DS magazine
Bertrand Russell

Beauval cz. 2

W Beauval jest też masa małp różnych gatunków, przecudne papugi w niesamowitych kolorach, ferma, gdzie łażą kozy, które można karmić popcornem, co moje dziecko z wielką radością czyniło, a kozy opierały się przednimi kopytami o mnie. Są lżejsze niż duży pies i nie mają pazurów, więc w zasadzie nie była to nieprzyjemna integracja z fauną. Są kapibary, do których mam słabość, a akurat były młode, są przeraźliwie różowe flamingi na wyspie, i przede wszystkim są słynne pandy. Animatorka przez głośnik chwali się, że delegacja z Chin, która przyjechała oglądać wybieg, zanim zgodziła się na przeprowadzkę pand do Francji, była pod wielkim wrażeniem, i potrafię w to uwierzyć. Brumizatory nawilżają powietrze, sztuczny wodospad szumi przyjaźnie, zieleń świetnie utrzymana, hamaki, samiec panda leży wśród tego na brzuchu na gałęzi, obie tylne łapy zwieszone leniwie po obu jej stronach, i ledwie okiem raczy ruszyć. Kiedy opiekun przychodzi z bambusem, zwierz dostojnie, powoli schodzi ze swej miejscówki tyłem, wlecze się na miejsce karmienia, siada jak człowiek na zadku, dwie nogi wyciągnięte bezwładnie przed siebie, i leniwie się pożywia gapiąc bezmyślnie przed siebie. Doprawdy, tylko telewizora mu brakuje, i już mógłby uchodzić za człowieka. Kontrast ze zwinnymi, radosnymi uchatkami jest ogromny.

Drugi pokaz jest zatytułowany "Maîtres des Airs", czyli władcy powietrza, i reklamowany jest słowami "ptaki latają nad twoją głową".
- No, mam nadzieję, że to reklamowa przesada, bo gorzej, jak się nie ograniczą do latania. - mruknęłam do siebie.
Otóż to nie jest przesada w najdrobniejszym stopniu, a nawet wprost przeciwnie. Orły, sokoły, puszczyki i sępowate przelatują faktycznie nad głowami widzów, praktycznie muskając je skrzydłami. Pokaz polowania w wykonaniu sokołów warto zobaczyć, zapiera dech w piersiach, a przecież sam sokół to dość niepozorny ptaszek, przynajmniej w porównaniu z takim na przykład orłem. Na zakończenie wylazi i wylatuje cała chmara wszystkiego skrzydlatego, a pokaz odbywa się zwyczajnie pod gołym niebem, nie mogłam zrozumieć, jakim cudem przynajmniej część z nich nie wybiera wolności. Wyraźnie nie wystarczy posiadać skrzydeł.

Na zakończenie zawlokłam potomka do budynku z piraniami, bo piranie. Ale okazało się, że w tymże gigantycznym akwarium są manaty, i chciałam tam już zostać na zawsze z ich powodu. Są niesamowite, jak pływają na plecach albo obracają się wokół własnej osi, te wielkie obłe cielska. Patrzenie na nie jest fascynujące, i natychmiast postanowiłam zostać manatem.

2015-05-29 09:11:24 Komentuj (3)

---





Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem