Z londyńskiego metra

dees (26.08.2018, 12:45)
cytrynka, mam nadzieję, że przetłumaczą i wydadzą. Chociaż z tym to nigdy nie wiadomo, "Blackout" Connie Willis nadal zdaje się nie wyszedł po polsku, a i znana autorka, i nagrodzone. Ale Murderbot ma tę zaletę, że krótki, więc myślę, że ma szansę.
cytrynka (25.08.2018, 19:42)
Szkoda, że po angielsku. Nie czuję się na siłach... Może... kiedyś "Fantastyka" wydrukuje?



---
Grupa naukowców bada obcą planetę pobierając różne próbki. Mają również uzbrojoną ochronę. Coś bardziej typowego w sf trudno znaleźć, tu jest jednak drobna różnica: opowiada ochroniarz, android z bronią wbudowaną w przedramiona, sam siebie zwący Murderbotem. Który w dodatku zhakował system i jest świadomy oraz nie musi słuchać żadnych poleceń, a w wolnym czasie namiętnie ogląda seriale. Żeby się zakochać, wystarczyła mi pierwsza strona, na której dwóch naukowców atakuje zły obcy z paszczą pełną zębów albo czegoś wystarczająco podobnego, i Murderbot bez wahania się poświęca, żeby ich uratować. Ale to nie tak, że jest miłą i dobrą maszyną do zabijania. Najchętniej nosi swoją zbroję z zaciemnionym kaskiem, nie cierpi interakcji z ludźmi, nie znosi, żeby na niego patrzyli (“You don’t need to look at me. I’m not a sexbot”), a już kontakt wzrokowy w ogóle odpada, nie chce rozmawiać o swoich uczuciach, i ma bardzo cierpkie poczucie humoru. Nie da się nie pokochać, powiadam.

To jest tegoroczna Nebula i Hugo za minipowieść, pierwsza z serii The Murderbot Diaries, już się cieszę na lekturę kolejnych (druga i trzecia są, czwarta wychodzi za chwilę). Akcja jest dość prosta i skromna, ale nie o nią chodzi, tylko o tego niezwykłego bohatera. Jego interakcje z pozostałymi (a raczej ich uporczywe unikanie) budują rewelacyjny, oryginalny klimat i śmieszą do łez. Coś tu w ogóle z Heinleina, tylko inaczej. Coś też z Ann Leckie: ostatni raz to u niej byłam tak zauroczona narratorem, który jednak ostatecznie okazuje się bardzo ludzki. Murderbot natomiast zdecydowanie nie jest człowiekiem, nie zamierza być człowiekiem, nie chce, żeby go traktować jak człowieka, nie ma z tym problemów, i Martha Wells fantastycznie tę odmienność pokazuje od środka. Jej świat jest też znacznie bardziej oszczędny, ale wystarczająco realistycznie naszkicowany. Wszechświatem rządzą korporacje, które lubią ciąć koszty. Wystarczy.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani