Z londyńskiego metra




---
Robert Reed "A History Of Terraforming". Terraformowanie Marsa ogląda czteroletni Simon, którego ojciec pracuje przy hodowli nowych roślin, i wchodzi w konflikt z panią, która ma inną opinię. Specyficzny styl Reeda wyjątkowo pasuje do tego narratora, który błyskawicznie staje się dorosły, i mieszka na asteroidzie 624 Hektor, a potem podróżujemy dalej w czasie i po galaktyce, cały czas pod hasłem "czy można terraformować, skoro miejscowe życie też chce się rozwijać". Wydumane, ale i tak wolę to od The Great Ship.



Lavie Tidhar "The Spontaneous Knotting of an Agitated String". Pani Pongboon na brzegu Mekongu sprzedaje chińskie talizmany, które działają, ale to nie magia, tylko technologia. Króciutkie, bardzo ładne.



Allen M. Steele "The Emperor Of Mars". Hugo 2011 (w kategorii novelette). W kosmosie można oszaleć na wiele sposobów i z wielu powodów, ale to jest historia Jeffa Halberta. Narrator w 48 był General Manager of Arsia Station, the first and largest of the Mars colonies i był jednym z dwunastu stałych mieszkańców, a Jeff się tam zjawił to make a lot of money in a relatively short amount of time. Po traumatycznych wydarzeniach popadł w szaleństwo. Bardzo klasyczna narracja i dużo ukłonów w stronę złotego wieku fantastyki marsjańskiej.



Peter Watts "The Things". Nominacja do Hugo. Nadal uważam je za jedno z najlepszych opowiadań w ogóle, trafiło zresztą do "The Very Best of the Best", wyboru ze wszystkich 35 antologii.


Geoffrey A. Landis "The Sultan of the Clouds". Nominacje do Hugo i Nebuli (novella). Satrapa unoszących się w chmurach miast na Wenus zaprasza do siebie bohaterów, a właściwie towarzyszkę narratora, który korzysta z okazji. Pomysł miast-balonów nie całkiem oryginalny, ale starannie przemyślany, a opis robi wrażenie. Kajaki mnie podbiły. Akcja wartka. Jest tu też pomysłowe małżeństwo "warkoczowe": człowiek w wieku 12-13 lat żeni się ze starszą o 20 lat osobą, która jest jego nauczycielem, a potem sam osiągnąwszy ten wiek poślubia kolejną, młodszą osobę i ją z kolei naucza.



Kage Baker "The Books". W świecie post-apo dziecko podróżuje i występuje z wędrownym cyrkiem, a w wolnej chwili odkrywa starą bibliotekę. Krótkie, subtelne.



Ian R. MacLeod "Re-Crossing the Styx". Frank Onions jest resident tour host na luksusowym statku wycieczkowym Glorious Nomad, którym podróżują również the post-living, w sztucznych ciałach. Odwiedzają Knossos, gdzie Frank poznaje Dottie, opiekunkę i żonę post-żywego Warrena. Dość oczywisty rozwój wydarzeń.



Tad Williams "And Ministers of Grace". Lamentation Kane nie słyszy już w głowie kojącego głosu Boga, gdyż wysłany został z misją do świata niewiernych, na Archimedesa. Sprawny, solidnie krwawy thriller; oryginalności niewiele.



Eleanor Arnason "Mammoths of the Great Plains". Babcia narratorki jest Indianką i opowiada jej legendę o ludziach polujących na mamuty, które w tej wersji historii nie wyginęły w Ameryce do XIX wieku, potem zostały wytępione przez białych. Jednak babcia babci przechowała zamrożone tkanki ostatnich mamutów, aby można je było odtworzyć, po wielu, bardzo wielu stronach pracowicie obmyślonej, usypiającej, i zmierzającej donikąd historii.



Joe Haldeman "Sleeping Dogs". Narrator przylatuje z Ziemi na planetę Secę, gdzie 30 lat wcześniej był jako żołnierz, żeby sobie przywrócić wspomnienia. Pracuje natomiast jako coach nieśmiertelnych, którzy postanowili umrzeć, co okazuje się zupełnie nieistotne dla dalszej akcji. Niezgrabny początek, bardzo przeciętne opowiadanie.



Steven Popkes "Jackie’s Boy". Gang kanibali opanowuje wejście do zoo w Saint Louis, ale jedenastoletniemu Michaelowi udaje się tam przekraść. Chce się tam schować, w świecie, jak zgadujemy, brutalnie postapo. Spotyka gadającego słonia. Dalej dość klasycznie, ale z powiewem świeżości z powodu bohaterów. Na granicy duszoszczypatielności, ale dobrze się czyta, przemyślany świat.



Nina Allan "Flying in the Face of God". Bliska przyjaciółka Anity jest po procesie przemiany fizycznej pt. "Kushnev drain", żeby móc lecieć w kosmos. Na zawsze. Matka Anity zginęła przy starcie rakiety, kiedy ta miała 8 miesięcy. Bardzo mało fantastyczne, doskonale napisane.



Cory Doctorow "Chicken Little". Leon właśnie zaczął pracować dla Brautigana w agencji marketingowej i ma obmyślić, co sprzedać klientom żyjącym w kadziach, osobom starym, przerażająco bogatym i praktycznie nieśmiertelnym. Jak to Doctorow, łagodny cyberpunk i postekonomia.



Yoon Ha Lee "Flower, Mercy, Needle, Chain". Fantasy z liniami czasowymi, w tytule nazwy czterech superbroni, bohaterka strzeże Arighan’s Flower. Ciekawe zakończenie.



Stephen Baxter "Return to Titan". 1600 lat po pierwszej sondzie na Tytanie nadal nie stanął człowiek. Tymczasem narrator został porwany, a jest sentience curator. Porywacze chcą go zmusić, żeby dał zezwolenie na budowanie na Tytanie mimo obecności tam istot rozumnych. Duża wyobraźnia, pomysłowe, i mocno techniczne, jak to Baxter.



Damien Broderick "Under the Moons of Venus". Nieznana siła przeniosła Ganimedesa i Księżyc na orbitę Wenus, a na nią samą całą ludzkość. Prawie całą: Blackett został na opustoszałej Ziemi. Miejscami interesująca technika i nauka, ale główna siłą są aluzje do klasyki sf oraz niewiarygodność narratora. Doskonale napisane i klimatyczne, dziwi mnie brak nominacji do nagród.



Naomi Novik "Seven Years from Home". Z przedmowy napisanej w 4765 wiemy, że bohaterka uciekła z Melidy, co dla niej trwało 7 dni, a dla reszty świata 7 lat, była wojna, a teraz chce opowiedzieć wydarzenia tak, jak je pamięta. Zasadą Melidan było dostosowywanie się do nowego świata przez inżynierię genetyczną, a nie dostosowywanie świata do siebie, jak czyniła reszta gwiezdnej federacji, z której pochodzi narratorka. Mieszkańcy drugiego miejscowego kontynentu są natomiast wrogami Melidan. Jedni załatwiają wszystko biologią i biotechnologią, drudzy technologią opartą na stali. Bardzo ładne, Le Guinowe opowiadanie. To jest naprawdę dobra pisarka.



Chris Beckett "The Peacock Cloak". Tawus jest jednym z siedmiu klonów Fabbro, a teraz podąża gdzieś odziany w the Peacock Cloak. który do niego mówi. W połowie drogi między sf a fantasy wykracza poza wszystkie gatunki. Przedziwne, niezwykle minimalistyczne, niepokojące opowiadanie. Potrzebuję całego zbioru tego pisarza.



Carrie Vaughn "Amaryllis". Nominacja do Hugo.



David Moles "Seven Cities of Gold". Wojny religijne w świecie rządzonym przez islam i buddyzm, japońska Doctor-Lieutenant Chië Nakada, historia alternatywna, uzależnienie od opium, i podróż w górę rzeki do serca ciemności. Gęste i bardzo plastyczne.



Rachel Swirsky "Again and Again and Again". Zwięzła i przezabawna saga od 1900 przez kilkaset lat. O tym, że dzieci są zawsze inne niż rodzice. To właściwie satyra.



Hannu Rajaniemi "Elegy For a Young Elk". Kosonen upolował z łuku młodego łosia, a teraz siedzi przy ognisku, gada z niedźwiedziem i usiłuje napisać wiersz. Nagle z nieba spada Marja w postaci deszczu i wysyła Kosonena na misję. Oszałamiający świat. W zasadzie fantasy, ale nieoczywista.



Michael Swanwick "Libertarian Russia". Podający się za Victora Pelevina bohater jedzie motocyklem przez Rosję. Spotyka Svetlanę. Na trzeciej stronie dowiadujemy się, że jesteśmy w czasach po the Depopulation. Ponieważ nie dało się już kontrolować całej Rosji, rząd skupił się na miastach. Reszta to dziki wschód, czego marzący o wolnościowych ideałach Victor za chwilę doświadczy.



Lavie Tidhar "The Night Train". Bangkok, największa stacja kolejowa Hua Lamphong. Bohaterka, która nie nazywa się Molly, czeka na the Old man, and the Old Man wasn’t exactly an old man, either. Na stacji są Chińczycy z Marsa, biznesmeni z Pasa oraz Others w cudzych ciałach, a całość to mniej więcej poetyczny cyberpunk, pełen obrzydliwości i przemocy. Wspominałam już chyba dwukrotnie, że to bardzo ciekawy pisarz, chociaż lektura nieprzyjemna.



Brenda Cooper "My Father’s Singularity". Przejmująco smutne opowiadanie, które prawie nie jest fantastyką. O marzeniach ojca, których syn nie spełnia.



Jay Lake and Ken Scholes "The Starship Mechanic". Penauch jest alienem ("a seven-foot alien with a face like a plate of spaghetti and a cluster of writhing arms") na Ziemi, jedynym. Pewnego jesiennego dnia spadł z nieba. Fascynują go książki, i lepiej trzymać go w księgarni, ponieważ thing is, when Penauch was out in the world, he had a tendency to fix things. This fixing often turned out to be not so good. I do tego Penauch rozmawia tylko z narratorem. Zabawne, lekkie, trochę rozczarowuje końcówka.



Alastair Reynolds "Sleepover". Budzą Gaunta i każą mu sobie przypominać. Pamięta, że w 2058 jako jeden z pierwszych dał się uśpić, a potem zaraz wyjaśnia, o co chodziło: “Then the doctors said that while they couldn’t give us eternal life just yet, they could give us the means to skip over the years until it happened.”. Raczej mało oryginalny punkt wyjścia, ale przyszłość wcale nie wygląda tak, jak się spodziewał bohater - ani czytelnik. Jest tu również pomysł użyty przez Stephensona w "Fall".



Pat Cadigan "The Taste of Night". Bohaterka ma synestezję, ale poza tym poczucie, że brakuje jej jednego dodatkowego zmysłu, tylko nie wie jakiego. Coś jak "Portret nietoty", choć tu otoczenie uważa ją za wariatkę i chce wyleczyć. Dość banalne zakończenie.



Alexander Jablokov "Blind Cat Dance". Zmodyfikowana puma wchodzi do kawiarni wśrod ludzi, których nie może widzieć, czuć ani słyszeć. "We’re never more human than when we’re manipulating the natural world." Po kilku bardzo mglistych scenach w tym guście autor postanawia wyjaśnić, o co chodzi, i zmienia ton, ale tylko na chwilę. Pomysł interesujący, wykonanie zupełnie mnie nie przekonało.



Aliette de Bodard "The Shipmaker". Żywe statki i Dac Kien, której przodkowie rzeźbili w jadeicie: wszystko jasne w trzech pierwszych zdaniach. Nie jestem w stanie racjonalnie wyjaśnić, dlaczego ona mnie tak denerwuje. Nowy statek nie jest gotowy, tymczasem matka statkowego umysłu i owszem, więc trzeba się pospieszyć. Technologia kosmiczna, deep spaces, inne planety, ale najwyraźniej nie mają inkubatorów (tak, czytam rzeczy znacznie bardziej niespójne, które mi się podobają; nie potrafię tego zrozumieć). W każdym razie tu są istotne relacje ludzkie. Skromne i lepsze niż późniejsze rozbuchane opowiadania z tego cyklu.



Ted Kosmatka "In-Fall". W stronę gigantycznej czarnej dziury leci nie-statek. Na pokładzie stary mężczyzna torturuje młodego chłopaka. Pomysł stary dobry, tekst nadmiernie patetyczny.



Jim Hawkins "Chimbwi". Bohater, doktor fizyki, jest uciekinierem z rozdartej wojną Europy do świetnie prosperującej, bardzo zaawansowanej technologicznie Afryki ("from ravaged England through war-torn Europe, through the Balkans and down the Greek mainland"). Odwrócenie znanej nam sytuacji bardzo oczywiste; bohater wyrzuca Afrykanom, że nie pomogli, że Europę i Amerykę można było uratować, ten odpiera zarzuty "a wyście nam pomogli, jak głodowaliśmy?" Przy czym są tu aluzje do ataków nuklearnych na Afrykę czyli nie tylko brak pomocy mógł być problemem, ale nie jest to bardziej rozwinięte. Ciekawe też, co Azja i Indie. Kołek do zawieszania niewiary mi mocno trzeszczał, bo niby skąd nagle Afrykanie wzięli środki na taką fizykę, ale opowiadanie niezłe, ładne zakończenie.



Robert Reed "Dead Man’s Run". Bliska przyszłość, katastrofa klimatyczna w toku, do Lucasa dzwoni Wade, żeby pobiegali razem. Jest tylko ten drobny problem, że Wade nie żyje, ale to mu w niczym nie przeszkadza. Za to Lucas i przyjaciele chcą się dowiedzieć, kto go zabił. Strasznie dużo szczegółów, jeszcze więcej biegania, akcja dość oczywista, ale przyznaję, że wolę takiego przyziemnego Reeda od tej wydumanej fantastyki kosmicznej.



27 <--> 29
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani