Z londyńskiego metra




---
Ian McDonald "The Fifth Dragon". Jak 33, tę też otwiera McDonald z bardzo dobrym opowiadaniem księżycowym: eksploracja, górnictwo, trudne warunki, płacenie za wszystko, wymioty w hełmie w nieważkości. This was an ugly world. Hard and mean. It put a price on everything. Po pewnym czasie trzeba podjąć decyzję, czy się wraca na Ziemię, czy zostaje na Księżycu na zawsze, z powodu odwapnienia kości w zmniejszonej grawitacji. Podoba mi się namacalność wizji; nieco mniej zbyt oczywista końcówka.

Jérôme Cigut "The Rider". Autor jest Francuzem z polskimi korzeniami (dziadek był Polakiem i cukiernikiem, będąc w japońskim mieście Nara znalazł tam makowiec, pieczony prawdopodobnie według przepisu dziadka), pisze po angielsku i francusku, mieszkał wszędzie, ostatnio w HongKongu, gdzie rozgrywa się akcja opowiadania. Bohater uzbrojony w stingpen i bodyguarda "was to enter, check the merchandise, hand over a suitcase full of cash, and leave." Rządzi nim natomiast AI, nieco jak w Maneki Neko Sterlinga z 1998. Długo czekamy na puentę.

Aliette de Bodard "The Days of the War, As Red As Blood, As Dark As Bile". Kosmiczna fantasy, a co niby. Do planety zbliżają się źli rebelianci, mieszka tam dziewczynka z matką i ciotką drugiego stopnia, dziewczynka ma sny, rebeliantów trzeba powstrzymać, wszystko wiadomo.

Chaz Brenchley "The Burial of Sir John Mawe at Cassini". Steampunk w tym samym świecie, w którym rozgrywa się akcja "The Astrakhan, the Homburg, and the Red Red Coat" ze zbioru 33. Czyli skolonizowany przez wiktoriańskich Anglików Mars i pogrzeb tajemniczego dżentelmena obserwowany oczami grabarza. Narracja dopasowana stylistycznie.

Ken Liu "The Regular". Cyberpunkowy thriller w wykonaniu Kena Liu, mhm. W miarę niezłe, acz stereotypowe i niepozbawione głębokich uwag typu "Sometimes you help a friend even when you disapprove of their decisions. It’s complicated." Wiadomo - Ken Liu. Zakończenie po pierwsze oczywiste, a po drugie rozczarowujące, bo co właściwie hfznżlłb gnx b pnłą ryrxgebavxę? Nominacja do Nebuli 2015, przegranej z ostatnim w tym zbiorze.

Karl Bunker "The Woman from the Ocean". "Powrót z gwiazd" w innym wydaniu. Lądownik rozbija się na oceanie, kobieta dociera do wioski, i odkrywa prymitywny świat. Zwięzłe, bardziej szkic pomysłu niż opowiadanie.

Paolo Bacigalupi "Shooting the Apocalypse". Świat z "Wodnego noża", nieco wcześniej. Dziennikarka Lucy i fotograf Timo szukają niusa: czegoś jeszcze nieopisanego przez wielkich, to znaczy Google/NY Times, Facebook Social Now, Kindle Post.

Susan Palwick "Weather". Mocne i świetnie napisane. Nie podlega streszczeniu, clou wyjaśnia się powoli. Zaczyna się w każdym razie od tego, że jest bardzo zimny kwiecień, śnieg, gołoledź, i ta pogoda powstrzyma pewnego ojca od ostatniego spotkania z córką.

Elizabeth Bear "The Hand Is Quicker". Ludzie żyją w nakładkach na rzeczywistość, a bohater straciwszy całe pieniądze z nakładki wypada i widzi brudną realność, całkiem jak w "Kongresie futurologicznym". Długie opowieści o tym, jaki świat jest zły i brzydki, po czym nagłe zakończenie. Niegłupie.

Cory Doctorow "The Man Who Sold the Moon". Doctorow, czyli dość mocno techniczne. Czterdziestoletni narrator spotyka młodzieńca pracującego nad drukarką 3D mającą samodzielnie budować domki, i przewożącego bardzo cenną soczewkę. Następnie jedzie z nim i jego gadżetem na imprezę na pustyni. Dobrze się czyta, tylko nie wiadomo dokąd to zmierza (z drugiej strony, jak wiadomo dokąd, to źle, bo przewidywalnie), a zmierza dużo dalej, niż można sobie wyobrazić. Fajne.

Lavie Tidhar "Vladimir Chong Chooses to Die". Vlad spotyka the mortality consultant. Nosi w sobie wspomnienia wszystkich swoich bliskich. Nadmiernie poetyczne, taki trochę Bradbury dla ubogich.

D.J. Cockburn "Beside the Damned River". W zakurzonym i wyschniętym kącie Tajlandii kierowcy wiozącemu Europejkę oraz tajemniczy ładunek psuje się ciężarówka. Bohaterem jest miejscowy starzec, który wie o mechanice więcej, niż na to wygląda. I w ogóle jest tu więcej, niż widać w tekście.

Peter Watts "The Colonel". Było w ostatnich Krokach i od tego czasu pamiętałam o czym jest. To w ogóle jest świat ze "Ślepowidzenia".

Vandana Singh "Entanglement". Bohaterka, Kanadyjka, pływa sobie samotnie łódeczką po Oceanie Arktycznym i zbiera dane dla naukowców. A właściwie dane zbierają ai specjalnie dostosowane do warunków oceanicznych. Druga pani wraca z dżungli, gdzie badała środowisko. Potem pojawiają się kolejni bohaterowie, chodzi natomiast o to, że wszyscy i wszystko jest połączone ze sobą i powinniśmy zapobiegać zmianom klimatycznym. Dużo dobrych chęci, staranne wykonanie, naiwność bijąca po oczach.

Pavel Amnuel "White Curtain". Oryginał ukazał się po rosyjsku w 2007, autor jest doktorem astrofizyki. Żyjemy w multiversum, a przyjaciel narratora może ludzi przerzucać między rozgałęzieniami, więc ten się od niego domaga odzyskania nieżyjącej żony. Delikatnie mówiąc, nie jest to szczególnie oryginalny pomysł, a w wykonaniu więcej dramatyzmu i melancholii niż sensu.

Lauren Beukes "Slipping". Pearl przyjeżdża na jakieś wyścigi w Karachi. Coś wspólnego z nimi ma zapewne fakt, że ma sztuczne nogi. Potem się okazuje, że nie tylko nogi, i muszę przyznać, że to jest dość mocny kawałek, chociaż protetyka w sf występuje nie od dziś. Dalej też jest mocno, chociaż w co drugim rozdziale oglądamy niedawną przeszłość bohaterki, dość przewidywalną. Niezła rzecz.

Michael Swanwick "Passage of Earth". Bohaer wykonuje sekcję zwłok, kiedy przywożą mu ciało aliena. A dokładniej przywozi mu je była ukochana. Alien wygląda jak wielki robak. Dalej klasyczny Swanwick, cokolwiek makabryczny, cokolwiek melodramatyczny, oczywiście sprawny.

Ellen Klages "Amicae Aeternum".  Jedenastoletnia bohaterka budzi się przed świtem i biegnie oglądać ostatni zachód słońca oraz inne proste rzeczy z otoczenia. Szybko się wyjaśnia dlaczego: wylatuje z rodzicami na statku pokoleniowym. I wcale nie chce. Doskonała dawka wzruszenia i prostoty, znakomite.

Alastair Reynolds "In Babelsberg". Narrator jest świadomą AI eksplorującą Układ Słoneczny, ale aktualnie w sztucznym ciele występuje jako celebryta. Jest nieznośnie zarozumiały, a całość brzmi bardzo silverbergowo.

Timons Esaias "Sadness". Narrator przyjmuje przymusowego gościa, jednego z New People, którzy teraz rządzą Ziemią, a ludzi pozamykali w rezerwatach, ulepszywszy im kulturę. Narrator planuje również zabić swoją ukochaną. Intrygujące. Aluzja do Indian czytelna.

Jay Lake "West to East". Narrator się rozbił lądownikiem na planecie, na której są całkiem ziemskie warunki, z wyjątkiem jednego: nieustających potwornych wiatrów, powyżej półtora tysiąca km/h. Na orbicie co prawda jest statek macierzysty, ale co z tego. Bardzo klasyczna sf, bardziej 1950 niż 2014.

Rachel Swirsky "Grand Jeté (The Great Leap)". Stary dobry pomysł, technologia kopiowania świadomości w sztuczne ciało jest w powijakach i nieprzetestowana, ale dwunastoletnia bohaterka właśnie umiera, a jej ojciec w piwnicy ma małe laboratorium, więc spróbujmy. Babcia natomiast była baletnicą, a w ogóle bohaterowie są żydami (nazwiskiem Morawski), na czym zbudowany jest cały klimat. Oczywiście całość w trzech aktach, żeby pasowało do baletu, oraz liczne aluzje do Coppelii na podstawie "Piaskuna" E.T.A. Hoffmanna, baśni o automacie udającym dziewczynę. Nominacja do Nebuli 2015, przegranej z ostatnim w tym zbiorze.

Elizabeth Bear "Covenant". Bohater jest byłym psychopatycznym mordercą. Leczy się to teraz chirurgicznie. Dobry, realistyczny pomysł, bardzo interesujące, dobrze napisane, trzyma w napięciu.

Karl Schroeder "Jubilee". Kobieta z chłopakiem idą do twierdzy, gdzie od trzydziestu jeden lat śpią ludzie, którzy za dwa dni mają się przebudzić, a wtedy otworzą się bramy i list zostanie doręczony, po 28 latach od napisania. Przedziwne. Ni to sf, ni fantasy, może bardziej w ogóle satyra, pomysłowa i urocza. Oczywiście jest powieść osadzona w tym świecie, bo czemu nie miałaby być.

Paul Graham Raven "Los Piratas del Mar de Plastico (Pirates of the Plastic Ocean)". Hope Dawson, brytyjska freelancerka włócząca się od siedmu lat po Europie, jedzie do południowej Hiszpanii. Prawie teraz, plus "the price of oil had gone nuts and annihilated the cheap airline sector almost overnight", więc jedzie pociągiem. A w Almerii the legendary Plastic Ocean stretched out to the horizon, mile after square mile of solarised bioplastic sheeting shimmering beneath the relentless white light of the sun. I pojawa się bajecznie bogaty pan, który zamierza przeprowadzić eksperyment ekonomiczny. Bardzo gęste.

Gareth L. Powell "Red Lights, and Rain". Amsterdam w deszczu, pani usiłuje zabić pana, a właściwie wampira, tylko zabiera się do tego jakoś niemrawo. Dużo obrazowej akcji i przemocy, wszystko bardzo przewidywalne.

Jessica Barber "Coma Kings". Opowiada nastolatka, która gra w grę Coma, a na imprezie na czyjąś prośbę wkłada cudzy hełm VR i loguje się na na konto gościa. Ma również młodszą siostrę. Trochę wszystko wiadomo, a trochę jednak poruszające.

Allen M. Steele "The Prodigal Son". To jest jedno z cyklu opowiadań o rodzinie Arkwrightów, które potem zostały złożone w powieść "Arkwright". W tym opowiadaniu właśnie budują statek Galactique, a tytułowy marnotrawny syn przylatuje go obejrzeć. Bardzo dużo słów z mnóstwem stereotypów, żeby powiedzieć "His dreams—his lifelong obsession, really—wasn’t shared by his son, and never had been" - na co prawie wrzasnęłam "przez poprzednie dwie części już zrozumieliśmy!" Właściwie spokojnie można zacząć czytać od części VI (tak, szóstej), gdzie są technikalia, dość fajne: to jest chyba pierwszy pomysł wysyłania na odległą planetę po prostu zamrożonej spermy i jajeczek (żeby można było dokonywać modyfikacji genetycznych na etapie przedembrionalnym).

Rich Larson "God Decay". Bohater, Ostap Kerensky, jest Polakiem, bo czemu miałby nie być, za trudno odpalić gugla i sprawdzić typowe polskie imiona, oczywiście. Jest również supersportowcem bio-modyfikowanym, czyli to samo co w "Slipping" wcześniej, i też o cenie, jaką się za to płaci.
 
Robert Reed "Blood Wedding". Córka najbogatszego człowieka w systemie słonecznym wychodzi za mąż, goście są zieleni, nadzy i porośnięci kwiatkami. Czytelnik nie przepada za nimi, więc nie jest mu smutno, kiedy zaczynają masowo ginąć. Przedziwna rzecz, miejscami coś w rodzaju streszczenia komiksu, a miejscami w ogóle nie wiem co, new-wave'owa baśń chyba.

Ken Liu "The Long Haul, from the Annals of Transportation, The Pacific Monthly, May 2009". Dawno o sterowcach nie było. Narrator wybiera się w parodniową podróż sterowcem transportowym pilotowanym przez małżeństwo, w drodze przelatują przez burzę, a narrator ma obserwacje na temat związków międzyludzkich. Wszystko stylem reportażowym i niedostatecznie przemyślane: małżonkowie się żalą, że sie w ogóle nie widują, tymczasem nawet przy 6-godzinnych wachtach człowiek śpi 8 godzin, więc mogą ze sobą spokojnie spędzać kolejne osiem na dobę.

Greg Egan "Shadow Flock". Drony, drony wszędzie. Najpierw pani buduje most wiszący przy pomocy swoich studentów i dron, a potem inna drona przynosi jej paczkę zawierającą fragment palca. Bohaterka musi oprogramować jeszcze inne drony. Dobrze się czyta, kończy się niespodziewanie.

Adam Roberts "Thing and Sick". Narrator z kolegą Royem w 1986 siedzieli na Antarktyce przetwarzając dane z Proximy i Alpha Centauri. Świetnie napisane, filozofia Kanta zgrabnie połączona z klaustrofobicznym thrillerem - intrygujące. Zostało użyte jako pierwszy rozdział powieści "The Thing Itself".

Mary Anne Mohanraj "Communion". Chaurin, obcy, przybył na planetę Kriti po ciało swojego brata, a Amara, człowiek, sadzi tu jaśmin. Z początku bardzo gęsta narracja. Z tytułu wiadomo, o co chodzi, ale autorka błyskawicznie idzie znacznie dalej. Ciekawy pomysł "mating was never easy; if one took on the responsibility of making a match, surely it followed that one owed the pairing some guidance in the early years, some help going forward?".  Po tym obiecującym kawałku zakończenie jest pośpieszne i dość oczywiste, trochę szkoda.

James Patrick Kelly "Someday". Moje serce zawsze uderza mocniej na widok tego nazwiska, bo nieustająco mam nadzieję na coś miary genialnych "Dinozaurów", i za każdym razem jestem nieco rozczarowana. Koło wioski bohaterki wylądowali "the scientists from space", a ona ma zamiar mieć dziecko, dla którego wybrała tylko trzech ojców. Jednym z nich jest jej brat.  Nie jest jednak wyraźnie powiedziane, że nie jest człowiekiem, a kiedy wyciąga butelkę chardonnay, czytelnik odczuwa zagubienie. Mniej więcej o to tu chodzi.

Nancy Kress "Yesterday’s Kin". Nebula 2015 (w kategori Novella). Bohaterka odkryła nieznaną wcześniej haplogrupę mitochondrialnego DNA. Z tej okazji uczestniczy w uczelnianym przyjęciu, które przerywają agenci FBI. W drugim wątku jej syn zostaje wyrzucony z domu przez byłą dziewczynę, bo nie chce przestać brać narkotyku zmieniającego osobowość. Przy okazji się dowiadujemy, że w Nowym Jorku od czterech miesięcy jest statek Obcych, którzy są przyjaźni, ale jeszcze się nie pokazali. Jak to Kress, bogate tło obyczajowe, "Relations between the United States and everybody were not good, as the country relentlessly pursued its new policy of economic isolationism in an attempt to protect jobs". Oczywiście wiadomo jak są powiązani Obcy i mitochondrialne DNA, i w ogóle cała ta otoczka wcale nie jest potrzebna (Bopl cemrpvrż jvrqmą, fxąq cbpubqmą), poza tym, że trzeba jakoś zawiązać akcję, a potem ratować świat. Bardzo dobrze napisane, bo to Kress, tylko nie opuszczało mnie pytanie "PO CO?". Choć zakończenie nieco wynagradza.

33 <- -> 31
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani