Z londyńskiego metra

dees (30.03.2018, 10:05)
kaja, wzajemnie!
kaja (30.03.2018, 09:51)
dziekuje DS, mialam podobnie z Ksztaltem a po Twojej opinii podaruje sobie "Bierdonke". Milych Swiat! caluje Was
dees (29.03.2018, 15:04)
To straciłaś trochę ładnych obrazków. A Tonyę zdecydowanie warto.
odwodnik (29.03.2018, 12:50)
Na "Kształcie wody" zasnęłam, więc nie mam zdania, ale na drugie podejście też ochoty nie mam.
Namówiłaś mnie na "Ja, Tonya" a "lady Bird" niech sobie poczeka:)



---
Obejrzałam ostatnio parę filmów oskarowych, zaczynając od tego najbardziej nagrodzonego, czyli "Kształtu wody". Jest bardzo ładny wizualnie, ale jakoś mnie nie przekonał, pewnie dlatego, że od najlepszego filmu chciałabym czegoś więcej, niż ładnej bajki. Gdybym go oglądała bez tego obciążenia, zachwyciłby mnie szczególnie antagonista i jego palce, rodem z filmu noir.

Na "Lady Bird" okazałam się zwyczajnie za stara - to jest film dla ludzi w wieku najwyżej studenckim, albo mających nastoletnie dzieci. Utożsamiałam się wyłącznie z matką, wzdychałam, wywracałam oczami i umęczyłam się okropnie.

Zachwycił mnie natomiast biograficzny film "Ja, Tonya", w którym aktorzy co pewien czas odrywają się od tego, co akurat odgrywają i wygłaszają komentarz do kamery. Kocham teatralność, więc ten chwyt mnie urzekł. Poza tym świetnie pomyślane jest przeplecenie akcji wypowiedziami bohaterów, wyjętymi rzekomo z wywiadów, a matka jest wspaniale zagrana, i zresztą nie tylko ona. Świetny film o naprawdę ciekawym kawałku życia, nie do końca jednoznaczny, choć z dużą dozą sympatii dla bohaterki.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani