DS magazine
Bertrand Russell

"Na wojnie nie ma niewinnych" Aneta Jadowska (Dora Wilk 6)

Płynne przejście od końca poprzedniego tomu: tak bardzo, że nawet zaczyna się cytatem z niego. Porwany został Varg, jeden z wilczego stada Dory, ta oczywiście wyrusza na jego poszukiwania, i jak zwykle to tylko wierzchołek góry magicznej. Pojawiają się nowe postaci. A w ogóle to właściwie dalszy ciąg części czwartej, głównym bohaterem są tu bowiem znowu wilki. Pomysłowość Jadowskiej jest chyba niewyczerpana, akcja znowu bardzo wartka, trudno się oderwać. Oburzyłam się tylko na pomysł, że Bjorn miałby srebrny kastet, tu autorkę cokolwiek poniosło.

2019-08-06 09:23:13 Komentuj (1)

---


"Egzorcyzmy Dory Wilk" Aneta Jadowska (Dora Wilk 5)

Znów zaczynamy od trupa młodej dziewczyny. Dorze pokazuje go znajoma patolog, ponieważ zwłoki naznaczone są symbolami czarnej magii, których nikt poza nią nie widzi. Takich ciał jest więcej. Bojąc się powtórek, Dora przyjmuje od swojej byłej szefowej propozycję powrotu na łono policji, i natychmiast pada ofiarą porwania. Kto za tym stoi, nie wiemy. Jak zwykle miałam pewne zastrzeżenia: co z Navbłrz Fgeóżrz, qynpmrtb avr zbżr ehfmlć Qbemr an cbzbp? Qynpmrtb avr zbżr cb cebfgh cemljbłnć Onnyn ceml cbzbpl boeąpmxv - chociaż tu rozumiem, że z powodu blokady magii? Zastrzeżenia szybko się jednak skończyły: ten tom jest lepszy od pierwszego o parę klas, akcja jest niesłychanie wartka, nasza ulubiona bohaterka nie jest na szczęście jednak aż taką superwoman, jak chciałoby się wierzyć, bohaterowie są wiarygodni, cały świat spójny, poczucie humoru na miejscu, czyta się to doskonale. Ostatni rozdział jest właściwie pierwszym kolejnego tomu, ale z racji wymienionych zalet nie miałam żadnych pretensji. I tak bym zapewne czytała dalej, już przepadło. Najwyraźniej potrzebuję raz w roku przeczytać jakąś szaloną serię fantastyczną.


2019-08-05 10:35:23 Komentuj (0)

---


"Wszystko zostaje w rodzinie" (Dora Wilk 4)

Zaczynamy dokładnie tam, gdzie skończył się poprzedni tom. Dziwną śmiercią zginęło 6 wampirów, które z własnej - wydawałoby się - woli wyszły na słońce, i Dora oczywiście chce wyjaśnić sprawę. Jadowska wyraźnie nadal ma te ciągoty kryminalne. Wampiry z natury nie są chętne ani skłonne do współpracy, ale od czego niezwykłe umiejętności naszej wiedźmy. Nie rozumiem, dlaczego Anioł Stróż nie interweniował, kiedy jego podopieczna prawie zginęła, i nie jest to wyjaśnione. Tutaj podoba mi się już bardzo relacja z Mironem, natomiast o co chodziło z Vargiem, domyśliłam się błyskawicznie.

2019-08-04 09:17:11 Komentuj (0)

---


"Zwycięzca bierze wszystko" Aneta Jadowska (Dora Wilk 3)

Znacznie lepiej się czyta niż poprzednie dwie, ponieważ relacja z Mironem uległa zmianie, chociaż wcale się nie uprościła, ale doceniam, że przestał być taki irytująco idealny. Dora i przyjaciele muszą na jakiś czas wyjechać z Thornu, i po pierwsze opiekują się pewnym nastolatkiem, oczywiście nie ludzkim, a po drugie w piekle ma być przewrót. Po trzecie pojawia się tu Nikita, widziana z zupełnie innej strony niż w książkach o niej, bo ta naturalnie dzieje się trzy lata wcześniej. Przy okazji jest tu dziura logiczna, co niby cbjfgemlznłb Avxvgę cemrq cemrzvnaą v mnovpvrz jfmlfgxvpu? Cemlfvętn xejv ol whż avr bobjvąmljnłn, tqlol Qben avr żlłn. Irytuje mnie również powtarzanie w kółko, jaka to Dora niezwykła, ze wszystkimi się cudownie dogaduje, wszystkie moce ma, oraz jak to wszyscy uważają ją za nieznośną, ale bez niej przecież kroku by nie zrobili. Już przy trzecim podkreśleniu tego stanu rzeczy wywróciłam oczami i mruknęłam "wiemy, wiemy przecież, jaka to superhiperbohaterka nadzwyczaj wszechstronna i wszystkomająca, zauważyliśmy już", ale to bynajmniej nie było ostatnie. Można tu było nieco delikatniej. Obraziłam się również za przypuszczenie, że czytelnik zapomni o hzvrwęgabśpvnpu Zveban. Tani chwyt!

Natomiast nieodmiennie podziwiam autorkę za bardzo sprawne żonglowanie mitami i religią. Udaje się jej połączyć te wszystkie światy w zaskakująco spójną i pomysłową całość. Podoba mi się też, że ani diabły nie są z gruntu złe, ani anioły nie są wyłącznie dobre. Oraz przyznanie, że nawet mocarni władcy kawałka świata nie wiedzą wszystkiego. "Nadnaturalna opera mydlana w realu" rozbroiła mnie już całkiem. Ten tom nie ma zakończenia, urywa się na początku kolejnej tajemnicy i trzeba natychmiast sięgać po kolejny.

2019-08-02 11:10:22 Komentuj (0)

---


"Złodziej dusz" i "Bogowie muszą być szaleni" Aneta Jadowska (Dora Wilk 1 i 2)

Podoba mi się tu świat, znany mi już z cyklu o Nikicie, ale tutaj oglądamy go od nieco innej strony. Toruń ma swoją wersję magiczną, Thorn, ale Dora Wilk mieszka po stronie realnej, choć jest wiedźmą. Jest też bowiem policjantką, a swoją nadnaturalną stronę akceptuje nie do końca. Z racji jej zawodu na otwarcie akcji mamy trupa starszej pani, z dziwnymi rankami na szyi. Ucieszyłam się więc, że to będzie połączenie urban fantasy z uczciwym kryminałem, spotkał mnie jednak zawód, te zwłoki są tylko pretekstem. Właściwa akcja jest magiczna. Podoba mi się pokojowe współistnienie istot z różnych systemów wierzeń, czyli aniołów i diabłów razem z magią, podobają mi się też różne rodzaje magii. Natomiast do szału doprowadzał mnie niezwiązek Dory z diabłem Mironem. Postanowiła otóż go nie konsumować, żeby nie zepsuć ich przyjaźni, wobec czego ćwierć książki to opisy powalającej urody piekielnika, wzajemnego lecenia na siebie z wizgiem, oraz różnych szamotanin, kiedy prawie już dochodzi do aktu, ale bohaterowie jednak ostatkiem sił się powstrzymują, kompletnie nie wiadomo dlaczego (podejrzewam, że z powodu mody zapoczątkowanej bodaj przez Zmierzch). Dora doskonale wie, że bliskość nie wyłącznie na seksie polega, więc jej upór w tej kwestii jest idiotyczny. Czyta się to jak na mękach piekielnych. Miron ma również przyjaciela anioła, który Dory z kolei nie cierpi. W pierwszym tomie wyjaśni się, dlaczego.

Drugi tom ("Bogowie muszą być szaleni") jest już całkowicie magiocentryczny, Dorze przybywa tutaj siły oraz poczucia humoru, co dobrze robi narracji. Wstawki o powstrzymywaniu się od skonsumowania związku są nadal, ale nieco mniej nachalne, chociaż uzasadnienie jest jeszcze głupsze niż poprzednio (avr pupą ebovć cemlxebśpv Wbfuhv). Oprócz tej iście clintonowskiej hipokryzji - bohaterowie robią ze sobą wszystko, ale najwyraźniej bez penetracji się nie liczy - irytuje mnie tu brak spójności wewnętrznej: mamy fajną, silną, niezależną bohaterkę, używającą seksu radośnie i bez skrupułów, a tu nagle wychodzi, że jednak wstrzemięźliwość cenniejsza. Po co, pytam dramatycznie. Przyznaję jednak, że w drugim tomie motyw okazał się w miarę przydatny. Dora jest również nieco zbyt ewidentnym alter ego autorki (rude włosy i imię magiczne), co nie zmienia tego, że czytelnik ją polubia i kibicuje. Akcja jest przemyślana, świat jeszcze bardziej, każda postać ma swoje pięć minut, i nawet jeśli dialogi bywają nieco drętwe, zdradza to wszystko ogromny potencjał.

Łącznikiem między tomami jest długie opowiadanie "Wilk w owczej skórze", bardzo dobre, ponieważ nie ma w nim Mirona, jest natomiast kryminał.


2019-08-01 12:07:52 Komentuj (0)

---


Gardner Dozois "The Year's Best Science Fiction 28" (2011)

Robert Reed "A History Of Terraforming". Terraformowanie Marsa ogląda czteroletni Simon, którego ojciec pracuje przy hodowli nowych roślin, i wchodzi w konflikt z panią, która ma inną opinię. Specyficzny styl Reeda wyjątkowo pasuje do tego narratora, który błyskawicznie staje się dorosły, i mieszka na asteroidzie 624 Hektor, a potem podróżujemy dalej w czasie i po galaktyce, cały czas pod hasłem "czy można terraformować, skoro miejscowe życie też chce się rozwijać". Wydumane, ale i tak wolę to od The Great Ship.



Lavie Tidhar "The Spontaneous Knotting of an Agitated String". Pani Pongboon na brzegu Mekongu sprzedaje chińskie talizmany, które działają, ale to nie magia, tylko technologia. Króciutkie, bardzo ładne.



Allen M. Steele "The Emperor Of Mars". Hugo 2011 (w kategorii novelette). W kosmosie można oszaleć na wiele sposobów i z wielu powodów, ale to jest historia Jeffa Halberta. Narrator w 48 był General Manager of Arsia Station, the first and largest of the Mars colonies i był jednym z dwunastu stałych mieszkańców, a Jeff się tam zjawił to make a lot of money in a relatively short amount of time. Po traumatycznych wydarzeniach popadł w szaleństwo. Bardzo klasyczna narracja i dużo ukłonów w stronę złotego wieku fantastyki marsjańskiej.



Peter Watts "The Things". Nominacja do Hugo. Nadal uważam je za jedno z najlepszych opowiadań w ogóle, trafiło zresztą do "The Very Best of the Best", wyboru ze wszystkich 35 antologii.


Geoffrey A. Landis "The Sultan of the Clouds". Nominacje do Hugo i Nebuli (novella). Satrapa unoszących się w chmurach miast na Wenus zaprasza do siebie bohaterów, a właściwie towarzyszkę narratora, który korzysta z okazji. Pomysł miast-balonów nie całkiem oryginalny, ale starannie przemyślany, a opis robi wrażenie. Kajaki mnie podbiły. Akcja wartka. Jest tu też pomysłowe małżeństwo "warkoczowe": człowiek w wieku 12-13 lat żeni się ze starszą o 20 lat osobą, która jest jego nauczycielem, a potem sam osiągnąwszy ten wiek poślubia kolejną, młodszą osobę i ją z kolei naucza.



Kage Baker "The Books". W świecie post-apo dziecko podróżuje i występuje z wędrownym cyrkiem, a w wolnej chwili odkrywa starą bibliotekę. Krótkie, subtelne.



Ian R. MacLeod "Re-Crossing the Styx". Frank Onions jest resident tour host na luksusowym statku wycieczkowym Glorious Nomad, którym podróżują również the post-living, w sztucznych ciałach. Odwiedzają Knossos, gdzie Frank poznaje Dottie, opiekunkę i żonę post-żywego Warrena. Dość oczywisty rozwój wydarzeń.



Tad Williams "And Ministers of Grace". Lamentation Kane nie słyszy już w głowie kojącego głosu Boga, gdyż wysłany został z misją do świata niewiernych, na Archimedesa. Sprawny, solidnie krwawy thriller; oryginalności niewiele.



Eleanor Arnason "Mammoths of the Great Plains". Babcia narratorki jest Indianką i opowiada jej legendę o ludziach polujących na mamuty, które w tej wersji historii nie wyginęły w Ameryce do XIX wieku, potem zostały wytępione przez białych. Jednak babcia babci przechowała zamrożone tkanki ostatnich mamutów, aby można je było odtworzyć, po wielu, bardzo wielu stronach pracowicie obmyślonej, usypiającej, i zmierzającej donikąd historii.



Joe Haldeman "Sleeping Dogs". Narrator przylatuje z Ziemi na planetę Secę, gdzie 30 lat wcześniej był jako żołnierz, żeby sobie przywrócić wspomnienia. Pracuje natomiast jako coach nieśmiertelnych, którzy postanowili umrzeć, co okazuje się zupełnie nieistotne dla dalszej akcji. Niezgrabny początek, bardzo przeciętne opowiadanie.



Steven Popkes "Jackie’s Boy". Gang kanibali opanowuje wejście do zoo w Saint Louis, ale jedenastoletniemu Michaelowi udaje się tam przekraść. Chce się tam schować, w świecie, jak zgadujemy, brutalnie postapo. Spotyka gadającego słonia. Dalej dość klasycznie, ale z powiewem świeżości z powodu bohaterów. Na granicy duszoszczypatielności, ale dobrze się czyta, przemyślany świat.



Nina Allan "Flying in the Face of God". Bliska przyjaciółka Anity jest po procesie przemiany fizycznej pt. "Kushnev drain", żeby móc lecieć w kosmos. Na zawsze. Matka Anity zginęła przy starcie rakiety, kiedy ta miała 8 miesięcy. Bardzo mało fantastyczne, doskonale napisane.



Cory Doctorow "Chicken Little". Leon właśnie zaczął pracować dla Brautigana w agencji marketingowej i ma obmyślić, co sprzedać klientom żyjącym w kadziach, osobom starym, przerażająco bogatym i praktycznie nieśmiertelnym. Jak to Doctorow, łagodny cyberpunk i postekonomia.



Yoon Ha Lee "Flower, Mercy, Needle, Chain". Fantasy z liniami czasowymi, w tytule nazwy czterech superbroni, bohaterka strzeże Arighan’s Flower. Ciekawe zakończenie.



Stephen Baxter "Return to Titan". 1600 lat po pierwszej sondzie na Tytanie nadal nie stanął człowiek. Tymczasem narrator został porwany, a jest sentience curator. Porywacze chcą go zmusić, żeby dał zezwolenie na budowanie na Tytanie mimo obecności tam istot rozumnych. Duża wyobraźnia, pomysłowe, i mocno techniczne, jak to Baxter.



Damien Broderick "Under the Moons of Venus". Nieznana siła przeniosła Ganimedesa i Księżyc na orbitę Wenus, a na nią samą całą ludzkość. Prawie całą: Blackett został na opustoszałej Ziemi. Miejscami interesująca technika i nauka, ale główna siłą są aluzje do klasyki sf oraz niewiarygodność narratora. Doskonale napisane i klimatyczne, dziwi mnie brak nominacji do nagród.



Naomi Novik "Seven Years from Home". Z przedmowy napisanej w 4765 wiemy, że bohaterka uciekła z Melidy, co dla niej trwało 7 dni, a dla reszty świata 7 lat, była wojna, a teraz chce opowiedzieć wydarzenia tak, jak je pamięta. Zasadą Melidan było dostosowywanie się do nowego świata przez inżynierię genetyczną, a nie dostosowywanie świata do siebie, jak czyniła reszta gwiezdnej federacji, z której pochodzi narratorka. Mieszkańcy drugiego miejscowego kontynentu są natomiast wrogami Melidan. Jedni załatwiają wszystko biologią i biotechnologią, drudzy technologią opartą na stali. Bardzo ładne, Le Guinowe opowiadanie. To jest naprawdę dobra pisarka.



Chris Beckett "The Peacock Cloak". Tawus jest jednym z siedmiu klonów Fabbro, a teraz podąża gdzieś odziany w the Peacock Cloak. który do niego mówi. W połowie drogi między sf a fantasy wykracza poza wszystkie gatunki. Przedziwne, niezwykle minimalistyczne, niepokojące opowiadanie. Potrzebuję całego zbioru tego pisarza.



Carrie Vaughn "Amaryllis". Nominacja do Hugo.



David Moles "Seven Cities of Gold". Wojny religijne w świecie rządzonym przez islam i buddyzm, japońska Doctor-Lieutenant Chië Nakada, historia alternatywna, uzależnienie od opium, i podróż w górę rzeki do serca ciemności. Gęste i bardzo plastyczne.



Rachel Swirsky "Again and Again and Again". Zwięzła i przezabawna saga od 1900 przez kilkaset lat. O tym, że dzieci są zawsze inne niż rodzice. To właściwie satyra.



Hannu Rajaniemi "Elegy For a Young Elk". Kosonen upolował z łuku młodego łosia, a teraz siedzi przy ognisku, gada z niedźwiedziem i usiłuje napisać wiersz. Nagle z nieba spada Marja w postaci deszczu i wysyła Kosonena na misję. Oszałamiający świat. W zasadzie fantasy, ale nieoczywista.



Michael Swanwick "Libertarian Russia". Podający się za Victora Pelevina bohater jedzie motocyklem przez Rosję. Spotyka Svetlanę. Na trzeciej stronie dowiadujemy się, że jesteśmy w czasach po the Depopulation. Ponieważ nie dało się już kontrolować całej Rosji, rząd skupił się na miastach. Reszta to dziki wschód, czego marzący o wolnościowych ideałach Victor za chwilę doświadczy.



Lavie Tidhar "The Night Train". Bangkok, największa stacja kolejowa Hua Lamphong. Bohaterka, która nie nazywa się Molly, czeka na the Old man, and the Old Man wasn’t exactly an old man, either. Na stacji są Chińczycy z Marsa, biznesmeni z Pasa oraz Others w cudzych ciałach, a całość to mniej więcej poetyczny cyberpunk, pełen obrzydliwości i przemocy. Wspominałam już chyba dwukrotnie, że to bardzo ciekawy pisarz, chociaż lektura nieprzyjemna.



Brenda Cooper "My Father’s Singularity". Przejmująco smutne opowiadanie, które prawie nie jest fantastyką. O marzeniach ojca, których syn nie spełnia.



Jay Lake and Ken Scholes "The Starship Mechanic". Penauch jest alienem ("a seven-foot alien with a face like a plate of spaghetti and a cluster of writhing arms") na Ziemi, jedynym. Pewnego jesiennego dnia spadł z nieba. Fascynują go książki, i lepiej trzymać go w księgarni, ponieważ thing is, when Penauch was out in the world, he had a tendency to fix things. This fixing often turned out to be not so good. I do tego Penauch rozmawia tylko z narratorem. Zabawne, lekkie, trochę rozczarowuje końcówka.



Alastair Reynolds "Sleepover". Budzą Gaunta i każą mu sobie przypominać. Pamięta, że w 2058 jako jeden z pierwszych dał się uśpić, a potem zaraz wyjaśnia, o co chodziło: “Then the doctors said that while they couldn’t give us eternal life just yet, they could give us the means to skip over the years until it happened.”. Raczej mało oryginalny punkt wyjścia, ale przyszłość wcale nie wygląda tak, jak się spodziewał bohater - ani czytelnik. Jest tu również pomysł użyty przez Stephensona w "Fall".



Pat Cadigan "The Taste of Night". Bohaterka ma synestezję, ale poza tym poczucie, że brakuje jej jednego dodatkowego zmysłu, tylko nie wie jakiego. Coś jak "Portret nietoty", choć tu otoczenie uważa ją za wariatkę i chce wyleczyć. Dość banalne zakończenie.



Alexander Jablokov "Blind Cat Dance". Zmodyfikowana puma wchodzi do kawiarni wśrod ludzi, których nie może widzieć, czuć ani słyszeć. "We’re never more human than when we’re manipulating the natural world." Po kilku bardzo mglistych scenach w tym guście autor postanawia wyjaśnić, o co chodzi, i zmienia ton, ale tylko na chwilę. Pomysł interesujący, wykonanie zupełnie mnie nie przekonało.



Aliette de Bodard "The Shipmaker". Żywe statki i Dac Kien, której przodkowie rzeźbili w jadeicie: wszystko jasne w trzech pierwszych zdaniach. Nie jestem w stanie racjonalnie wyjaśnić, dlaczego ona mnie tak denerwuje. Nowy statek nie jest gotowy, tymczasem matka statkowego umysłu i owszem, więc trzeba się pospieszyć. Technologia kosmiczna, deep spaces, inne planety, ale najwyraźniej nie mają inkubatorów (tak, czytam rzeczy znacznie bardziej niespójne, które mi się podobają; nie potrafię tego zrozumieć). W każdym razie tu są istotne relacje ludzkie. Skromne i lepsze niż późniejsze rozbuchane opowiadania z tego cyklu.



Ted Kosmatka "In-Fall". W stronę gigantycznej czarnej dziury leci nie-statek. Na pokładzie stary mężczyzna torturuje młodego chłopaka. Pomysł stary dobry, tekst nadmiernie patetyczny.



Jim Hawkins "Chimbwi". Bohater, doktor fizyki, jest uciekinierem z rozdartej wojną Europy do świetnie prosperującej, bardzo zaawansowanej technologicznie Afryki ("from ravaged England through war-torn Europe, through the Balkans and down the Greek mainland"). Odwrócenie znanej nam sytuacji bardzo oczywiste; bohater wyrzuca Afrykanom, że nie pomogli, że Europę i Amerykę można było uratować, ten odpiera zarzuty "a wyście nam pomogli, jak głodowaliśmy?" Przy czym są tu aluzje do ataków nuklearnych na Afrykę czyli nie tylko brak pomocy mógł być problemem, ale nie jest to bardziej rozwinięte. Ciekawe też, co Azja i Indie. Kołek do zawieszania niewiary mi mocno trzeszczał, bo niby skąd nagle Afrykanie wzięli środki na taką fizykę, ale opowiadanie niezłe, ładne zakończenie.



Robert Reed "Dead Man’s Run". Bliska przyszłość, katastrofa klimatyczna w toku, do Lucasa dzwoni Wade, żeby pobiegali razem. Jest tylko ten drobny problem, że Wade nie żyje, ale to mu w niczym nie przeszkadza. Za to Lucas i przyjaciele chcą się dowiedzieć, kto go zabił. Strasznie dużo szczegółów, jeszcze więcej biegania, akcja dość oczywista, ale przyznaję, że wolę takiego przyziemnego Reeda od tej wydumanej fantastyki kosmicznej.



-> 29

2019-07-31 09:01:01 Komentuj (0)

---


"Diabelski młyn" Aneta Jadowska (Nikita 3)

Wyznam, że przez pomyłkę zaczęłam to czytać jako drugą część. Zorientowałam się na trzeciej stronie, gdzie narratorka bardzo sprytnie przypomina, co stało się ostatnio. Czyli tydzień wcześniej, bo akcja tutaj zaczyna się sześć dni po końcu "Akuszera bogów": od wizyty bardzo zirytowanej kasandrytki, której świątynia została użyta jako przekaźnik. A zaraz potem znowu wyruszamy w drogę, tym razem w poszukiwaniu tożsamości partnera Nikity. I robi się bardzo zaskakująco, chociaż nadal spójnie. Zupełnie nie mam się do czego przyczepić, jest to nadal pomysłowe, sprawne, spójne, wciągające, bohaterowie logicznie ewoluują. Dziwi mnie tylko, że obtvavr nie były uprzejme porozmawiać z Nikitą na temat Oelawnen przy pierwszym spotkaniu, przecież doskonale wiedziały, jak wyglądało jej dzieciństwo. Niby takie ciepełko rodzinne i smaczne domowe jedzonko, a jak przychodzi co do czego, to nic człowiekowi nie mówią.

2019-07-29 10:58:55 Komentuj (0)

---


"Akuszer bogów" Aneta Jadowska (Nikita 2)

pierwszej części jest budowanie świata i jego pokazywanie, oczami Nikity, która czuje się tam jak rekin w wodzie. Tutaj mamy już głównie intrygę, wymagającą wyrwania bohaterki z dobrze jej znanego miasta, udaje się bowiem do Norwegii w poszukiwaniu swojej przeszłości. A razem z nią liczne komplikacje. Akcja sprawna, postaci ciekawe, pomysły niezłe, Norwegię autorka najwyraźniej na własne oczy widziała, a zaskoczyło mnie tu przyjemnie poczucie humoru. To naprawdę fajny cykl, w niczym nie ustępujący na przykład Kitty Norville.  Zakończenie też jest profesjonalne, domykające wątki, a jednocześnie wyraźnie sygnalizujące, co będzie dalej. 

2019-07-28 12:19:35 Komentuj (0)

---


"Hanka: Pierwsza powieść o Ordonównie" Katarzyna Droga

Właśne dobiega końca wielka wojna. W Sfinksie przy Marszałkowskiej dyrektor Julicz krytycznym okiem przygląda się młodziutkim piplajom, tancereczkom kabaretowym akurat ubranym w stroje kaczuszek. Dziewczątka świeżo po szkole baletowej nie bardzo się nadają do czegokolwiek, ale trzeba wybrać jedną do początkowej solówki. Julicz wskazuje niemal na chybił trafił osiemnastoletnią blondynkę, Marysię Pietruszyńską. Mogłaby od biedy zatańczyć na wejście, ale gdzie z takim nazwiskiem na afisz? Gwiazdor Karol Hanusz powiada, że dopiero co widział Strońską recytującą "Redutę Ordona" - zatem może Maria Ordon?
- Na drugie mam Anna - mówi dotychczasowa Marysia.
Annę na Hannę przerobi modnie jej wielka miłość, aktor Janusz Sarnecki, a Hanusz zabierze ją o Ziemiańskiej, gdzie wiersze czyta Julek Tuwim, siódmy rok starający się o Stefcię Marchew. Tak to przynajmniej wszystko wygląda w tej ni to fabularyzowanej biografii, ni powieści opartej na życiu Ordonówny, ale jeśli nawet było nieco inaczej, jakie to ma znaczenie. Pewnie faktycznie przy pierwszym solowym występie początkującą piosenkarkę kompletnie zjadła trema. Pewnie faktycznie dyrektor Julicz uważał, że jest bardzo przeciętna, ma słaby głosik - a i tak wyrosła z niej w końcu gwiazda, bo łaska publiki od zawsze na pstrym koniu jeździ. Na pewno Sarnecki nie miał zamiaru się żenić, na pewno surowy ojciec nie pochwalał tego, że córka tańczy rozebrana na scenie zamiast być przyzwoitą krawcową. Że Tyszkiewicza (przy tej okazji odkryłam, że był prawnukiem Zygmunta Krasińskiego) poderwała przypadkiem, już nie bardzo wierzę. Na tyle rozeznania ta niby naiwna gąska musiała mieć. Czy to faktycznie Dymsza przyniósł wieść, że do Warszawy przyjeżdża "NIebieski Ptak", też już się nie dowiemy. W każdym razie przyjechał, i podobno to właśnie Ordonka była powodem, dla którego Jarossy (takiej pisowni używa autorka) został w Warszawie. Bawią się wszyscy znakomicie, choć przecież już w cieniu kolejnej wojny.

Ponieważ to nie jest tradycyjna biografia, dobrze mieć podstawową wiedzę na temat dwudziestolecia i ówczesnych celebrytów. A propos - autorka wkłada swoim bohaterom w usta współczesne słownictwo, wobec czego mam mieszane uczucia. Ale to chyba lepsze, niż fałszywe stylizacje. Zabrakło mi bibliografii, fabularyzowany tekst czy nie, na jakichś źródłach się chyba autorka opierała.



2019-07-26 09:12:56 Komentuj (0)

---


"Ale z naszymi umarłymi" Jacek Dehnel

Współczesny Kraków, w kamienicy mieszkają rozmaici ludzie, w tym Kuba z Tomkiem. Ten pierwszy pracuje w telewizji, teoretycznie jest dziennikarzem kulturalnym, ale jeździ kręcić materiały o tym, co spodoba się ludziom. Kiedy kamieniarz z podkrakowskiej wioski odkrywa rozwalone groby, oczywiście staje się to wydarzeniem dnia, ale to tylko preludium do dalszych wydarzeń. Groby mianowicie otwarte są od środka, a wkrótce w Polsce pojawiają się zombi. Są łagodne, i występują tylko w Polsce, co staje się przyczynkiem do pielęgnowania dumy narodowej (nie należy mówić "zombi", tylko z szacunkiem "antenaci"), a autorowi daje możliwość satyrycznego opisu rzeczywistości. Jest zabawnie, bardzo trafnie, z ładnie narysowanymi postaciami, z wątkami pobocznymi: na przykład czternastoletnia córka sąsiadów Kuby i Tomka, która postanawia ich nawrócić na dobrą drogę, umieszczając im na drzwiach wlepki z piętnującymi hasłami. Stopniowo robi się coraz mniej zabawnie, a bardziej gorzko. Aluzje do obecnej rzeczywistości polskiej bardzo czytelne, natomiast uniwersalne są pytania o to, gdzie i kiedy zaczyna się zło, i czemu właściwie nie możemy go zdusić w zarodku.

2019-07-24 08:45:17 Komentuj (0)

---





Poprzednie
Stopka redakcyjna
Jeśli mnie znasz
Jak żyć?
Żyć czy mieć?
Motto na całe życie
O feminizmie
RSS

Prasa codzienna
Dzienniki i tygodniki
Teklak
Lumpiata
Towary Mieszane
Kaczka
Nie tylko Musierowicz
Supermarket
Matka Sanepid
Z piekła rodem
Daisy
Batumi
Zuzanka
Bajeczki z Ikei
A kocica
Zakurzona
Radziecki
Odwodnik
Wróciła z BuenosAires
Radziecki
Mignona
Żona No. 1
Ola
Barbarella

Prasa zagraniczna
Amerykanka w Krakowie
Żyrafa w Izraelu
Sistermoon w Irlandii
Anglik w Polsce
Margot w Irlandii
A.I.w Szwajcarii
Janina
Amsterdam
Stardust w NY
Nina w Urugwaju
Dudla

Pożółkłe kartki
Paradowska
Zimno i Troje
Małgośka
Filip na Fiji
Małe Szopy
Nie śpią
Szyper
Magiczna biblioteka
W kątku z książką
Prawdziwy dr House
Melissa
Chustka Joanny
Nowojorskie gadanie
Żydóweczka w Nowym Świecie
Maraska
Passentówna
Emigracyjny
Żydóweczka
Wawrzyniec P.
Wawrzyniec 2.0
Miski do mleka
Quijote


Magazyny ilustrowane
Oglądanie tego boli
Pokropka
Submachiny
Ouverture Facile
Kotecki
Inne kotecki
Aaaby-sprzedac
Killer sudoku
Garfield
User Friendly
Dilbert


Numery archiwalne


Indeks książek
O książkach na bieżąco
O książkach archiwalnie
O filmach na bieżąco
O filmach archiwalnie
O Paryżu na bieżąco
O Paryżu archiwalnie
Polka we Francji: teraz
Polka we Francji: dawniej
Poza domem