Z londyńskiego metra

p. (19.04.2016, 09:55)
no i kto dzis pamieta jego cyber-erotyk na C ?

"Cyprian cyberotoman, cynik, ceniąc czule
Czarnej córy cesarskiej cud ciemnego ciała,
Ciągle cytrą czarował. Czerwieniała cała,
Cicha, co dzień czekała, cierpiała, czuwała...
...Cyprian ciotkę całuje, cisnąwszy czarnulę!! „

robot by tego nie napisal ;-)
dees (19.04.2016, 09:39)
tak, nawet w cyberiadzie bohaterowie są niezwykle ludzcy. a w fiasku znalazł oszałamiającą równowagę między człowieczeństwem w wielu aspektach a technologią futurystyczną. na obu polach czuje się równie pewnie, to jest niesamowite. był naprawdę niezwykłym pisarzem.
p. (19.04.2016, 07:57)
madrosc Lemowskiej opowiesci to takze cyber-etyka. Zauwaz, ze w zadnej z jego powiesci czlowiek nie popada w totalna zaleznosc od maszyn, bo sam Lem dosc sceptycznie odnosil sie do technologii. Duzo bardziej interesowala go podroz do wnetrza bohaterow i jest to pewnie wplyw jego humanistycznych, badz co badz, lekarskich studiow.



---
"Fiasko" jest gigantyczną powieścią. Czytałam ją oczywiście, ale dawno temu, i zupełnie do tego nie dojrzałam, a teraz jestem zła na siebie, że nie wróciłam do tego wcześniej. Ale wróciłam. Z olbrzymim zachwytem, bo ja tu Stephenson, Watts, Dukaj, a tymczasem Lem trzydzieści lat temu wymyślił wszystko, wszystko, wszystko. Niesamowita książka, w całości ze swoją ułomną budową: pierwszy rozdział to niedokończone opowiadanie o Pirksie, napisane wiele lat wcześniej, i to widać, wygląda trochę na doklejone do całości, co zupełnie nie przeszkadza. Samo w sobie jest bardzo dobre. Opowiada o tym, jak Pirx ginie na Tytanie idąc na ratunek ludziom, jemu z kolei z pomocą idzie młody pilot Parvis, i też mu się nie udaje. Wiele lat później zamrożone ciała odnajduje wyprawa poza Układ Słoneczny, wskrzesza jednego z nich, nie wiedzą którego, my też się nie dowiemy; i dalej już lecimy na spotkanie istot rozumnych. Bez tego wprowadzenia obserwatora z zewnątrz (który stanie się za chwilę pełnoprawnym uczestnikiem wydarzeń) Lem też by dał radę poprowadzić akcję, ale w ten sposób nadał głębszy wymiar całości, zamykając powieść precyzyjną klamrą. Jakby tu w ogóle się dało jeszcze głębszy wymiar wcisnąć, w ten wachlarz filozofii, teologii, informatyki, matematyki, fizyki, techniki, historii, nauk społecznych. Wymyślił wszystko, powiadam, komputery kwantowe obdarzone świadomością, i kroczące pojazdy identyczne jak w Avatarze. Hibernację w gęstym płynie chroniącym przed przeciążeniami, i sposób pokonania przepaści relatywistycznej używając kolapsara. I tylko z nawiązaniem upragnionego kontaktu jest problem, z zupełnie innej strony, niż nas sf przyzwyczaiła, a przecież niezwykle prawdopodobnej.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani