DS magazine
Bertrand Russell
Henderson król deszczu
Lem, krytykujący niemal całą istniejącą literaturę (i trochę nieistniejącej) w pewnym momencie wyznaje w listach do Kandla, że specjalnie dla niego została napisana powieść Bellowa "Henderson król deszczu". Zachłysnęłam się z wrażenia, bo to była moja absolutnie ukochana książka w młodości. Nie czytałam jej od wielu lat, chociaż nadal doskonale ją pamiętam i znam na pamięć zakończenie. Przez Lema wróciłam do niej teraz, oczywiście nie bez obaw - a co, jeśli się zestarzała, albo nie będzie mi się podobać? Niesłusznie się martwiłam, nadal jest wspaniała.

Bellow zbudował całą powieść na swoim bohaterze, nie mającym sobie równych w literaturze. Kiedy poznajemy Hendersona, jest wielkim, potężnym pięćdziesięcioletnim Amerykaninem, bogatym po ojcu, porywczym, agresywnym, nieokrzesanym - i szukającym sensu życia. Posiadającym miliony wędrowcem i podróżnikiem. Człowiekiem brutalnym wygnanym w świat. Człowiekiem, który uciekł z własnej ojczyzny założonej przez jego przodków. Człowiekiem, którego serce mówiło: Ja chcę! Który grał w rozpaczy na skrzypcach, szukając głosu aniołów. Który musiał zbudzić duszę ze snu, bo inaczej… Ma w głowie głos powtarzający uporczywie "ja chcę", próbując go zaspokoić rzuca się w wir coraz to nowych szalonych pomysłów, aż w końcu wyjeżdża do Afryki, i o tym jest książka (przy czym nie należy się spodziewać realistycznego obrazu Afryki). Niewiarygodną jej siłą jest sposób narracji: autoironiczny, a jednocześnie prawdziwszy niż życie. Bellow uzyskuje jakąś oszałamiającą, natchnioną równowagę między ironią, zabawą, łagodną kpiną, a autentycznym wzruszeniem. Od początku do końca oglądamy świat oczami Hendersona, a jest to punkt widzenia tyleż bardzo ludzki, co egzotyczny.

Nie umiem pisać o tej książce, za bardzo ją lubię. Jest naprawdę wyjątkowym dziełem. Bellow stworzył zdumiewającą mieszankę pomysłów i znaczeń, widzę ją jak oszlifowany diament każdą fasetką odbijający światło innego koloru i w inną stronę. I to jest rzadki przypadek literatury doskonałej, a jednocześnie pozytywnej - choć tu kolejna sprzeczność, jest w niej często mowa o śmierci. Lecz Henderson ze swoją witalnością śmieje jej się w twarz. Podejrzewam, że Hal Bregg z "Powrotu z gwiazd" ze swoją absurdalną fizycznością był nieco inspirowany bohaterem Bellowa.

2018-01-19 09:17:37 Komentuj (0)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem