Z londyńskiego metra




---
Ian R. MacLeod "The Discovered Country". Bohater jest martwy i znajduje się w Farside, czymś w rodzaju raju dla bardzo bogatych. Świetna, gęsta narracja, dodatkowe punkty za "Rozencrantz and Guildenstern Are Dead" Stopparda.

Lavie Tidhar "The Book Seller". Bohater dostaje pudełko starych książek i jest zachwycony, jest to bowiem towar deficytowy w tych czasach, w których ludzie żyją na Marsie i asteroidach. A potem ratuje dziewczynę, która nie całkiem jest dziewczyną. Przedziwny świat, intrygujący sposób narracji.

Nancy Kress "Pathways". Pierwszoosobowa naratorka mówi slangiem, ma 19 lat, i zgłasza się do kliniki, żeby być obiektem eksperymentu. Dla pieniędzy. Eksperyment ma też wyleczyć ją z rodzinnej bezsenności prowadzącej do szaleństwa i śmierci.

Sunny Moraine "A Heap of Broken Images". Przewodniczka nie jest człowiekiem i oprowadza ludzi po miejscu zbrodni, pokolenie później. Nadal leżą tam szkielety i jest na ścianach wyblakła krew. Zdecydowanie wykraczające poza fantastykę, bardzo poruszające.

Jay Lake "Rock of Ages". Jak w opowiadaniu są rozdziały z długimi tytułami, to nigdy nie wróży dobrze, ale nie jest tak źle. Pogłoski o śmierci Bashara są przesadzone, ma co prawda 120 lat, ale nadal jest one of the hardest of hard men. Tymczasem na świecie w wieku XXII szaleją the island plagues: pandemie i epidemie uśmiercające jedynie konkretną grupę etniczną, a szykuje się taka, co uśmierci całą ludzkość, ale od czego nasz wiekowy twardziel. Technothriller. Jak się już rozkręci, to nawet wciąga.

Geoff Ryman "Rosary and Goldenstar". Do domu Squire Digges przychodzą goście, Duńczycy - Frederik Rosenkrantz i Knud Gyldenstierne. Rozmawiają o gwiazdach, wszechświecie, liczbach, poezji, nie całkiem się wzajemniej rozumiejąc, a czasem wcale. Digges na dachu ma soczewki, a rok jest 1592. Pojawia się młody Shakespere, marzyciel. Zabawna śliczność.

Karl Bunker "Gray Wings".  Pierwszoosobowa narratorka ma wypadek latając na skrzydłach z włókien węglowych, ląduje nieco połamana, ale wydaje się, że to niespecjalny problem, ma bowiem uzdrawiające nano i wbudowany bloker bólu. Wpadła przez dach do domu, gdzie spotyka starą kobietę i chłopaka. Są życzliwi i biedni. Bardzo zwięzłe, trochę marudziłam nad oczywistością, ale ładne zakończenie.

Carrie Vaughn "The Best We Can".  Cudownie pięknie, nieco Lemowe w wymowie. "The thing is, you discover the existence of extraterrestrial intelligence, and you still have to go home, wash up, get a good night’s sleep, and come up with something to eat for breakfast in the morning." Czyli co by zrobiła ludzkość, gdyby w pobliżu naszej orbity pojawił się ewidentnie sztuczny wytwór, i dlaczego nic. Rzeczowe i wnikliwe, a napisane na cztery lata przed pojawieniem się w Układzie Słonecznym obiektu ʻOumuamua.

Paul J. McAuley "Transitional Forms".  Ray jeździ i patroluje Zonę, przy czym zabawny jest kontrast między jego środkiem transportu - gniadym koniem, a najnowszymi technologiami, w które jest wyposażony. Napotyka panią w namiocie maskującym. W zonie natomiast rosną alife organisms, które wydobywają metale z ziemi, fajny pomysł. Hakerzy zaś chcą mutować je dalej. Nieoczekiwane zakończenie.

Robert Reed "Precious Mental". Port Beta, to tu pasażerowie wsiadają na Great Ship i tu reperuje się statki gwiezdne. "Bottling up suns and antimatter was considered the highest art". Czyli fantasy przebrana za sf. Kosmicznego mechanika porywają i żądają od niego naprawy tajemniczego statku, bardzo odległa przyszłość, bardzo skomplikowane, umęczyłam się. To część cyklu, jednak chyba niespecjalnie czytelna bez znajomości reszty.

Allen M. Steele "Martian Blood". Na Marsa właśnie przyleciał dr Omar al-Baz z Uniwersytetu Arizony, którego wita pierwszoosobowy narrator. Na Marsie jest zimno i powietrze jest rzadkie. Al-Baz natomiast chce spotkać aborygenów i dostać ich krew. Jesteśmy w rzeczywistości alternatywnej, w której pierwsze sondy zostały na Marsa wysłane w 1965. Tak czy owak natychmiast pojawia się pytanie, dlaczego przez co najmniej ćwierć wieku otadnictwa ludzi na Marsie nikt tej krwi jeszcze nie zbadał, na które Steele natychmiast odpowiada, że autochtoni nie chcą z ludźmi mieć nic wspólnego, i ich unikają. Dalej bardzo oczywiste.

Greg Egan "Zero for Conduct". Młoda Afganka w Iranie przeprowadza eksperymenty chemiczne, oczywiście potajemnie. Jak już dokonuje wynalazku, wtedy dopiero zaczynają się komplikacje.

Aliette de Bodard "The Waiting Stars". Zwyczajowe uniwersum Bodard z podróżami po Galaktyce w Mindshipach. Jedna pani zabiera z cmentarzyska statek będący jej prapraciotką, a druga była wychowana przez Instytucję, która wymazywała dzieciom wspomnienia. Usypiające.

Alastair Reynolds "A Map of Mercury". Bohater przyleciał na Merkurego z Jowisza, wszystkie planety są zamieszkane. Na Merkurym mieszkają artyści-cyborgi, podróżujący w karawanie. "Around Jupiter, you’re bound up in rigid hierarchies of wealth and power. Here we have no money, no legal apparatus, no government". Oleg natomiast chce porozmawiać z niejaką Rhawn. Duża doza wyobraźni.

Nancy Kress "One". Zack leży w szpitalu czekając na operację na mózgu. Maybe his brain wasn’t much, but it was the only one he had. Po operacji następuje u niego coś w rodzaju rozszerzenia świadomości, potrafi przewidzieć co czuje i co zrobi rozmówca. Jest początkującym bokserem, więc natychmiast jest jasne, co dalej, ale potem jest tu dużo więcej. Oczywiście coś tu z "Umierając żyjemy". Bardzo dobre.

Martin L. Shoemaker "Murder on the Aldrin Express". Aldrin jest wahadłowcem kursującym między Ziemią i Marsem (są na skomplikowanej orbicie słonecznej, więc chciałabym wiedzieć, skąd mają ćwierć g, skoro praktycznie nie używają paliwa). Nuda i straszny kapitan. Na wypadek, gdyby tytuł nie był dostateczną wskazówką, okazuje się, że statek oryginalnie należał do Holmes Interplanetary, a kapitan powiada do narratora "Elementary, my dear Carver." Następnie mamy trupa, a stylistyka utrzymuje się w konwencji, co bardzo mnie bawiło. Świetnie pomyślane i zrobione, bardzo fajne, fantastyka potrzebuje takich więcej.

Jake Kerr "Biographical Fragments of the Life of Julian Prince". Jak w tytule, notatki biograficzne, wywiady i fragmenty artykułów, wszystko dotyczące pisarza, zdobywcy Pulitzera i Nobla w 2031. Zasadniczym tematem jest tu jednak Impact, uderzenie meteorytu, które zniszczyło całe USA. Części ludzi udało się wyemigrować do Afryki, dzięki Expatriation Lottery - obłędny pomysł, a dzięki zwięzłej rzeczowej narracji jeszcze bardziej przejmujący. Więcej się domyślamy, niż jest tu powiedziane. Najlepsze opowiadanie tego zbioru, nagradzałabym.

Ken Liu "The Plague". Czytałam to po francusku, w zbiorze "Papierowa menażeria" . Pod Kopułą żyją ludzie, którzy po tytułowej Pladze nie są w stanie przetrwać na zewnątrz, jeden z nich wychodzi w skafandrze i spotyka tych, którzy się przystosowali do środowiska (czyli diseased people scrabbling out an existence in the wildernes... everyone seems content to see them as no longer human). Dwoisty punkt widzenia. Przyjemnie zwięzłe, dość oczywiste.

Sandra McDonald "Fleet". "When I officially became a girl, I took the new name of Isa. At the time I was nine years old. In the Umatac village records I’m still a male" Lubię takie otwarcia. Jesteśmy na wyspie Guam (Mikronezja) w czasie After Silence, czyi post-apo. Tylko że reszta świata odbudowała cywilizację. Tu nie. Narratorka jest The Bridge - "One foot rooted in the past. One planted in the future." Bardzo dobre.

Michael Swanwick "The She-Wolf’s Hidden Grin". Oryginalnie ukazało się w antologii "Shadows of the New Sun: Stories in Honor of Gene Wolfe" i jest to spin-off Wolfe'a "Piątej głowy Cerbera", którą czytałam pół życia temu i pamiętam tylko, że bardzo mi się podobała. Podeszłam zatem do opowiadania na świeżo. Narratorka wspomina nauczycielkę, którą miały z siostrą, rzecz nie dzieje się na Ziemi, tylko na Sainte Croix, która ma bliźniaczą planetę Sainte Anne, a narratorka widywała w snach gigantyczną wilczycę. Niewiarygodnie gęste, niby wiedziałam, że Swanwick potrafi, ale jednak zaskoczenie. Jest to paskudny świat, wspaniale nakreślony.
Następnie wróciłam do Wolfe'a, i to nie tyle jest spin-off, co wersja beta pierwszej jego części. To nie są analogie, tylko niemal żywe kopie, z drobnymi zmianami (co swoją drogą ma sens, zważywszy na tematykę).
 
Alexander Jablokov "Bad Day on Boscobel". Dunya ma pod opieką uchodźców z Marsa, a jesteśmy na asteroidzie Boscobel, gdzie żyje się na gigantycznych drzewach. Jeden z uchodźców sprawia kłopoty. Polityka jest bardzo skomplikowana i nie opuszczało mnie poczucie, że międzyplanetarne otoczenie nie jest tu wymagane.

Val Nolan "The Irish Astronaut". Amerykanin Dale jest na wybrzeżu irlandzkim na czymś w rodzaju urlopu. Jest byłym astronautą. Astronautą zastępczym, który nigdy nie poleciał w Kosmos. Za to jego przyjaciel był na Księżycu i zginął w drodze powrotnej. Subtelnie ładne. Ale to zupełnie nie fantastyka.

Neal Asher "The Other Gun". Tu fantastyka zdecydowanie jest. Narrator ląduje w batyskafie, czując się bardzo mało ludzko po spotkaniu z Klientem, co jest o tyle dziwne, że jego towarzyszka Harriet jest kolorowym dinozaurem z mezozoiku, z pomalowanymi paznokciami. Batyskaf natomiast jest opuszczany na kablu ze statku na orbicie, właściwie dlaczego nikt o tym nie pomyślał wcześniej (chyba że winda orbitalna się liczy)? Dalej wojny gwiezdne, masa wymyślnego zabijania, broń w udzie, ziew.

Lavie Tidhar "Only Human". Polyphemus Port na Tytanie, Shereen pracuje jako sprzątaczka. Rządzą tam Sisterhoods, których umysły połączone są w matryce. Shereen zakochuje się w nowicjuszce, która ma stać się częścią takiej matrycy. Uśpiło mnie.
 
Ian R. MacLeod "Entangled". Na zmianę w trzeciej i pierwszej osobie oglądamy Marthę Chauhan, jej ojciec Hindus przyjechał do Anglii po zamachu w Kalkucie i pracował przy wzmocnieniach neuralnych. Aktualnie natomiast wszyscy ludzie żyją w komunach i połączeni są w sieć telepatyczną albo kwantową, oprócz Marthy, która jest pod tym względem upośledzona. Ale to nie jest opowiadanie o telepatach, jest tam dużo więcej. Doskonałe.

Stephen Baxter "Earth 1". Ludzie żyją na Urthen i uważają, że są częścią wielkiej Symulacji. Bohaterowie wybierają się do gwiazd w poszukiwaniu miejsca, skąd pochodzi cała ludzkość. Pierwsza część to masa dywagacji i objaśnień. Następnie odwiedzamy rozmaite planety usiłując wykombinować, czy to faktycznie stąd pochodzi ludzkość. Strasznie długie, przegadane, naiwne, bezsensowne, albo sens mi kompletnie umknął.

Sean McMullen "Technarion".  "As monsters go, I am not at all typical. (...) In the spring of 1875 I was a bright and innocent young man with good prospects". Fabrykę, w której ten narrator pracuje, wykupuje pan, który chce zbudować maszynę elektryczną zaglądającą w przyszłość. Dalej sądziłam, że wiem co będzie, okazało się, że wcale nie, i tak dwa razy. Zaskakujące.

Melissa Scott "Finders". Ludzie wydobywają ze starych statków kosmicznych, należących do nieznanych Ancestors, kolorowe Elementy, które są techniką tak zaawansowaną, że nieodróżnialna od magii. Bohaterka z trudem wiąże koniec z końcem, i w dodatku jest śmiertelnie chora. All salvage could do was find a few more pieces of the Ancestors’ wreckage, and keep the systems going a little longer. Dobrze obmyślone (pomysł jest co prawda rodem z "Gateway" Pohla, ale zupełnie inaczej rozegrany), świetnie napisane, pełnowymiarowi bohaterowie, trzyma w napięciu, zostało rozwinięte w powieść, która ma się ukazać w grudniu.

Ian McDonald "The Queen of Night’s Aria". Skolonizowany Mars, a na nim podstarzały śpiewak, Count Jack Fitzgerald, i narrator - jego akompaniator, a właściwie i służący. Trwa również wojna z Marsjanami, którzy oczywiście mają gigantyczne trójnożne machiny bojowe. To drugie obok "Martian Blood" opowiadanie z antologii "Old Mars", retro-fantastyka, barwne, urocze i zabawne. Poczułam, że chyba do tej pory nie doceniałam należycie McDonalda.

Brendan DuBois "Hard Stars". Jakaś koszmarna wojna, niedobitki oddziału chowają się w zrujnowanym domu gdzieś w stanie Nowy Jork i wyciągają sobie chipy, żeby nie można było ich namierzyć. Po chwili się okazuje, że mają ze sobą kogoś bardzo istotnego, i o tym jest opowiadanie. Thriller, nie sf.

James Patrick Kelly "The Promise of Space". Czytamy nagrania ze szpitala z roku 2051. Dwoje ludzi najwyraźniej prowadzi bardzo dziwną rozmowę. Wygląda na to, że żona próbuje przyponieć swojemu cierpiącemy na amnezję mężowi, kim jest i jak się poznali. Mąż jest pierwszym człowiekiem na Fobosie, a poznali się w 2042. Potem się okazuje, kto nagrywa, i kto jest kim. Bardzo dobre.

Damien Broderick "Quicken". Zbiór zamyka ta sama tematyka, która otwierała: bohater jest martwy. "Po Silverberga 'Rodzimy się z umarłymi' doprawdy mogliby już przestać wysilać" wymamrotałam, po czym raptownie drgnęłam zauważywszy, że bohater nazywa się Klein i ma żonę Sybille... otóż tak, to jest sequel Silverberga. W pewnym sensie ten tekst o to prosił. Desperacko wtedy pragnący odzyskać żonę Klein jest teraz zatem sam martwy i pozbawiony uczuć. His obsession with her was expunged, their obliterated decade, their lost Jorge-and-Sybille. Wasn’t it? Mamy tu szczegóły na temat współegzystencji żywych i nieumarłych. Klein ma otrzymać na swojej uczelni status Professor mortuus. Pojawia się bulla papieska skazująca bluźnierczo ożywionych na potępienie, są też obłożeni skazującą na śmierć fatwą. A potem jest fantastyczna przejażdżka na fali wyobraźni, Broderick zabiera nas dużo dalej, niż zrobiłby to Silverberg, inkrustując tę szaleńczą wizję cytatami z klasyki. Oszałamiające.


-> 32
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani