Z londyńskiego metra

dees (29.05.2015, 10:26)
spt, to ja częściowo. zwierząt w cyrku nie lubię, i w klatkach w zoo. nie znosiłam wrocławskiego zoo ze względu na malutką klatkę tygrysa (teraz zdaje się już jest lepiej). ale w thoiry i beauval nie ma tego problemu.
spt (28.05.2015, 15:37)
należę do tego odłamu, który bez jakichkolwiek etycznych powodów zwyczajnie nie lubi ani cyrku ani zoo. nawet safari bardziej mnie kręciło ze względu na krajobraz niż biegające zwierzaki. chyba do szczęścia wystarczają mi koty. jak najbardziej zniewolone bidusie.
dees (28.05.2015, 09:41)
czarownica, a ludzie oryginalnie żyli w jaskiniach i nie mieli medycyny. możemy tak długo, to kwestia przekonań niedyskutowalnych, przy czym jeszcze raz podkreślam, że rozumiem Twój punkt widzenia i sama też często w ten sposób myślę - ale mam rozmaite wątpliwości.

aba :)
aba (27.05.2015, 22:51)
piekne jest to Twoje zadziwienie:
czarownica (27.05.2015, 17:16)
Podobnie, zgadza sie.
Tyle ze zwierzeta oryginalnie zyly na wolnosci i dopiero my zaczelismy zamykac je w klatkach dla wlasnej rozrywki, a takze dla ich "dobra".
dees (27.05.2015, 14:14)
czarownica, podobnie jak przekonanie, że życie na wolności jest takie fajne. nie dowiemy się, owszem.
czarownica (27.05.2015, 13:12)
So did you exchange a walk on part in the war for a lead role in a cage?

A powaznie - poglad, ze odebranie wolnosci w zamian za wyduzenie zycia i pelny brzuch jest dla zwierzat lepsze niz ich naturalne srodowisko, to nasz, ludzki punkt widzenia. Podobnie jak przekonanie, ze zycie na wolnosci musi sie wiazac z przerazeniem, bo pojecia nie mamy czy, co i jak zwierzeta czuja, antropomorfizujemy i projektujemy. tylko.
dees (27.05.2015, 11:57)
czarownica, to jest jeden punkt widzenia, drugi jest taki, że w naturze bardzo wiele tych zwierzaków nie przeżyłoby połowy tego co w zoo, i na pewno nie w takich warunkach, tylko w głodzie i przerażeniu. czy to jest dobre, to pytanie głęboko filozoficzne. również dlatego, że one nie wiedzą, co tracą. ale oczywiście pogląd szanuję i nie protestowałabym, gdyby wszystkie zoo zostały zlikwidowane. zwierząt w cyrku też nie znoszę.
czarownica (27.05.2015, 11:56)
-->p.
Wiem i chetnie sie wybiore, jesli zawitaja w moje okolice kiedys :)
p.--> czarownica (27.05.2015, 11:09)
radykalnie ale logicznie. Lajkuje.
Na szczescie istnieja cyrki bez zwierzat, np. Cirque du Soleil ;-)
czarownica (27.05.2015, 10:18)
Za doroslego zycia bylam z dziecmi w zoo raz. I w cyrku raz. I juz nigdy wiecej. Nie jestem w stanie sie przemoc i patrzec na uwiezione dla ludzkiej rozrywki zwierzeta.

Uwazam, moze radykalnie, ze w dobie telewizji i internetu powinny istniec wylacznie osrodki ratowania gatunkow zagrozonych, bez mozliwosci dostepu dla publiki.
A wszystkie inne zwierzaki mozna sobie albo jechac obejrzec w naturze na zywo, albo na ekranie.
dees (27.05.2015, 09:29)
kaja, nie byłam we wrocławskim zoo jakieś wieki. chyba nie było uchatek.
kaja (27.05.2015, 00:46)
phi, we Wro tez mamy piekne uchatki co robia sztuczki oraz pingwiny plywajace jak torpedy - W Afrykarium podplywaja tak, ze patrzysz im w oczy
W Rio za to maja sliczne male malpki!



---
Zoo de Beauval, reklamowane z powodu unikatowych pand wielkich, znajduje się nieco ponad dwie godziny drogi od Paryża, czyli odrobinę za daleko, żeby obrócić w jeden dzień: dwie godziny jazdy tam, cały dzień zwiedzania, i dwie godziny powrotu plus nieuchronny korek, to jednak trochę za dużo. Napatoczył się jednak kolejny długi weekend, zabrałam misia w teczkę... To znaczy dziecko spakowało misia (oraz tablet, takie czasy) do plecaka, i pojechaliśmy. Nie było już oczywiście noclegów w samym zoo, ale i dobrze, bo w zoo jest tylko zoo, a w pobliskim Blois jest arcyciekawy zamek, śliczny most nad Loarą, i muzeum magii. Ale najpierw zoo.

Poza zwykłymi animacjami typu karmienie w Beauval są dwa duże pokazy; pierwszy to uchatki kalifornijskie, czego jeszcze nigdy w świadomym życiu nie widziałam na żywo. Mgliście mi się kołacze, że kiedyś w jakimś cyrku, mam wizję uchatki z piłką na nosie, ale to mogło być równie dobrze na filmie. Uchatki w tym roku są młode, przed godziną pokazu cudnie sie bawiły w wodzie, jedna wyskakiwała z wody, druga za nią, zaczepiała ją płetwą, i dalejże się ganiać. Jak psy. Szczekają też psio. Ostatnio telewizor w pracy pokazywał film o uchatkach i wtedy z zachwytem odkryłam, jak one niezwykle sprawnie chodzą na tej tylnej płetwie. A w wodzie to już w ogóle torpedy. Patrzenie na nie jest prawdziwą przyjemnością. Pokaz był jeszcze większą. Zrobiony nie tyle cyrkowo, co na zasadzie objaśnienia różnic między fokami a uchatkami. Pokazano nam też, jak współpracują z opiekunem, żeby można było je w razie potrzeby zbadać: potrafią otworzyć pysk i dać sobie zajrzeć w zęby czy wyciągnąć płetwę do pobrania krwi. Są też całkiem bystre, umieją rozpoznać zadany im kształt z pięciu podobnych, identycznego koloru i wielkości. I to czarne lśniące eleganckie wodoodporne futerko. Ależ by się świetnie sprawdziło w deszczowe dni na rower... oh wait. Balansowanie piłką na nosie - płynąc - też oczywiście było, oraz skoki do wody, które są absolutnie... nie mam słowa - przezabawne i imponujące jednocześnie. Staram się nie antropomorfizować zwierząt, ale miałam przemożne wrażenie, że one się na tym pokazie też doskonale bawiły. Z całą pewnością sprawdzały, czy publiczność reaguje. A potem otwarto klatkę i pojawił się stary mors, ależ majestatyczne bydlę. Nie zaszczycił nas wieloma spojrzeniami, wskoczył do wody i pokazał się w pełnej krasie. Basen uchatek jest z boku przezroczysty,  więc widać dokładnie, jak pływają pod wodą, genialny pomysł. Nie potrzebowałam wiele czasu, żeby dojść do jedynie słusznego wniosku, że gdyby to uchatki wyewoluowały, a nie homo sapiens, świat byłby lepszym miejscem.

Nieopodal jest drugi podobny basen - akwarium, z przezroczystą taflą, a w nim pływają pingwiny. Przylepiłam się na amen do tej szyby i nie byłam w stanie odejść. One pływają jak ryby, jak ryby, nie do uwierzenia, że to ptaki. Nijak. Nurkują na samo dno, śmigają jak ryby, oraz gonią własne ogony. Odlot. (cd)
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani