Z londyńskiego metra

cloudy (13.01.2021, 16:53)
na tym etapie to już chyba powinnam życzyć sobie, żeby ona sie nie musiała wstydzić mnie ;)
dees (13.01.2021, 08:12)
wiem, ale nie musisz się wstydzić imienniczki!
cloudy (13.01.2021, 01:31)
To nie ja. Niestety.



---
Pisarki z "Hardej hordy" dobrały do swego grona trzynastą i wyprodukowały kolejną antologię, tym razem opartą na motywach baśniowych. Podchodzę do takich pomysłów nie bez obaw, anglosaskie przeróbki i dekonstrukcje bowiem są ostatnio modne, lecz nieco na jedno kopyto: zawsze ta księżniczka dumnie udowadnia, że żaden książę jej niepotrzebny. Nasze panie jednak poszły znacznie dalej. Dostajemy pełnowymiarowe, przemyślane, współczesne, fantastyczne opowieści, ciekawie inspirowane znanymi fabułami. Śmieszą, tumanią, przestraszają: jak należy.


Ewa Białołęcka "Demon w studni". W studni siedzi demon, od bardzo wielu lat, a nawet tysiącleci. Chciałby wyjść, ale nie może. Pewnego dnia pojawia się Głos, który zaczyna mu opowiadać historie. Urokliwe opowiadanko. Spodziewałam się raczej, że mr fghqav jlwqmvr xbg.

Magdalena Kubasiewicz "Sen nocy miejskiej". To jest to, czego się spodziewałam po Malinie Jadowskiej: wiedźma we współczesnym świecie. Do Jagody (całkiem przypadkowy wybór imienia?), specjalistki w zdejmowaniu klątw przychodzi jej były przyjaciel z prośbą o pomoc. Jest tu potencjał, są również niepotrzebne infodumpy. Zbyt oczywiste, kto rzucił klątwę, za to relacja między bohaterami fajnie pokazana, i w ogóle przyjemnie się czyta.
 
Aleksandra Zielińska "Białe". Przepiękne literacko. Białe to tajemnicza choroba, wraz z nią nadszedł całoroczny śnieg. Matka z dwiema córkami wegetuje w chałupce na skraju lasu, za chwilę czeka je niechybna śmierć, jeśli nie z zimna lub od potworów, to z głodu. Ponure i bez żadnej nadziei, ale jakie przerażająco plastyczne.

Martyna Raduchowska "Potwór z lasu". Czerwony Kapturek ma lat 16 i matkę wiedźmę, chroniącą ludzi z wioski przed wilkami przy pomocy amuletów. Ma rówież zakaz wychodzenia z domu bez ochronnej czerwonej pelerynki. Niestety od razu wiadomo, kto jest wilkiem, ale przyjemnie napisane, choć dlaczego gajowy nazywa się Wallace, a drugi osobnik Derek, skoro jesteśmy w Brzezinie obok Dzięciołówki, nie pojęłam. Bez anglosaskich wtrętów się nie liczy? Nieładnie jest?

Agnieszka Hałas "Róże świętej Elżbiety". Coś pięknego: Elżbieta z Turyngii, XIII wiek, Tannhäuser w roli dworskiego minstrela, nieśmiertelnego maga przyjętego na rycerza przez Persefonę. Oszałamiająco pomysłowe i dopracowane.

Anna Kańtoch "Krok przed tobą". Doppelgänger i niedopowiedziana fantasy zahaczająca o kryminał.

Anna Nieznaj "Zazula, kukułeczka moja". Sienkiewicz! Helena Kurcewiczówna, Bohun, Skrzetuski, Zagłoba! Horpyna w roli wieszczącej wiedźmy! Może to i fanfik jest w zasadzie, ale cudownie napisane i mnóstwo radości.

Anna Hrycyszyn "Detektyw Fiks i śmierć w czerwonym pokoju". Zapiszczałam z radości na widok tytułu. Fiks i Jaśmina natychmiast podbili moje serce w pierwszym o nich opowiadaniu w "Skafandrze i meloniku" - to jest równie dobre. Uroczy sztafaż alternatywnie dziewiętnastowieczny, inteligentnie uwspółcześniona opowieść niesamowita, czarująco opisane niedookreślone relacje bohaterów. Gdybym mogła komuś ufundować stypendium pisarskie, to z całą pewnością Hrycyszyn, żeby napisała tego więcej. Dużo więcej!

Milena Wójtowicz "Sześć koszulek z łabędziami". Pan Wiesław Kowalczyk, prezes zakładu W-Sław, właśnie stracił pracownika. Nie bardzo chce wypełnić formularz do ZUSu stwierdzający, że zakończenie zatrudnienia nastąpiło z inicjatywy pracodawcy, kupuje więc chińską koszulkę ożywiającą zmarłych. Zamierza majstra Antoniego ożywić, żeby ten mógł podpisać wypowiedzenie. Ten jednakże nie zamierza się z powrotem oddalać w zaświaty. Przezabawne, konsekwentne w każdym calu, satyryczne w najlepszym polskim stylu, śmiałam się na głos.

Krystyna Chodorowska "Ten, co pośród lodów". Królowa śniegu na Spitsbergenie, gdzie bohaterka jedzie poszukiwać złota. Bliska przyszłość, katastrofa klimatyczna już w natarciu, Australia płonie, Artyka się topi, gatunki giną. Bardzo dobre. Spokojnie mogłoby się znaleźć w jakimś anglojęzycznym tomie the best of, i to wcale nie wśród najsłabszych tekstów.

Aneta Jadowska "Klątwa Hexenwaldu". Dora w pierwszej osobie, jako Namiestniczka, wspólnie z Romanem rozwiązująca zagadkę zniknięcia dwójki nastolatków. W lesie jest chatka wiedźmy, w niej zaś piec do pierników. Magia jest tylko ubarwieniem dochodzenia kryminalnego: na to miałam nadzieję, zaczynając czytać Thornverse. Chciałabym takich tekstów więcej.

Marta Kisiel "Idzie, powtarzał wiatr". To zadziwiające, że Kisiel od Małego Licha w bamboszkach potrafi być tak mroczna. Znakomicie napisana wariacja na motywie makabrycznej baśni Grimmów, sięgająca do bardzo pierwotnych źródeł.

Aleksandra Janusz "Życzenie wróżki chrzestnej". To jest tekst najbliższy moim pierwotnym wyobrażeniom na temat zawartości tego zbioru. Dobra wróżka opiekuje się garścią księżniczek, które rodzą liczne dzieci, Kopciuszek córkę wychowuje na niezależną kobietę, a suknia z blasku księżyca całkiem się zniszczyła i trzeba ją naprawić. Dobra Wróżka wybiera się w niebezpieczną podróż po materiały, ponieważ obiecała, a jest od spełniania życzeń innych. Jej życzeniami nie interesuje się nikt.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani