Z londyńskiego metra




---
Współczesny Kraków, w kamienicy mieszkają rozmaici ludzie, w tym Kuba z Tomkiem. Ten pierwszy pracuje w telewizji, teoretycznie jest dziennikarzem kulturalnym, ale jeździ kręcić materiały o tym, co spodoba się ludziom. Kiedy kamieniarz z podkrakowskiej wioski odkrywa rozwalone groby, oczywiście staje się to wydarzeniem dnia, ale to tylko preludium do dalszych wydarzeń. Groby mianowicie otwarte są od środka, a wkrótce w Polsce pojawiają się zombi. Są łagodne, i występują tylko w Polsce, co staje się przyczynkiem do pielęgnowania dumy narodowej (nie należy mówić "zombi", tylko z szacunkiem "antenaci"), a autorowi daje możliwość satyrycznego opisu rzeczywistości. Jest zabawnie, bardzo trafnie, z ładnie narysowanymi postaciami, z wątkami pobocznymi: na przykład czternastoletnia córka sąsiadów Kuby i Tomka, która postanawia ich nawrócić na dobrą drogę, umieszczając im na drzwiach wlepki z piętnującymi hasłami. Stopniowo robi się coraz mniej zabawnie, a bardziej gorzko. Aluzje do obecnej rzeczywistości polskiej bardzo czytelne, natomiast uniwersalne są pytania o to, gdzie i kiedy zaczyna się zło, i czemu właściwie nie możemy go zdusić w zarodku.
Londyn, chyba z metra

Tatry, ach Tatry...

Chata pod Rysmi

Z Norwegii od Ferity

Z Argentyny od Magdy

Szkockie góry od Bere

Od Kamenari

Golden Gate Bridge; od Ani

Z Krymu od Ani