DS magazine
Bertrand Russell

Gardner Dozois "The Year's Best Science Fiction 35" (2017)

To ostatni zbiór pod redakcją Dozoisa, który zmarł w ubiegłym roku.

Indrapramit Das "The Moon Is Not a Battlefield". "I was born in the sky, for war" mówi narrator, ale tak naprawdę urodził się na Ziemi, w Kalkucie i został sprzedany rządowi indyjskiemu, żeby zostać żołnierzem, asurą. Teraz natomiast jest żebrakiem ze slumsów koło windy kosmicznej (takie nadzwyczaj oryginalne i symboliczne zderzenie światów ma to być, najwyraźniej). Indie były pierwszym narodem, który założył na Księżycu stałą bazę, za to nie jedynym, który chciał zagarnąć dla siebie więcej terenu. Stąd księżycowe wojny, opisane z dużym realizmem. Poza tym nuda. W połowie żbłavrem bxnmhwr fvę żbłavrexą, zupełnie nie zrozumiałam po co ani dlaczego.


R.S. Benedict "My English Name". Tingting wchodzi do pokoju 414 w podłym chińskim hoteliku, żeby tam dokonać przemiany w Thomasa Majorsa, który zatrudnia się jako nauczyciel angielskiego. (Autorka faktycznie nauczała angielskiego w Chinach). Cała reszta opowiadania pokazuje nam Chiny z perspektywy ekspata, każąc jednocześnie zastanawiać się, kim właściwie jest narrator. Bardzo dobre.



Rich Larson "An Evening with Severyn Grimes" Girasol podłącza swój system nerwowy do sieci, żeby śledzić bio-biznesmena Severyna Grimesa, który ma 146 lat, ale zamieszkuje młode atrakcyjne ciało. Girasol go śledzi, kiedy wychodzi z walk bokserskich neuralnych marionetek, żeby za chwilę go porwać. Świetny pomysł “You know, if it weren’t for people like you, puppeteering might have never developed. Religious zealots are the ones who axed cloning, after all. Just think. If not for that, we might have been uploading to fresh blank bodies instead of those desperate enough to sell themselves whole.” Sprawne, fajne.



Carter Scholz "Vanguard 2.0". Sergei Sergeiivitch Ivashchenko patrzy w dół na Petersburg, byłyby to 60 urodziny jego ojca, który był nastolatkiem w czasie Czernobyla, czyli jest rok mniej więcej 2030. Sergei ended up in Uber’s NSLAM Division: Near Space Logistics and Asset Management i pracuje jako zbieracz śmieci z orbity. Pojawia się tam szef szefów, który życzy sobie, żeby dostarczyć mu Vanguard 1. Ma też inne plany.



Michael Swanwick "Starlight Express". Flaminio mieszka w starożytnym Rzymie odwiedzanym przez turystów z czterech planet. Ludzie kiedyś budowali międzygwiezdne transmittery, teraz nawet nie wiedzą, jak je wyłączyć. Tymczasem Flaminio spotyka kobietę z bardzo daleka. Dość ładna wizja.



Linda Nagata "The Martian Obelisk". Nominacja do Hugo 2018.



Kelly Robson "We Who Live in the Heart". Ośmioro ludzi żyje w czymś w rodzaju żywego balonu w górnych warstwach helowej atmosfery (nie jesteśmy na Ziemi), przychodzi do nich nowa. “It’s not perfect but it’s better than down below ground. Down there, you can’t move without stepping on someone. Every breath is measured and every minute is optimized for resource resilience. That might be viable, but it’s not human.” Tych, którzy mieszkają stłoczeni pod powierzchnią planety, określa się tu pogardliwym mianem "moles". Świetnie obmyślony świat.



Ray Nayler
"Winter Timeshare". W zimowym Istambule spotykają się dwie zaprzyjaźnione kobiety, noszące nieznane sobie ciała, zwłaszcza Regina, która nosi ciało męskie i tłumaczy używając mnóstwa niezrozumiałych terminów, że na zwyczajową distro nie mogła sobie tym razem pozwolić. Przez chwilę wygląda, jakbyśmy byli w VR, ale autor podkreśla, że to się dzieje naprawdę. Potem orientujemy się, że są to wskrzeszone zmarłe w cudzych ciałach. W zasadzie nic nowego, ale świetnie napisane, z umiejętnie naszkicowanym bogatym zapleczem. Nie zrozumiałam tylko, dlaczego w symulacjach muszą koniecznie uczestniczyć ludzie.



Nancy Kress
"Dear Sarah". Narratorka ma dwóch kuzynów w więzieniu i generalnie niefajną rodzinę, a zaczyna od tego, że nie widziała innego wyjścia. Za chwilę dowiadujemy się, że jakiś czas temu pojawili się alieni i "gave us the Q-energy. Only they didn’t really give it to us, they gave it to the rich guys in Washington and San Francisco and Seattle and Oklahoma City, who just got a whole lot richer selling it back to the country. “A trade partnership” they called it, but somehow people like us got left out of all the trading. We always do." Czyli typowa Kress używająca fantastyki do wycieczek socjologicznych. Bohaterka, która świetnie strzela, właśnie wstąpiła do wojska. Only this time, the army was on the wrong side. Broni bowiem alienów przed terrorystami, a rodzina MaryJo alienów nie lubi. Oczywiście znakomicie napisane, świetna bohaterka, zabawne. "Once somebody suggested sniper school, and I was kinda interested until I found out it involved a lot of math. No way". Zwięzłe, proste, wzruszające.



Alastair Reynolds "Night Passage". Narratorką jest kapitan statku międzygwiezdnego. Opowiada, jak wybudzona z hibernacji odkryła, że statek jest uszkodzony w wyniku sabotażu the Conjoiners, nie ma silników, i za parę dni zderzy się z tajemniczym czarnym obiektem nie posiadającym grawitacji. Interesujące jest i to, jak sobie radzą z problemami, i to, co było później. Bardzo precyzyjnie obmyślone.



Aliette de Bodard "The Dragon That Flew Out of the Sun". Tytułowa historia jest opowiadana dzieciom, żeby wyjaśnić, dlaczego pewien układ planetarny został zniszczony. Ale Lan dorasta i dowiaduje się prawdy. Jej lud, Khiet, i Ro toczyli wojnę. A wojny nigdy nie są proste. Kolejne opowieści kolejnych osób ładnie to pokazują.



Naomi Kritzer
"Waiting Out the End of the World in Patty’s Place Cafe". Narratorce się skończyła benzyna, świat ma się skończyć za 24 godziny, na stacjach benzynowych nie ma już paliwa. Za chwilę się dowiadujemy, że ma w Ziemię walnąć asteroida. Dalej jak w tytule. Subtelne i doskonale realistyczne, niespodziewanie wciągające. Ale nie fantastyka.



James S.A. Corey "The Hunger After You’re Fed". Bohater jedzie w okolice Madrytu, żeby odnaleźć swojego idola, tajemniczego pisarza posługującego się pseudonimem Hector Prima. Jest bliska przyszłość, wszyscy mają zagwarantowany dochód minimalny, co bynajmniej nie rozwiązało wszystkich problemów, a być może nawet stworzyło nowe. Ciekawe.



Jack Skillingstead and Burt Courtier "Assassins". Sonia jest zabójczynią, ale w wirtualnym świecie, co nic nie zmienia, bowiem zabita przez nią postać ginie na dobre. Tu nie mogłam w żaden sposób odwiesić niewiary, nie rozumiem bowiem nijak, dlaczego nie można jej odtworzyć z backupu. Reszta mocno Dickowska w klimacie.



Jaine Fenn
"The Martian Job". "My name is Lizzie Choi, and this is the story of how I became the most wanted person in the Solar System". A wcześniej dostaje wiadomość od swojego brata przyrodniego, zaczynającą się od słów "jeśli tego słuchasz, to jestem martwy". Następnie z więzienia na Księżycu dzwoni matka, która nb nazywa się Maria Kowalski, i bohaterka decyduje się udać na Marsa, żeby doprowadzić dzieło brata do końca. Amerykanów już na świecie nie ma. Fajny świat, fajna narratorka, bardzo sprawna akcja, gatunek heist, mam do tego słabość. Świetne uzasadnienia starych chwytów, na przykład "On Mars, where you need to circulate a manufactured atmosphere to a lot of people living in sealed, confined spaces, you really do need some person-sized ducts". Bardzo fajne.



Lavie Tidhar
"The Road to the Sea". Post-apo ekologiczne. Narratorka nie widziała dawnego (naszego) świata, ale starzy ludzie jej o nim opowiadali. Teraz sama opowiada swoim wnukom. Króciutkie, rzewne.



Greg Egan "Uncanny Valley". W pierwszej części bezimienny bohater wspomina z niezwykłą dokładności różne rzeczy, na przykład maszynę do pisania. W drugiej Adam wybiera się na pogrzeb the old man choć ten przestrzegał go przed tym. Niedługo okazuje się, że jest spadkobiercą, ku niezadowoleniu rodziny. I nie tylko spadkobiercą: posiada 70% wspomnień the old man, i jest androidem, czyli w świetle prawa nie osobą. Nie może latać samolotem, chyba że ze zdezaktywowaną świadomością i w kawałkach (pomijając kawałkowanie, reszta brzmi nawet dość kusząco). Opowiadanie jest natomiast o tym, jak Adam stara się dociec, co ukrywają luki w jego pamięci. Interesujące coś w rodzaju kryminału.



Indrapramit Das "The Wordless". NuTay sprzedaje chai podróżnikom w gwiezdnym porcie. "The starship. The sky. The dun hills. The port plain. They knew this, and this only." Przedziwna rzecz, to wizja zdecydowanie bardziej poetyczna niż realistyczna, zwłaszcza podróżowanie na zewnątrz statku gwiezdnego, ale jakoś to wszystko razem się sprawdza, choć pierwsza połowa nudna, oraz ciężko przywyknąć do konsekwentnego braku płci. Każdy bohater jest "they".



Jessica Barber and Sara Saab "Pan-Humanism: Hope and Pragmatics". Autorki to Amerykanka i Libanka mieszkająca w Londynie, które najwyraźniej poznały się na Clarion Writers’ Workshop w 2015. Jesteśmy w Bejrucie cierpiącym na brak wody. Szesnastoletni Amir mydli się w misting rooms, czyli publicznej łaźni, i tam poznaje Mani. To nowy świat, pełen humanizmu, ekologii, i nieustannego rozwoju osobistego, co jest fantastycznie odmalowane. Poza tym mocno naiwne, aż chwilami się zastanawiałam, czy to nie ironia. Irytują mnie również pomysły, że w świetlanej przyszłości wszyscy będą biseksualni i poliamoryczni, bo przecież wystarczy, że odrzucą błędne stare zahamowania i już.



Harry Turtledove "Zigeuner". Hauptsturmführer Joseph Stieglitz znajduje się po zachodniej stronie Balatonu. Po wschodniej Wehrmacht, Waffen-SS i armia węgierska walczą z Armią Czerwoną. Jesień 1944, już wiadomo, że wojnę przegrają. Esesman Stieglitz natomiast zajmuje się łapaniem Cyganów, przewożonych do obozów koncentracyjnych w Polsce. Nie brzmi jak fantastyka. Dużo wyjaśniania, że w obozach ludzie ginęli, co polskiemu czytelnikowi wydaje się niepotrzebne, ale to nie dla niego przeznaczone. Sama końcówka uświadamia nam, że to historia alternatywna.



Alec Nevala-Lee "The Proving Ground". Grupa ludzi żyjących na morzu, na platformach, chce ustawić na plaży farmę wiatrową, żeby mieć własną energię, ale po ustawieniu w wiatraki tłumnie wlatują rybitwy. Bardzo szczegółowa technika połączona z eko-post-apo oraz "Ptakami"; niezłe.



Tobias S. Buckell
"Zen and the Art of Starship Maintenance". Na statku kosmicznym, który właśnie stoczył wielką bitwę, o pomoc prosi narratora niejaki Armand, człowiek. Narrator jest robotem i odrobinę przypomina Murderbota - oba opowiadania ukazały się niemal jednocześnie. Znakomite do końca, bardzo starannie przemyślane, dowcipne, z inteligentnymi mrugnięciami okiem. Nie pojmuję braku nominacji do nagród (do Sturgeona miało).



Sean McMullen "The Influence Machine". "With the Twentieth Century only months away, education for police is becoming important", wiktoriański narrator więc naucza konstabli o elektryczności i odciskach palców, jest bowiem policjantem naukowcem. A potem wzywają go, żeby zbadał poczynania pewnej pani, która zbudowała przedziwną maszynę. Będę nudna, znowu doskonale napisane do nieoczywistego końca.



Nancy Kress "Canoe". "After this, there will never again be a very first approach to an alien star system by humans. The four of us are human, and we often treat Reuben like one, although personally I have my doubts about Peter." Układ gwiezdny to Luhman 16, w opowiadaniu mający 6 planet. Jest też napęd Yi, właśnie testowany po raz pierwszy. To poza tym chyba pierwszy raz, kiedy widzę u Kress bohaterów w kosmosie, ale ludzie nadal są ludźmi. "The pool of dark in each human being, under the thin exterior, can be terrifying." Ładne, tylko astronomia zupełnie tu nie daje rady.



Kelly Jennings "The History of the Invasion Told in Five Dogs". Dokładnie to, co w tytule. Krótkie i trochę łamiące serce.



Silvia Moreno-Garcia
"Prime Meridian". Bliska przyszłość, Amelia mieszka w Mexico City, w Europie jeżdżą automatyczne taksówki, ale tu nie, bo nie dają sobie rady z ruchem. Są również kolonie na Marsie, o których bohaterka marzy. Na razie mieszka kątem u siostry i jest zawodową przyjaciółką (w Japonii już takie rzeczy istnieją), i wynajmuje ją były facet, który ją rzucił bez słowa. Bardzo piękne, znakomicie odmalowana atmosfera, tylko to w ogóle nie fantastyka.



Ian McHugh "Triceratops". Narrator leci z Australii do "the Athabasca-Slave Conservation Park in Canada, where modern science has resurrected the Pleistocene." Są tam mamuty oraz Neandertalczycy, ale ci są nielegalni w 150 krajach świata i obłożeni fatwą. Styl reporterski, bardzo realistyczny kawałek świata.



Eleanor Arnason "Mines". Narratorka szkicowo opowiada, jak była żołnierką w czasach, w których podróż szybsza niż światło okazała się możliwa, znaleziono planetę z odpowiednią atmosferą, i dwa mocarstwa światowe (EurUsa i RuChin) nie mogły się dogadać, jak ją między sobą podzielić, więc wybuchła wojna. Przeniesiona do rezerwy z powodu PSTD narratorka zostaje na planecie i używa wielkoszczura gambijskiego (importowanego z Ziemi) do wykrywania min zrzucanych przez wroga na pola. Zaskakujące opowiadanie, bardzo rzeczowe, niemal przyziemne.



Rich Larson "There Used to Be Olive Trees". Valentina o poranku czeka prueba. Czwarta. Nikt przed nim nie zdawał więcej niż trzykrotnie. Ucieka z Miasta, nosząc wspomagający go nanoshadow, i spotyka dzikusa, który zabiera mu wyposażenie. Valentin ma na głowie implant pomagający mu rozmawiać z bogami, ludzie jak on zwani są prorokami (tyle, że on nadal nie zdał egzaminu). Klasyczna zapomniana technologia nieodróżnialna od magii. Dość nieoczekiwany obrót spraw pod koniec.



Bill Johnson "Whending My Way Back Home". W poprzednim zbiorze (34), jest "When the Stone Eagle Flies" tegoż autora, razem z dwoma innymi stanowią serię Martin & Artie, o niefortunnym podróżniku w czasie, który musi pilnować właściwego obrotu spraw. Tu się wyjaśnia, dlaczego Kartagina przegrała z Rzymem.



Madeline Ashby "Death on Mars". Do ekipy kobiet na Phobosie (na Marsie ludzie jeszcze nie wylądowali) przylatuje specjalista z Ziemi i wręcza im prezenty od rodzin. Donnie truciznę. Z Phoboas kierują maszynami na Marsie, żeby tam zbudować pomieszczenie mieszkalne przed przylotem załogi z Ziemi, ale zepsuły się wiertła, samo życie. Cudownie realistyczne, bardzo przejmujące.



Bruce Sterling
"Elephant on Table". Ostatni włoski premier, w świecie, w którym Włochy już nie istnieją, ma 104 lata i dom na Sardynii. Przedziwna rzecz, fantastyczna satyra, miejscami zabawna, ale ogólnie nudnawa.



Suzanne Palmer "Number Thirty-Nine Skink". Jesteśmy na pustynnej planecie o dwóch słońcach. Narratorka drukuje jaszczurkę i tęskni za Mikiem. Jest maszyną z AI porzuconą tutaj i kontynuującą swoje instrukcje. Wzruszające, choć trochę na siłę.



Vina Jie-Min Prasad "A Series of Steaks". Nominacja do Nebuli i Hugo 2018, jeden z moich faworytów.


Finbarr O’Reilly "The Last Boat-Builder in Ballyvoloon". Narrator w Ballyvoloon (Cork, Irlandia) spotyka pana rzeźbiącego kałamarnice. Potem ma przelecieć nad wodą. Tam zaś żyją gigantyczne kałamarnice, stworzone przez ludzi w szczytnym celu. Nieco chaotyczne zakończenie, ale pomysł bardzo fajny.



Robert Reed "The Residue of Fire". Znowu the Great Ship, ciekawe czemu Dozois się tak na to uparł. Nieśmiertelny człowiek siedzi i pije herbatkę z alienem, który porusza się tylko między alternatywnymi rzeczywistościami (wybierając tę, w której siedzi i pije herbatkę, oczywiście). Następnie człowiek wysyła aliena na poszukiwanie innego człowieka. Bardzo dziwne, niestety nieco się ugina pod ciężarem własnej dziwności. To jest ten klasyczny problem pisania o obcej fizyce, kulturze i świadomości językiem ludzkim. Nie da się (chyba, że się jest Dukajem, ale to nie ten przypadek).



Maureen F. McHugh "Sidewalks". Narratorka zjawia się w klinice psychiatrycznej, żeby dokonać badania. Jest specjalistką od mowy. Próbuje się porozumieć z pacjentką. Ładne, świetni bohaterowie, ale trochę mi się nie zgadzało, fxbeb Znyav wrfg m eójabyrtłrw yvavv pmnfbjrw, gb fxąq zójv j Byq Ratyvfu?



Michael F. Flynn "Nexus". W elokwentnym wstępie jest mowa o tym, że zbiegi okoliczności są tylko zbiegami okoliczności, nie ma w nich głębszego sensu, chance is not a cause, no matter how nearby she lurks. Następnie poznajemy Siddhara Nagkmura, który siedzi w barze i pije, a potem z niego wychodzi i widzi, jak trzech typków usiłuje się włamać do jego maszyny czasu. Dalej jest więcej zaskoczeń, sporo więcej. Niesłychanie zabawne i lekko odurzające, ponieważ jest tu podróżnik w czasie, wielopłciowy obcy, android, bogowie akadyjscy, I Ching, i mnóstwo innych rzeczy, wszystko zmieszane w perfekcyjny amalgamat pełen aluzji. Fantastyczne w licznych znaczeniach tego słowa.


-> 34


2019-02-15 09:45:09 Komentuj (0)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem