Z londyńskiego metra




---
O, to już dwa lata od poprzedniego tomu. Przy czym od dłuższego czasu wiedziałam, że to będzie bardziej spin-off niż kontynuacja, opisywana jest w ogóle jako pierwszy tom nowego (pod)cyklu, na Boba ani Mo więc nie czekałam (chciałabym się jednak kiedyś doczekać zamknięcia ich losów). Londyn jest pod rządami The New Management; rozpoczynamy mocnym uderzeniem, mianowicie ukrzyżowaniem świętego Mikołaja, nadchodzi bowiem akurat Gwiazdka. Czwórka pomniejszych posiadaczy magicznych mocy ogląda to z odrazą, a zmierzają do domu handlowego w celu kradzieży tam przebrań. Po co, jeszcze nie wiemy, ale mają jakiś plan. Tymczasem nieopodal policjantka Wendy otrzymuje całkiem niespodziewany awans, a z nim zadanie do wykonania. Natomiast Evelyn Starkey, bardzo oddana asystentka swojego szefa, ściśle związanego z nowymi władzami, ma koniecznie zdobyć dla tegoż pewną wyjątkowo rzadką i bezcenną książkę. Niestety, sprawy się komplikują od razu bardzo, a potem jeszcze trochę.

Poza rozrywkę wykraczają odwiedziny bohaterki w domu opieki, u cierpiącej na Alzheimera matki. Nie tylko jest to oparte na doświadczeniach autora z czasów pisania powieści - to w ogóle był powód, dla którego ona powstała. Stross po śmierci ojca i wylewach matki nie mógł się skupić na tym, co miał w planach pisarskich, i nieoczekiwanie wyprodukował tę książkę. O trudne tematy zahacza również cała historia matki bohaterów, przejmująca, choć potraktowana dość zwięźle.

Jak to Laundry Files: sprawne, zabawno-sarkastyczne, wciągające, pomysłowo mieszające biurokrację, komiks, thriller, podróż w czasie, Piotrusia Pana, i Bonda. Bohaterów łatwo polubić, zwłaszcza naszą fantastyczną czwórkę, mimo ich raczej wątpliwej moralnie działalności. Choć co właściwie nie jest wątpliwe w tych dziwacznych czasach, w których Elder God zasiada na Downing Street 10. Szalenie mi się podobał rozwój akcji, odbiegający od klasycznej poetyki Laundry Files: trafiamy tu do wiktoriańskiego Londynu, opisywanego w nader plastyczny sposób. Stross kolejny raz udowadnia, że nieustająco potrafi zaskakiwać, tworzyć świetnych bohaterów i szalenie wciągającą akcję. Bardzo czekam na kolejną (napisana, ale raczej nie ukaże się w tym roku, niestety).
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani