Z londyńskiego metra

dees (06.11.2018, 10:05)
Kaja, wiem co masz na myśli, ale to jest akurat kawałek jej prawdziwego życia :D
kaja (05.11.2018, 12:01)
mi sie podobala troche a troche nie. moze za bardzo "kopciuszkowo" ?



---
Zuzanka mnie zachęciła do przeczytania tej książki, jakkolwiek długi czas marudziłam pod nosem "nie mogę czytać narracji czternastolatki, nie dam rady, nie chcę, jestem za stara, nie mogłam". Niespodzianka: mogłam. Jest początek lat 1990, jesteśmy w Wolverhampton, robotniczym mieście w centralnej Anglii (niedaleko Birmingham, 250 tys mieszkańców), opowiada czternastoletnia Johanna. Ma czwórkę rodzeństwa (w tym świeżo urodzone bliźniaki), niepełnosprawnego ojca pijaczynę, który zamierza zostać gwiazdą rocka, matkę w depresji poporodowej, żyją z zasiłku, a narratorką rządzą hormony i bezustannie myśli o seksie. Jest też bystra, oczytana, cyniczna i chce zmienić swoje życie. Zostaje więc dziennikarką muzyczną. 

Widzieliśmy to wszystko milion razy, ale Caitlin Moran przyjemnie mnie zaskoczyła świeżością. Udaje jej się uniknąć stereotypów. Ojciec oczywiście jest zachlanym nieudacznikiem, ale potrafi też okazać się niespodziewanie mądry i ciepły. Sama Johanna, oparta na postaci autorki (która miała rodzeństwa siedmioro), ma do siebie spory dystans i jest zabawna. Bywa oczywiście męcząca, ale bez tego nie dałoby się zachować nawet minimalnej wiarygodności tej postaci.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani