Z londyńskiego metra




---
Wydawnictwo Literackie wydało listy Stanisława Lema i Ewy Lipskiej, pisane na przestrzeni 1983-2001. Jest to znowu wspaniała lektura, Lem był bowiem zapalonym epistolografem, a Lipska mu dzielnie sekunduje. Na początku twórcy są ze sobą na pan / pani, i zachowują pewien dystans. Potem przyjaźń się zacieśnia. Lem opowiada sporo o swoich problemach ze zdrowiem, ale są tu też cudowne, pełne specyficznego humoru, kawałki o "Imieniu róży" (był zachwycony, co więcej - informuje, że poleciwszy tę lekturę Mrożkowi dostał od niego entuzjastyczny list, jakiego nigdy przedtem nie otrzymał), o Heideggerze (jest przeciw), czy o pisaniu "Fiaska". Przy tej okazji napomyka, że nie wie, jak się jego teksty skończą, ponieważ gdyby wiedział, to byłoby mu nudno. Jednak przy "Fiasku" wydawało mu się, że zna zakończenie, a powieść postanowiła skończyć się inaczej. Teraz zachodzę w głowę, jak ona mogła się inaczej skończyć. Lem, który zazwyczaj krytykował wszystko, daje tu niespodziewanie przepiękną pochwałę wierszy Lipskiej, poruszającą w swojej szczerości i w cudownym ujęciu natury poezji jako takiej. Lipska natomiast wspomina często o Szymborskiej i Filipowiczu, z którymi się znają oboje, oraz o trudnościach stanu wojennego.

Listów jest mało (za mało). Druga część tomu zawiera listy Lipskiej i Tomasza Lema, pisane na początku lat 1990, kiedy dwudziestoletni syn Lema wyjechał na studia do Princeton. Opisuje studencką codzienność, ilustrując zabawnymi rysuneczkami. Na koniec natomiast mamy trzy rozmowy Lipskiej i Lema, z lat 2003 i 2004. Jak to Lem: jest o motoryzacji, marcepanach, czosnku i wieczności, a między wierszami o kondycji ludzkiej, o której nie miał dobrego zdania nigdy, a po osiemdziesiątce jeszcze mniej.

Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani