Z londyńskiego metra

A.I. (01.03.2017, 08:00)
O!... Czyli nie tylko ja tak mam ze słowem (słowami) "wszech czasów"! I dokładnie z identycznego powodu - wdrukowane Chmielewską i pozamiatane.
dees (20.02.2017, 13:55)
odwodnik, o! to tego nie słyszałam. ale nie, to zdecydowanie wygląda jak "zrobię to samo co się tak podobało, tylko jeszcze bardziej!"
odwodnik (20.02.2017, 11:22)
Jest też teoria spiskowa, że ktoś pisał za nią korzystając z marki nazwiska
dees (19.02.2017, 09:49)
odwodnik, wszystko prawda. mam wrażenie, że zaczęła bardzo pragnąć obficie monetyzować swoje pisanie, a pomysłów wkoło było już znacznie mniej
odwodnik (17.02.2017, 14:33)
z późniejszych jeszcze da sie czytac z przyjemnościa "Wielki diament" reszta juz niestety zgrzyta bardzo.
odwodnik (17.02.2017, 14:32)
Chmielewska do 79 roku napisała swoje najlepsze książki. Kocham "Wszystko czerwone" "Lesia", Tereskę i Okretkę, "Romans wszechczasów" , "Upiorny legat" i "Całe zdanie nieboszczyka". Chmielewska jest trudna do sfilmowania, bo trzeba przełożyć na obraz jej bardzo specyficzne poczucie humoru oparte jednak na słowie. Uważam, że tylko ekranizacja "Klinu" jej się udała. Duet Jędrusik z Sienkiewicz absolutnie w punkt. Nawet mi ciemne włosy Joanny nie przeszkadzały.

Wszystkie inne ekranizacje albo gubiły chmielewskość albo były żenująco słabe.
Po 79 miała 10 lat przerwy i dopiero wróciła na rynek wydawniczy w 89 roku. I ja nie wiem czy to był jakiś magiczny rok i coś sie niektórym ludziom zrobiło?
W autobiografii jeszcze odzyskała na chwile formę przy pierwszych 5 tomach.

Łysiak też moim zdaniem po 89 zwariował.
dees (17.02.2017, 09:26)
batumi, no owszem, zatrzymuję się celowo na szajce bez końca :D
batumi (17.02.2017, 08:02)
Aaaa, Chmielewska! Uwielbiam Autobiografię, czytałam ją zawsze, jak byłam chora. Ileż wspomnień związanych z jej książkami :-) Pieczenie gęsi i napad na pociąg, mój bosz... Późniejsze książki za to są takie słabe... szkoda



---
Przeczytałam otóż, zupełnie już nie wiem dlaczego, pięć tomów "Autobiografii" Chmielewskiej, przeplatanych następującymi książkami, bo kazała, albo bo tak mi samo wyszło:
  • Romans wszech czasów. Ona pisze "wszechczasów", tak było na okładce wydania papierowego, które miałam za młodu, i dlatego do dziś mi się wydaje, że to się powinno pisać łącznie, jest to jedyny błąd ortograficzny, jaki zrobiłam na maturze. Nie, nie pisałam na maturze o Chmielewskiej, za to o wszech czasach tak. "Mianowicie Romans wszechczasów pierwotnie miał mieć tytuł Romans tysiąclecia. W sprawę wkroczyła cenzura, protestując stanowczo, okazało się bowiem, że słowo „tysiąclecie” stanowi świętość narodową, której po kryminałach szargać nie wolno. Musiałam zadowolić się wszechczasami."
  • Całe zdanie nieboszczyka
  • Wszyscy jesteśmy podejrzani
  • Upiorny legat
  • Boczne drogi
  • Od paru miesięcy czytam dziecku o Janeczce i Pawełku, aktualnie "2/3 sukcesu".
I wszystkie te książki są bardzo dobre, a miejscami śmieszą do łez. Trochę mi się zdawało, że przeceniałam Chmielewską, albo może byłam młoda, albo z rozpędu. Nie. Ma niewiarygodną lekkość pisania i niesłychaną wyobraźnię, uzupełnione samym życiem, które dostarczało jej materiału obficie, albo może umiała go wydobyć ze wszystkiego. "Romans wszech czasów" jest rewelacyjny, "Całe zdanie" naciągane chyba najbardziej z jej książek, ale czyta się doskonale (swoją drogą naprawdę powinien to ktoś porządnie sfilmować, to jest genialny scenariusz). "Wszyscy jesteśmy podejrzani" jest oparte na uroczym pomyśle. "Boczne drogi" są świetne, a "Upiorny legat" przegadany. Piąta część "Autobiografii" jest za to najsłabsza, marudna i krytykancka strasznie.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani