaczem Szymborskiej, i w dodatku pełnił rolę agenta, promując ją z wielkim zapałem w świecie anglojęzycznym, pisze więc długie listy pełne szczegółów dotyczących tłumaczeń i konkretów wydań, na co widać, że poetka reaguje z właściwym sobie pobłażliwym roztargnieniem. W ogóle zaczyna się ta znajomość w latach 70, kiedy młody (25 lat!) wtedy jeszcze tylko zwykły redaktor Barańczak nieśmiało prosi znaną już poetkę o jakieś wiersze. 10 lat później wyjeżdża, zaczyna podbijać literacki rynek amerykański, a jego wiara w talent Szymborskiej coraz bardziej się umacnia. Oboje korespondenci są ludźmi niewiarygodnej kultury osobistej. On prezentuje absolutny - i niewątpliwie autentyczny -  podziw, zachwyt i szacunek, ozdabiany na szczęście poczuciem humoru, ona pozostaje skromna i odpłaca się jeszcze wspanialszymi żarcikami. 

Ta lektura to miód lejący się prosto na serce, nawet mnie trudno uwierzyć, że można było być tak bezinteresownym, tak zaangażowanym w cudze sprawy, tak szczerze oddanym cudzej twórczości. Tak w końcu prawdziwie wzruszającym. Miałam łzy w oczach, kiedy dla wydawanego po angielsku tomiku Barańczak poprosił o tytuł "Kot w pustym mieszkaniu", ponieważ ten wiersz zdobył ogromne uznanie dzięki przedrukowi w New Yorkerze. Szymborska, zazwyczaj łagodnie zgadzająca się na wszystko, tutaj zaprotestowała stanowczo - wszystko, tylko nie to. Wolałaby nie musieć pisać tego wiersza, ale skoro już napisała, to niech będzie sobie gdzieś w środku tomu. Barańczak wtedy zaproponował tytuł "Widok z ziarnkiem piasku", który zdobył takie uznanie poetki, że wykorzystała go potem dla swojego własnego tomiku wydawanego po polsku. Jak widać, korespondenci rozumieli się doskonale.

Są tutaj oczywiście wycinankowe kartki Szymborskiej, która myśli o wszystkich, przekazuje je przez Barańczaka również dla jego współtłumaczki, Clare Cavanagh. Ten zaś rewanżuje się zbiorem limeryków, dowcipną kartą wizytową, oraz swoimi książkami, których w pewnym okresie produkuje niewiarygodne liczby, z jakąś zupełnie nieogarnialną energią. Wszystkie te biografioły, zezwierzęcenia, antologie tłumaczeń poezji absurdalnej i nie tylko - jest okres, w którym wysyła którąś z nich z każdym swoim listem. A potem pisze o swojej chorobie, szczerze i bez żadnego użalania się nad sobą. Jeśli czegoś żałuje, to tylko tego, że nie może pracować tyle co wcześniej.

Co za wspaniali ludzie. Co za niezwykła lektura.


2020-03-26 17:31:29 Komentuj (3)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem